Nieco o nieco dziwnych niespodziankach, czyli zwykły czwartek

Dzisiejszy dzień to jakiś koszmar, z którego wypadałoby się obudzić, a raczej zasnąć i zapomnieć. Jednak, zanim to uczynię, podzielę się nim z wami, a co!

Około południa przyszedł do mnie dwuzdaniowy sms od wychowawczyni Wiktorii. „Pani córkę zabrało pogotowie. Proszę się nie martwić.” Nosz kuwa, zuch kobieta! Całe szczęście, że dopisała to drugie zdanie, od razu poczułam się lepiej!  Z sercem w gardle i ciemnością przed oczami usiłowałam dodzwonić się do Wiki. Oczywiście bezskutecznie, co doprowadziło mnie na skraj paniki. Na szczęście zaraz dostałam wiadomość od jej przyjaciółki, na którą, z racji nazwiska, mówię „Żanejro”. Sms od Żanejro zapoczątkował całą serię smsów od Żanejro. Niektóre zdania przychodziły na raty i wyglądało to, mniej więcej tak:

„Dzień dobry, Wiktorię zabrali”

„do szpitala przed”

„chwilą.”

„Dam znać do jakiego”

„Do szpitala X”

„jedzie”

„A nie, jednak do Y”

„Proszę pani, ona jest w X”

„szpitalu.”

„Na onkologii” – w tym miejscu dostałabym zawału, gdybym nie znała Żanejro tak dobrze, jak zdążyłam ją poznać.

„A nie, jednak na ginekologii” – brzmiał następny. Ufff

„Nie, to jakiś inny oddział”

Jezu. Myślałam, że szlag mnie trafi. W dodatku nie mogłam się ruszyć, bo Tomek na drugim końcu miasta. Oczyma wyobraźni już widziałam siebie, przesiadającą się z autobusu do autobusu, z wrzeszczącą i ząbkującą dzidzią pod pachą. Nie. Musiałam cierpliwie poczekać i przede wszystkim się uspokoić. Godzinne oczekiwanie pogrążyło mnie w myślach. Nie ma się co oszukiwać: Wika to urodzona aktorka. No, ale żeby aż tak??? Pewnie chce zwrócić na siebie uwagę. Z drugiej strony, panicznie boi się lekarzy… Wczoraj coś wspominała, że jest zmęczona, mało sypia, a tu „babsko od teatralnych” każe jej siedzieć do końca warsztatów, chociaż ma je zaliczone… Czyżby wymyśliła sposób, by jednak na nich nie siedzieć? Nieee, aż tak to chyba nie…?!

„Mamo, to zwykłe zasłabnięcie” – zapewniło me dziecię słabym głosem, gdy wreszcie dotarłam do szpitala. „Czy lekarz wie, że jesteś wegetarianką?” „Nie, a po co?” Koniec końców zatrzymali ją na obserwacji do jutra.

Po południu myłam naczynia. Gdy wychodziłam z pokoju, Tamara przyjmowała pozycję „na delfina” i kręciła paluszkami smoczek, co oznacza nadejście snu w ciągu najbliższych 5 minut. Umycie naczyń zajęło mi dokładnie tyle czasu, więc przekonana, że mała śpi, weszłam cichutko do pokoju. Jeszcze przed drzwiami usłyszałam „Baba je, baba je” – aha, woła mnie. Ciekawe po co… Weszłam i stanęłam w progu jak wryta, niezdolna do żadnego ruchu. Tamara stała pośrodku łóżeczka, od głowy do stóp ufajdana kupą. Tak samo prezentowały się: kołdra, materac, koc, trzy misie, jeden królik, prześcieradło, szczebelki łóżeczka, a nawet tapeta i trochę podłogi!!! Przysięgam, że stałam tak dłuższą chwilę, usiłując ogarnąć to, co widzę. „Kupa” powiedziała Tamara, a ja powoli wzięłam bardzo głęboki oddech. Zlokalizowałam wzrokiem jej pieluchę – zwisała naderwana z Tamalugowej pupy. Aż dziw, że przy tym wszystkim oskarżycielska myśl wdarła się do mojej głowy: „To tata ostatni ją przewijał”. No i zaczęło się: wanna, Tamara, pielucha, Tamara, kosz, pralka, Tamara, mop, wanna… W sam środek tej bieganiny wszedł kurier z przesyłką, na którą zabrakło mi 2, 80!!! Uwierzycie?

