Coś, co świeci i syczy – na pewno się spierniczy. Ballada o Rzeczach Przydatnych

W naszym domu znowu chaos i przestawienie grafiku (tak, jakby kiedykolwiek był ustawiony!) Nadal nie śpimy po nocach, a Tomek nadal uprawia swoje hobby, o którym chyba nie wspominałam, mianowicie – przynoszenie śmieci. Przepraszam, to nie są śmieci – to bardzo ważne przedmioty użytkowe na miarę naszych czasów. My tymi przedmiotami otwieramy oczy niedowiarkom. Szlachetne świadectwo naszej cywilizacji (założę się, że wiele z nich pamięta cywilizacje wcześniejsze).

Wszystkie te, niezbędne nam do życia cudeńka pochodzą spod samiuśkiej ziemi. Z piwnicy.

Składowisko Rzeczy Przydatnych lub Rzeczy Przydatnych po Naprawie zaczęło nieśmiało tworzyć się w przedpokoju. Potem otworzyło filię w kuchni. Wtedy zaczęłam dyskretnie ładować część tego ustrojstwa do worka i wyniosłam na śmieci. Na prawdziwe śmieci do prawdziwego śmietnika. Na zewnątrz.

I co? I nic. Tomek nie rzucił się w wir nerwowych poszukiwań starej lampki, nie zapytał o uchwyty do szafki, ani nawet o okulary spawalnicze, czyli przedmioty niezbędne w codziennym funkcjonowaniu… Rozchodzi się o to, że Tomek uwielbia dłubać, naprawiać, ulepszać tylko… nie ma na to czasu. Jest człowiekiem zabieganym, a każdą wolną chwilę woli spędzić na zabawie z Tamalugą. Tak, więc, szybko sam zrozumiał, że ani czasu, ani miejsca na akcje naprawcze. Rozejrzał się biedulek po kuchni, po półkach się rozejrzał, po podłodze. Pokręcił smutno główką i westchnął. I przyznał mi rację. Gadżetom piwnicznym powiedzieliśmy stanowcze „Noł fakin łej!”, zwłaszcza, od kiedy Tamaluga z osoby śliniącej becik, stała się osobą zdzierającą kapcie. Jednak od czasu do czasu, Tomuś zaskoczy mnie jakimś nowym pomysłem.
Zaczęło się od tego, że Tomek przytargał oczyszczacz powietrza. Nie, nie spod ziemi, od kolegi. Urządzenie fajne i przydatne, ale wielkości sporej walizki na mało stabilnych nóżkach. I drogie jak cholera, więc trzeba było na nie uważać. Najpierw oczyszczacz dumnie stanął u nas, co doprowadzało mnie do nerwicy, bo co chwilę odganiałam od niego zafascynowaną Tamalugę. Nic z tego. Bo to się świeci. I syczy. I para leci. Ona chciała, ona pożądała, ona musiała wciskać przyciski i kręcić pokrętłem. Noszkurwa, koniec i kropka! Próbowałam go jakoś zastawić, ale skubana, zawsze znalazła sposób, żeby dotknąć, pomacać i spędzić z oczyszczaczem trochę czasu. Po kilku dniach tańczyła przy nim, po tygodniu robiła przy nim kupę. Gdy zaczęła się na niego wdrapywać – powiedziałam koniec! W dodatku, gdy próbowałam go przesunąć, coś tam zgrzytnęło, chrobotnęło, aż serce podeszło mi do gardła. Wolałam jednak nie sprawdzać, czy działa i niczym tchórzoszczur, wyniosłam go do dziewczyn. Początkowo obchodziły się z nim jak z jajkiem. Pod wieczór zapanował chaos, ruch, plątanina kabli i oczyszczacz z hukiem pierdolnął o podłogę. Może to was zdziwi, ale przestał działać. Komentarz o tym, co nastąpiło później, po prostu wykropkuję.
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………. !!!!!!!!!!!!!
No, nic. Trzeba było oczyszczacz naprawić. Tomek podjął się tego, z początku ochoczo, potem z coraz mniejszym przekonaniem. Dłubał przy nim w wolnych chwilach, raz znosząc do piwnicy, raz przynosząc do mieszkania. Raz rozkręcony, raz w całości, raz tę część, raz inną, i masę niezbędnych do naprawy akcesoriów (ku nieposkromionej radości Tamalugi). Aż w końcu, gdzie się człowiek nie obejrzał – tam był jakiś mini warsztacik.
W końcu naprawił! Uffffff…
Koniec z piwnicznymi gadżetami.
Wczoraj, po połowie nocy spędzonej pod ziemią, wrócił bardzo z siebie zadowolony, wnosząc do pokoju ogromny rulon.
„Zobacz co mam!”
„Tomek, zasypiam, jest 3:39”
„Ale to mapa Polski!”
Na taki argument nie ma mocnych. W obecnych czasach człek cieszy się z każdej drobnej oznaki polskości. A ja przynajmniej mogłabym ruszyć tyłek i stanąć na baczność.

