Gorąca relacja o relacjach

Nie mam rodzeństwa, więc siostrzane, czy też „siostro-braciane” relacje były mi zupełnie obce. Najbardziej śmieszły mnie (a częściej denerwowały) reakcje ludzi: „Jesteś jedynaczką? Ty farciaro! Córeczka tatusia, księżniczka mamusi”, „Miałaś całą miłość i uwagę dla siebie”, „Jedynaczka? Pewnie jesteś straszną egoistką”. A, że tak powiem, gówno! Żadne zdanie nie jest prawdziwe.
Brak rodzeństwa kojarzy mi się z samotnością, która sprawiała, że byłam trochę wycofana i zamknięta w sobie, a raczej w świecie, który sobie stworzyłam. Oczywiście miałam mnóstwo koleżanek, potrafiłam się bawić i miewałam szalone pomysły, ale… Byłam tak przyzwyczajona do swojej „domowej” samotności, że zaszywałam się z książką na długie godziny, albo rysowałam, rysowałam, rysowałam… Przeważnie swój idealny świat, z gromadką rodzeństwa i wspólnym dzieleniem trosk i radości. Może byłoby inaczej, gdybym faktycznie czuła wielką miłość i wsparcie od rodziców, ale oni szybko się rozwiedli. Tata założył nową rodzinę i powoli o mnie zapomniał, a mama była bardzo zajęta „robieniem kariery”. Postanowiłam sobie jedno: moje dziecko na pewno nie będzie jedynakiem. Oczywiście, jeśli będzie to zależało ode mnie. No i moje dzieci będą dla mnie najważniejsze, będę je bardzo kochać i sprawiedliwie rozdzielać swój czas i uwagę.
Dwie najstarsze dziewczynki urodziły się w odstępie dwóch lat. Od początku było jasne, że za sobą przepadają. Mimo skrajnie różnych charakterów doskonale się uzupełniały i były po prostu nierozłączne. Młodsza Oliwia, delikatna i nieśmiała, wpatrzona była w przebojową Wiktorię jak w obraz. Wika, z kolei, stawiała sobie za cel opiekę nad siostrą i chronienie jej przed całym złem tego świata. Do dziś, gdy przychodzę na plac zabaw staje mi przed oczami taka scenka: Zjeżdżalnia. Na górze, na pomostku skotłowany tłum sfrustrowanych dzieciaków. Upłynęła dobra chwila zanim zorientowałam się w sytuacji i dotarło do mnie dlaczego od dłuższego czasu zjeżdża tylko Oliwia. Wiktoria, jak się zapewne domyślacie, blokowała napierający tłumek własnym ciałem, a silna była skubana. Robiła to tak długo, jak długo Oliwia miała siłę i ochotę na zjeżdżanie. Matki patrzyły na mnie z naganą, a ja uśmiechałam się przepraszająco, chociaż w głębi duszy czułam dumę. Taka ze mnie pokręcona matka!
Wika zawsze czuła się odpowiedzialna za Oliwię, chociaż nigdy nie zmuszałam jej do pomocy przy siostrze, ani do pilnowania jej. Jak wielki przybrało to rozmiar, dowiedziałam się od szkolnego pedagoga, gdy miała jakieś 8 – 9 lat. Pani pedagog stwierdziła, że nakładam na barki córki zbyt duży ciężar. Że co??? Podobno Wiktoria każdą rozmowę sprowadzała na temat Oliwii, a mówiła o niej w taki sposób jakby czuła się… jej mamą. Normalnie byłam w szoku. Oczywiście przeprowadziłam z Wiką rozmowę, po której stwierdziłam, że pani pedagog chyba jednak trochę przesadza. Tak naprawdę ich siostrzana miłość cieszyła mnie każdego dnia. Zastanawiałam się, czy tak samo byłoby u mnie, gdybym miała rodzeństwo. Jeśli tak, to… Cholera! Naprawdę mnie skrzywdzili produkując tylko jeden egzemplarz.
Minęło kilka lat i:
„Mamooooo! Ona zabrała mi szczotkę!”
„Bo ona sobie bierze mój plecak, bez pytania!”
„Kto by chciał twój gówniany plecak?!”
„Sama jesteś gówniana!”
„Zamknij się!”
„To ty się zamknij!”
„Mamoooooo!!!”
A potem zaczęły się szturchania, popychanki, ciągnięcie za włosy i… regularne bójki. Byłam załamana. W dodatku zdawałam sobie sprawę z nierównego układu sił. Oliwia, jako ta subtelna i delikatna, nie potrafiła się nawet dobrze obronić. Przeżywała za to każdą taką kłótnię całą swoją wrażliwością. Robiłam co mogłam żeby załagodzić sytuację, ale było naprawdę źle. Zasięgnęłam więc porady u koleżanek, z których większość posiadała swoje osobiste siostry. Niestety, to co od nich usłyszałam załamało mnie jeszcze bardziej. Po pierwsze dowiedziałam się, że to normalne… Aha. Po drugie, nic nie zrobię – mogę tylko czekać.
„Aśka?”
„Tak?”
„Wy jesteście takie zżyte z Moniką, jak najlepsze przyjaciółki…”
„Nooo, a co?”
„No, a pamiętam przecież, że w dzieciństwie tłukłyście się bez przerwy…”
„Tak było!” – przyznała rozbawiona.
„To kiedy wam przeszło?”
„Jak założyłyśmy rodziny i poszłyśmy na swoje” – uśmiechnęła się szeroko, pozbawiając mnie resztek nadziei.
Jezu… Tyle to ja chyba nie wytrzymam.
Wiecie, co było dalej? Nic. Bójki i kłótnie moich córek skończyły się tak szybko, jak się zaczęły. Normalnie jak ręką odjął… Oczywiście zdarza im się posprzeczać, ale gdy z ciężkim westchnieniem odkładam na wpół zmyte naczynia, zakręcam wodę i spieszę z interwencją – one już siedzą zgodnie oglądając film. Wiem, że bardzo się kochają i wiem, że równie mocno pokochały Tamarę, chociaż tego obawiałam się najbardziej. No, cóż. Jak wspomniałam – siostrzane relacje to dla mnie czarna magia i każdego dnia uczę się czegoś nowego.
Jestem bardzo ciekawa jak to u was było…

