Tamaluga, startujemy!

DSC_0099

Wiem, wiem: blogów jest cale mnóstwo, zwłaszcza takich o rodzinie, życiu itp. Zdaję sobie sprawę, że być może moje wpisy nigdy nie ujrzą światła dziennego, (ani nocnego nawet). Mogę zuchwale rzec, że piszę go dla siebie, co po części jest prawdą. Mogę wzruszyć ramionami, że nie zależy mi na czytelnikach, ale… Jak to: nikt nie przeczyta mojego bloga? Nikt?? Cholera!!! Nie, nie chcę tego, bardzo zależy mi na czytelnikach. Muszę tylko uzbroić się w cierpliwość i, jak mawiają w kabarecie Hrabi, coś przedsięwziąć… Na razie jednak zacznę po prostu pisać, bo aż mnie coś rozpiera od środka, „aż mi tak jakoś wilgotno pod pachą”, jak powiedział jeden z bohaterów Shreka (a może to była bohaterka, bo nigdy nie udało mi się ustalić płci). „Czasami człowiek musi, inaczej się udusi”, jak śpiewał całkiem już inny bohater.

Podobno najgorzej jest zacząć… Cóż, to może ja jakiś wierszyk powiem. „Jadą, jadą Czesie, hop siup tralala, a tam macha Wiesiek, pewnie bimber ma!” To jedna z wersji piosenki śpiewanej Tamarze… Nie oceniaj… Czasami brak mi pomysłów, a jak przestaję to ona znowu zaczyna płakać i wtedy tylko takie głupoty przychodzą mi do głowy.

Chciałabym powiedzieć, że moja ostatnia ciąża była długo wyczekiwana i dobrze przemyślana, ale to nieprawda. Nie oszukujmy się: miałam 40 lat i mało stabilną sytuację finansową. Właśnie „wstąpiłam” w nowy związek po trudnych przejściach z byłym mężem i dość burzliwym rozwodzie. Za to na pewno mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa i spełniona po raz kolejny w roli mamy, a Tamaluga jest całym moim światem. Jest przez nas tak kochana, że musimy się bardzo pilnować, żeby nie zwariować na jej punkcie, chociaż Tomek twierdzi, że już za późno. Zresztą oboje wychodzimy z założenia, że przed wariactwem, w jakiejkolwiek formie, nie można, a wręcz nie wolno się bronić. I chciałabym żeby ten mój blog to odzwierciedlał. Także wszelkie przejawy wariactwa jak najbardziej akceptowane i pożądane. Nie chcę pisać złotych rad, mądrych artykułów na temat dzieci, bo takich blogów jest wiele i wolę pozostawić to pole ekspertom. Każde dziecko jest inne, na każdy rodzic ma własne metody i własną, niezawodną (zazwyczaj) intuicję. Oczywiście życie nie składa się wyłącznie z płatków róż, więc znajdzie się też miejsce na troski i zmartwienia, którymi możemy się wzajemnie podzielić.

Tak więc, zaczynam bloga bez konkretnej koncepcji, mając nadzieję, że będzie pisał się sam, przy waszej pomocy.

8 uwag do wpisu “Tamaluga, startujemy!

      1. Po co wyrywkowo ? po kolei będę czytać…. NIC NIE ROBIĘ, SIĘ NUDZĘ I TYLE MAM DO ROBOTY (komentarze rodziny i znajomych) na wieść że nie pracuję już zawodowo….

        Polubienie

  1. i tym sposobem przeczytałam całego Twojego bloga – od pierwszego wpisu do ostatniego . Przynajmniej wiem o czym pisałaś bo nie lubię wskakiwać, ot tak w połowie nie wiedząc o czym gadasz.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s