Kiedyś napisałam taki oto wiersz, na zaliczenie przedmiotu:

Oda do Pana Roniowego

Żółty śmierdzielu, który gubisz kłaki
w pokoju, kuchni a nawet łazience,
zaznaczasz nimi swe utarte szlaki,
liżesz po ręce.

Merdasz ogonem kiedy wcinasz kości,
żebrzesz o więcej, łypiąc spode łba.
A w twoich oczach zbyt wiele miłości
na jednego psa.

Wciąż jeszcze myślisz, że jesteś tak mały
gdy łeb swój kładziesz na kolanach u mnie.
Zdziwiony, że nie mieścisz się tam cały,
odchodzisz dumnie.

A kiedy w nocy męczą cię koszmary,
twoje szczekanie na sile przybiera.
Daj spokój Rosco, jesteś już za stary
na bohatera.

Ty tak posłuszny, nie brudzisz, nie psujesz,
I – tu sprzeciwy puszczam mimo uszu:
myślisz logicznie i analizujesz…
Mój ty geniuszu.

Gdy widzisz morze całkiem ci odbija:
przeganiasz mewy, fale przeskakujesz.
Potem przynosisz nie wiedzieć skąd, kija
i piaskiem plujesz.

Umiesz się turlać, warczeć, dawać łapę
(nawet sam z siebie gdy pora karmienia).
Nigdy nie wchodzisz na moją kanapę
bez zaproszenia.

Moja miłości wielkich gabarytów,
od łap, ogona aż po czubek głowy.
Nigdy nie dosyć nad tobą zachwytów
boś WYJĄTKOWY!

Pan Roniowy vel Panierowany, który naprawdę miał na imię Rosco, odszedł dzisiaj od nas do Psiego Nieba.

Dziękuję wszystkim, którzy z moich wpisów zdążyli go polubić. Był tego warty.

Jestem w totalnej rozsypce i nie jestem w stanie nic więcej dodać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

18 uwag do wpisu “

  1. O nie……… O nie nie nie nie nie 😦 😦 😦 😦 😦 😦 😦
    Nic Cię raczej teraz nie pocieszy, ale zacytuję Ci bardzo proste, a jednocześnie pełne mocy słowa mojej mamy, kiedy musiałam uśpić swojego ukochanego kotka: myśl o tym, jak bardzo był przez wszystkich kochany i jak wspaniałe życie miał- najlepsze z możliwych!!!

    Bardzo mi przykro… Płaczę razem z Tobą 😦 😦 😦

    Polubienie

      1. Dziękuję:)
        Dla mnie każde takie słowo to trochę pocieszenia. Czas mija, a mi wcale nie jest lepiej, ale wiadomo – życie się toczy i trzeba się trzymać. Cały czas łapię się na tym, że chcę mu coś wrzucić do miski, że pora spaceru, że w Rossmannie odruchowo sięgam po psie ciasteczka… Takich rzeczy jest mnóstwo.
        Pozdrawiam:)

        Polubienie

  2. Jestem tu pierwszy raz i trafiam akurat na taki smutny wpis.. 😦
    Uświadomiło mi to, że moja psina, choć nie mieszka ze mną, bo została w Polsce z moimi rodzicami… ma już ponad 13 lat! I, że przyjdzie dzień, że i ja będę musiała ją pożegnać.. Życie ma niestety nie tylko plusy. Trzeba iść dalej.. Ściskam mocno.