11 uwag do wpisu “Gorąca relacja o relacjach

  1. Wiesz, że czekałam na ten wpis, odkąd go zapowiedziałaś 🙂
    Ja też miałam ze swoją siostrą okres kłótni, szarpania za włosy i dotykania sobie nawzajem twarzy wylizaną wcześniej dłonią. Teraz jesteśmy naturalnie stworzonymi dla siebie przyjacółkami. Siostra jest młodsza o 5 lat i strasznie cwana, więc zauważyła, że rodzice prędzej uwierzą jej, niż mi. Zaczynała, a jak oddawałam, to mnie szantażowała hahaha miałam jej kupić paluszki z makiem, albo powie rodzicom 😛

    Myślę sobie o Chinach teraz… To właśnie tam (chyba?) niedawno odkryto w windzie martwe ciało kobiety, która musiała być w niej uwięziona wystarczająco długo, aby taka powolna śmierć mogła nastąpić… Ciekawe, czy ich samotność w tłumie nie była warunkowana pozwoleniem na jedno dziecko, które dopiero niedawno się zmieniło… Toż to kraj jedynaków!

    Polubienie

    1. Dotykanie twarzy obślinioną dłonią – wow. Byłyście kopalnią pomysłów.:D Pewnie dużą rolę w siostrzanych stosunkach odgrywa też różnica wieku. Nawet wasze 5 lat to musiała być przepaść. Najważniejsze, że teraz tak dobrze wam się układa, i że możecie na siebie liczyć. To jest coś, czego nigdy nie doświadczę i czego wam zazdroszczę.
      Co do Chin… O tym przypadku akurat nie słyszałam, ale znam tę ich politykę. Myślę, że twoja teoria jest bardzo prawdopodobna.

      Polubienie

  2. Hmmm…chciałabym, żeby nasz Bobo miał rodzeństwo ale jak to ogarnąć przy takim ADHD? 😀
    Zawsze mnie to zastanawia jak to jest latać za takim łobuzem z wielkim balonem przed sobą i jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić ;))
    Trzy dziewczyny – ale fajny babiniec! Musi być naprawdę super 🙂

    Polubienie

    1. Nooo, fajnie jest:) Latałam z takim brzuchem za Wiktorią. Gdy dziewczynki były małe wszędzie musiałam je zabierać ze sobą. A, że nie mieliśmy samochodu… tramwaj, autobus, drugi autobus, Wika – płacz, Oliwia – siku, Wika – bucik uwiera, Oliwia – zgubiła misia w pierwszym tramwaju, i tak kilka razy w tygodniu:) Najweselej było zimą – gdy wreszcie drugą zapięłam w kombinezon na ostatni zamek – pierwsza zrobiła kupę i trzeba było ją rozebrać.:DDD Jednym słowem chaos i dezorganizacja. Ale muszę też przyznać, że były grzeczne i nie sprawiały kłopotu. Ciekawe jak będzie z Tamalugą. Różnica wieku między nią, a siostrami – kolosalna! Jestem bardzo ciekawa jakie będą ich relacje w przyszłości…

      Polubienie

  3. Tutaj znów trafiłam za kole ją. Jak zobaczylam w komentarzach zapowiedz wpisu o rodzeństwie i jego braku…

    Ja siostry rodzonej nie mam. Mam dwóch braci. Starszych o 9 i 18 lat. Więc dużo. Nie bawiliśmy się razem lalkami ani samochodzikami, ale już dokuczać to mi potrafili… 😛 A teraz mozemy na siebie liczyć. Nie jest to bliska relacja, nie dzwonimy do siebie codziennie, nie zwierzamy się z najskrytszych sekretów, ale mysle, ze to kwestia nie tylko różnicy wieku a różnicy płci 😛 Kocham ich i nie wyobrazam sobie, zeby mialo ich nie być. !!!