14 uwag do wpisu “Coś, co świeci i syczy – na pewno się spierniczy. Ballada o Rzeczach Przydatnych

  1. Ty naprawdę masz faceta, który ot tak wybacza Ci wyrzucenie jego zabawek? Istnieją tacy?
    … chociaż właściwie… nie wiem, co zrobiłby P., bo nigdy nie ryzykowałam 😉 Inna sprawa, że mój mąż nie znosi do domu żadnych Niezbędnych-Do-Życia rzeczy. Niestety, nie wynosi także zbędnych. Tak zwane odpady komunalne to i owszem, wyrzuca, nawet sam z siebie. Ma natomiast manię zbierania pudeł po wszystkim „bo może kiedyś będziemy chcieli sprzedać”, „bo w razie remontu albo przeprowadzki będzie gdzie schować mikrofalę/telewizor/stare kalosze/psa z całym dobytkiem”. Z takimi racjonalnymi argumentami trudno dyskutować, ale jeszcze trudniej przechowywać owe pudła, bo piwnica jakoś nie chce się rozciągnąć. Może za słabo próbujemy. 😉

    Polubienie

    1. U nas pudłami rządzi Tamaluga. Musimy uciekać się do podstępu, żeby podbierać jej po jednym i wyrzucać:) Jeśli jakieś zatrzymujemy to raczej z mojej inicjatywy. Bo ładne. 🙂 My mamy już dwie piwnice (sąsiad się zlitował i odstąpił :D) no i pół garażu… Boszszsze…

      Polubienie

  2. Mój ma manie dekorowania półek, przynosi coś i od razu na półkę w widocznym miejscu…Po jakimś czasie ( dłuuuuuuuuuugim) nawet nie zauważa, że znikło. Jasne, że sobie tam kiedyś przypomni, ale ja udaję greka ;p

    Polubienie

  3. Z jednej strony dobrze, że Tomek ma jakieś hobby. Bo facet, którego szczyt zainteresowania to TV i lodówka, to żal, żal i jeszcze raz żal. Z drugiej strony domyślam się, że czasem takie wynajdywanie „cudów” może dać w kość 😛
    Podobnie do męża Lady Makbet, mój wszystko chomikuje, bo „się może przydać”. Do niektórych ŚMIECI (nazwijmy je po imieniu) ma nawet podono konkretne plany. Fakt, przydała się jedna (z 30-u) rurek (ze zniszczonej materiałowej szafy)- przepycham nią odkurzacz, kiedy się zatka.

    Polubienie

    1. Hahahaha! Uwielbiam tych naszych facetów! Widzę, że wiele się nie różnią od siebie 😀 Dla mnie facet – tv, lodówka, a nie daj Boże jeszcze piwsko i disco z pola – nie do przyjęcia!
      Ale facet „wszystko-się-przyda” jest czarujący:)

      Polubienie

  4. Muszę pożyczyć taki oczyszczacz jak będę uczyć Boba siadania na nocniku!!! 😀
    Chociaż nie, wrrrróć! MAMY TAKIE COŚ! Zostało w poprzednim mieszkaniu u Mamy-Wu! Rzęziło i wpuszczało zimne, więc zostało przeze mnie odrzucone i wyklęte.

    Polubienie

  5. wobec odrobiny polskości o czwartej nad ranem? stać? to jakaś pokuta ma być za pochodzenie? w końcu nie wybierałaś miejsca urodzenia. chyba, że to grzech pierworodny…

    Polubienie

  6. Guuuuuupio mi bo to ja mam manię zbieractwa wszystko PRZYDASIE NO i moje przydasie przydają się ale nie od razu 🙂 a ja mam takie posrane szczęście do pożyczanych rzeczy, że zawsze się psuje u nas więc od długiego czasu NIC nie pożyczam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s