    Polubienie

  3. Moje Kochane
    Dziękuję bardzo za słowa wsparcia, również w e-mailach – bardzo się wzruszyłam. Odpowiadam na pytania:
    Pan Roniowy ostatnio niedomagał, ale naprawdę podupadł na zdrowiu na początku miesiąca. Wyjazd, który odbył się głównie dla niego – tylko pogorszył stan. Po powrocie zaczęły się wizyty u różnych weterynarzy, badania, prześwietlenia, tabletki, zastrzyki i miksowanie posiłków. Pan Roniowy był bardzo osłabiony, a te zabiegi tylko go dodatkowo męczyły, i nawet gdy udało nam się postawić go na nogi, wiedziałam, że to chwilowe. I że później będzie tylko gorzej. Ostatnie dni już tylko leżał, wymiotował i nie miał siły wstać, żeby się załatwić, ani nawet dojść do miski. Przynosiliśmy mu z Tomkiem wodę, na zmianę. Pełniliśmy przy nim dyżury w nocy. Nie mogłam patrzeć jak się męczy i musiałam podjąć najtrudniejszą, jak dotąd, decyzję w życiu. Pan Roniowy dosłownie błagał nas wzrokiem…
    Od trzech dni bez przerwy płaczemy. Wyglądam jak spuchnięty balon, a oczy ma jak szparki na żetony. Niby wiem, że to była dobra decyzja, że zrobiłam to z miłości. Weterynarz potwierdził, że to był ostatni moment, że prawdopodobnie nie przeżyłby weekendu. Ale mimo wszystko nie mogłam się pozbyć wątpliwości.
    Dziewczyny jeszcze nie wróciły z wakacji, ale prosiłam mamę żeby im przekazała. Przeżyły to strasznie, ale jeśli można mówić o jakimś „szczęściu w nieszczęściu” to pozbawione zostały widoku umierającego przyjaciela. Mogą go zapamiętać takiego, jakim widziały go przed wyjazdem. Myślę, że Tamaluga też pojawiła się w odpowiednim momencie, bo niewątpliwie przedłużyła mu życie – miał cel, bo w stadzie pojawił się nowy członek, którego trzeba ochronić. Odszedł też w takim momencie, gdy Tamaluga była na tyle duża, że zdążyła się z nim bawić i przytulać, a na tyle mała, by nie zdawała sobie sprawy z tego, co się stało. Nie szuka, nie pyta. Całe szczęście, bo to byłoby dodatkowo nie do zniesienia.
    Tomek pociesza mnie, jak może, chociaż sam cierpi okropnie. Poodwoływał spotkania, przełożył wszystko związane z pracą. On znał Pana Roniowego cztery lata, ja miałam go od szczeniaka, ale i tak wiem, że kochał go tak samo mocno. Pan Roniowy miał szczęście, że miał takiego pańcia, ale Tomek twierdzi, że to on miał wielkie szczęście i zaszczyt mieć takiego psa. Bo Pan Roniowy był psem wyjątkowym. Każdy to mówił, kto go znał. Nigdy już nie pokocham żadnego psa tak jak jego, w ogóle nie wiem, czy jeszcze kiedyś się zdecyduję, bo nie chcę przechodzić przez to samo.
    Wiem, że z czasem będzie lepiej, ale narazie świat dla mnie już nie jest taki sam. Wszystko dzieli się na „przed” i „po”. Nie pamiętam już czasów sprzed Pana Roniowego, a dziewczynki to w ogóle nie znają… Wszystko się z nim wiąże, każda czynność. Tyle niesamowitych przygód przeżyliśmy razem, a zdjęć miał więcej niż wszystkie moje córki razem:) Wiem, że zrozumie mnie tylko ten, kto też ma/ miał zwierzę w domu i zna ten rodzaj miłości.
    Dziękuję wam wszystkim, jesteście kochani. Mam nadzieję niedługo powrócić do żywych:) Tymczasem tulę mocno, każdą po kolei!

    Polubienie

    1. ;(
      Dobrze, że dziewczyn nie było w domu……..
      Trzymajcie się dzielnie, to była słuszna decyzja.
      Panierowany teraz sobie biega gdzieś po zielonej łączce i już nie cierpi.
      Przeżywam jakby był mój, naprawdę……

      Polubienie

    1. Weterynarz się tym zajął. Aby ulżyć psu w cierpieniu musisz mieć gruby portfel. Zastrzyk usypiający to koszt 50 zł za 10 kg. Pan Roniowy ważył 40, czyli 200 zł. Pozostawienie pieska prawie drugie tyle.
      Jeszcze popłakujemy, ale staramy się jakoś trzymać. Również dzięki Tamaludze i codziennych zajeciach przy niej.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s