Słów parę o siuf pale, a Tamcia ma już rok!

Długo mnie nie było i wiele się działo. Przede wszystkim Tamaluga skończyła roczek:) Każdego dnia nas zaskakuje i nie możemy się nadziwić ile już potrafi… Uwielbiam ją i jestem szczęśliwa, że dane jest mi przeżywać to jeszcze raz: pierwsze kroki, pierwsze słowa, pierwsze wszystko! Już prawie zapomniałam jakie to niesamowite uczucie!

1 imprezka była skromna, ale pełna wrażeń. Ignorując komentarze, że „to głupi zabobon”, zabawiliśmy się w „po co dziecko sięgnie”. Może i zabobon, może i głupi, ale – na Boga – więcej dystansu! To bardzo fajna zabawa, nawet jeśli nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo nie ma – co do tego jesteśmy chyba zgodni. Na to, co dziecko chwyci w pierwszej kolejności, wpływa wiele rzeczy. Czy jest kolorowe, czy nie. Czy jest łatwe do trzymania, czy nie. Czy już to miało kiedyś w łapkach, czy nie… Tamara złapała… kalkulator. Cokolwiek to oznacza ( a pewnie nic), chwyciła go zdecydowanie i nie chciała oddać:/

Prezent dla rocznego dziecka to, wbrew pozorom, wcale nie taka prosta sprawa… Dziecko szybko się nudzi, a kawałek szmatki, może przebić atrakcyjnością nawet autko na baterie. Sama byłam zaskoczona, ile zastosowań może mieć stara połamana doniczka z plastyku, gdy tylko dostanie się w Tamarowe ręce… Moje córeczka upodobała sobie dwa prezenty. Pierwszy to mikrofon, który:

a. wydaje dźwięki przy których można tańczyć

b. gdy dmucha się w niego z bliska, zmienia głos i robi echo

c. łatwo mieści się w rączce, więc można z nim chodzić i biegać

Drugi prezent to różowy namiot wypełniony kulkami, który, o dziwo, zyskał na atrakcyjności, gdy… usunęłam z niego kulki. Teraz jest Tamalugową bazą, do której cierpliwie znosi różne ważne rzeczy, takie jak: długopis, klocki, prawy but, talerzyk czy kawałek gumy, który kiedyś był balonem. Zawsze, gdy czegoś szukam – zaczynam od jej namiotu i przeważnie to znajduję:)

Słownictwo Tamci wzbogaca się z dnia na dzień. Niewiele z tego rozumiem, ale co tam! Najważniejsze słowa – klucze już rozgryzłam, i są to: „zdzieś” – cześć, „ouidzis?” – widzisz? „daj” – tu nie będzie zaskoczenia, widocznie chęć posiadania skutecznie poprawia wymowę. Poza tym: opa, mama, tata, tiu… Standarcik:) Muszę uczciwie przyznać, że totalnie olewam rady ekspertów, typu „nie pozwól dziecku na zdrabnianie i przekręcanie słów i sama też tego nie rób, bo…” Bo co? „Bo tak mu zostanie!” Według mnie – bzdura. A piszę to z własnego doświadczenia. WPROST KOCHAM to zdrabnianie słów i tworzenie nowych, kompletnie odbiegających od oryginału! Tak krótko jest się dzieckiem, pozwólmy im na to! To taki piękny etap w życiu rodzica, a czas tak szybko zasuwa do przodu! Nie poprawiałam moich córek, a mówiły po prostu komicznie. I co? I tak nauczyły się pięknie mówić, a początkowe przekręcanie wyrazów nie miało żadnego znaczenia. A co Wy myślicie?

 

 

IMG_1211

2 uwagi do wpisu “Słów parę o siuf pale, a Tamcia ma już rok!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s