Ale to jeszcze nie koniec, o nie! Na sam koniec dnia, nie udało mi się odebrać przekazu z Western Union. Powód? Zbyt często otrzymuję pieniądze. Nie, to nie żart. Western Union ma uzasadnione obawy, że mogę być terrorystką, więc muszę czekać na ich telefon, w celu potwierdzenia danych. Podobno już od jakiegoś czasu „przyglądają mi się”, co by się zgadzało, bo czasami przy odbiorze zadają mi… specyficzne pytania. „Czy ktoś z pani rodziny zajmuje wysokie stanowisko w banku?” „Czy ktoś z pani rodziny zajmuje wysokie stanowisko gdziekolwiek?” „Czy należy pani do ugrupowania politycznego?” „Czy bierze pani udział w zgromadzeniach?” i tak dalej… Nie mam już siły tłumaczyć, że taką mam formę wypłaty, że to pieniądze za zlecenia, bo tak naprawdę, co ich to kuwa obchodzi?! Gdyby to chociaż były faktycznie duże kwoty, ale 300 złotych? Śmiech na sali. Za to chyba bomby nie skonstruuję… A może? W każdym razie ten dzień wyssał ze mnie całą energię. Na szczęście starczyło mi jej na niespodziankę dla mojej jubilatki Oliwii. Obudziłam ją o 1:20, słowami: „Wstawaj kochanie! Dokładnie o tej godzinie się urodziłaś. Nie powiem, że to był najcudowniejszy moment w moim życiu, ale ty jesteś najcudowniejsza!” Złożyłam jej życzenia i dałam prezent. Nieprzytomna, zaspana, ale szczęśliwa – przytuliła mnie mocno i nie chciała puścić. Dla takiej chwili zniosę jeszcze wiele niepowodzeń.:)

19 uwag do wpisu “Nieco o nieco dziwnych niespodziankach, czyli zwykły czwartek

  1. BOŻE ŚWIĘTY CHRYSTE MATKO JEZUS MARIA!!!!! :O :O :O
    Tyle tego było, że będę leciała po kolei.

    Przede wszystkim musiałaś przechodzić katusze po smsie o Wiktorii. Czy już wiadomo, co się stało? Pamiętasz, co pisałaś u mnie na temat zbiegów okoliczności i zainteresowaniem Indiami i Anglią? Oto kolejny przykład: ja też niedawno postanowiłam zostać wegetarianką… Aż mnie dreszcz przeszedł, jak przeczytałam, że Wiktoria jest!

    Tamara i pielucha……….. OMG 😦 Mnie to na szczęście nie spotkało przy moim małym, ale wszystko przede mną, bo planuje kolejne…

    To, że jesteś obserwowana przez Western Union… Hahaha 😀 Przypomniał mi się film „Jestem na tak”.

    Spóźnione życzenia dla Oliwii 🙂

    P.S. Nie wiem, czy komentarz nie dodał się dwa razy, w razie czego nie zatwierdzaj drugiego, bo są takie same 😛

    Polubienie

    1. O tak, przez Wikę mało zawału nie dostałam. Okazało się, że to pęknięty torbiel (także nic wspólnego z wegetarianizmem, dont worry:) Pamiętaj tylko o witaminie B12 codziennie, bo jak zobaczyłam w tv skutki jej braku to aż mnie zmroziło). Miałam dzisiaj do niej jechać, ale zrobiła mi niespodziankę i wróciła do domu:)
      Tamary kupę, pozwolisz, przemilczę. Podejrzewam, że to skutki gotowanej kapusty.
      Dzwoniłam dzisiaj na infolinię Western Union i pani po drugiej stronie poinformowała mnie, że… żadnej blokady nie było. Nie wiem jakiej odpowiedzi się spodziewałam, ale na pewno nie takiej. Nie mogę spróbować powtórnie, bo przekaz został anulowany. Także, tego…
      A filmu nie oglądałam, muszę obejrzeć.
      Dziękuję za życzenia dla Oliwii, przekażę jak wróci ze szkoły:)
      A co do twych śmiałych planów to… Super! Popieram, popieram, popieram! Dzidziusiów nigdy za wiele! Czy na twoją decyzję wpłynęła nieco perspektywa zostania podwójną ciocią?

      Polubienie

      1. Film polecam, jest bardzo zabawny i motywujący jednocześnie 🙂
        Haha nie, to nie przez podwójną ciocię 😛 Z wielu powodów chcę mieć drugie dziecko. Mój synek jest jedynakiem i jest to przykre. Po drugie jego biologiczny ojciec nie żyje, a z obecnym mężem też pragniemy wspólnego dziecka. Po trzecie jestem Wyrodną Matką i chcę dzielić się darem życia pomimo, że jestem okrutna 😛 😛

        Polubienie

  2. Jaaaa przypomniały mi się opowieści mojej mamy jak moje starsze o 2 lata rodzeństwo bawiło się w zbijaka, swoimi własnymi kupami a mi na głowę wsypali 10 kg mąki i stałam się Gejszą niedzisiejszą 😛 Ale za to moje długie rzęsy bardzo pięknie się prezentowały z małymi farfoclami z mąki 😛
    Aleeee ciężki dzień, duuuużo siły !

    Polubienie

  3. O mój boże! Mega kumulacja!
    Jest oprócz mnie ktoś taki na tym świecie, komu też przytrafiają się rzeczy, które nie przytrafiają się innym! (jakie gramatyczne zdanie, czapki z głów…)

    Matko, współczuję…najlepsi scenarzyści horrorów mogliby z tego czerpać, a nie jakieś tam „Zmierzchy” kręcą…

    Pozdrawiam!

    Dziubasowa 🙂

    Polubienie

  4. Wpadlam tu z posta o samowolce znajomych córki…

    Widzę, ze cięży dzień miałas rok temu… za chwilę rocznica… będziesz chciała to uczcić? Np. że od roku nie miałaś tak pojechanego dnia? (o ile tak było 😀 )

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s