    Siostrę zaś zastępuje mi kuzynka/siostra cioteczna ( a właściwie wujeczna). Wychowałyśmy się razem, bawiłyśmy razem lalkami, i kłóciłyśmy o zabawki i nie zabawki (agresji nie było :P). Dopoki nie poszlysmy do szkoły to spędzała u mnie calutkie dnie, tylko na noc ją mama zabierała, bo pracowała, a moja nie. A często i nocować nocowała – więc właściwie to tak jakbym miała siostrę totalnie. No potem poszłyśmy do szkoły, to mniej, ale i tak kilka razy w tygodniu po szkole była u mnie. Potrafiłyśmy się pokłócić, ze wyszła z płaczem, 3 dni nie przychodziła, a potem przychodziła znów i bawiłysmy sie jakby nigdy nic 😀 Efekt tego wszystkiego taki, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, kochamy się jak siostry i poszły bysmy za sobą w ogień. Właściwie bez niej to byłabym w czarnej dupie, bo nikt mnie jak ona nie rozumie i nie wyslucha. Mam jeszcze dwie kolezanki, ktore mogę nazwać przyjaciolkami, ale po latach niestety rozłąki (studia, emigracja) nie jest aż taka bliska, lużna itd. Podsumowując… ja nigdy nie mowilam do jedynakow, ze im zazdroszczę. Raczej od zawsze im wspolczułam. Po za tym większosc znajomych mi jedynaków powielała raczej stereotyp o byciu rozpieszczonym i wrednym ;P Dlatego tez postawilam sobie za cel, mieć minimum dwoje dzieci. Ale maksimum troje. 😀 haha, nie bądźmy rozrzutni ;P

    Polubienie

    1. Fajnie, że miałaś taką kuzynkę:-)
      Twój brat jest od ciebie starszy o 18 lat?? To taka różnica jak między Wiką a Tamalugą! (między Oliwią, a Tamalugą jest 16). Obawiałam się trochę tej różnicy, ale widzę, że jest OK.
      Toteż ja właśnie dlatego zdecydowałam się na tyle dzieci, bo pamiętam jak mi było fatalnie samej.

      Polubienie

      1. Tak, najstarszy tak. 😛 Wiadomo, jak bylam dzieckiem, to bylam dzieckiem. Pilnowal mnie, zabierał do dziewczyny (teraz żony) bo miala brata w podobnym do mnie wieku itd. Teraz jestesmy oboje dorosli wiec czy pogada sie na ,,dorosle tematy” czy zrobi wspolna imprezke 😛 – teraz rzadziej jak wyjechalam, wiadomo. 🙂 Mysle, ze jesli Wiki i Oliwia są z sobą zżyte i mają wpojone ze są rodziną a rodzina jest najwazniejsza to i Tamarkę kochają i będą zawsze szanowac i wspierac… A jak w domu jest cos nie tak to sie potem konczy tak, ze rodzenstwo jest sobie wrogiem i/lub obcymi ludzmi niestety. Znam takie przypadki… (P.S. dodam, że moj najstarszy brat jest moim.. przyrodnim bratem), a nigdy jakos nie dal mi tego odczuć, zeby to jakakolwiek roznica była. Ale oczkiem w glowie ponoc bylam raczej tego średniego ;D)

        Polubienie

      2. Masz 100% racji.
        Jestem ciekawa, czy u twojego brata został taki nawyk pilnowania/opieki nad tobą. Wiadomo, że teraz jest to inna relacja, bo jesteś dorosła, ale czy starsi bracia tak do końca akceptują dorosłość siostry? Wiesz, o co mi chodzi… Jak ty to odczuwasz?

        Polubienie

      3. Hmm… wiesz, nie spędzamy czasu jakoś razem na co dzień, ale mysle, ze tak. Bracia zupełnie tak jak tata, grozili mojemu Mężowi zawsze, że jak mnie skrzywdzi, to oni jego skrzywdzą… :D:D haha

        Polubienie

  4. Mam jeszcze trójkę rodzeństwa – zazdrościłam jedynakom bo jestem najstarsza !!! Ale patrząc z twojego punktu to mój Dziecek był unieszczęśliwiony – starałam się wychowywać go na wrażliwego faceta no i nie egoistę i może chwilami sama żałowałam że nie dane mi było mieć więcej dzieci ale jakoś nie robiłam z tego życiowego dramatu

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s