Uchylam rąbka (tajemnicy): będzie o kupie i robaku

Na początek – zagadka. Co to za piosenka, śpiewana przez Tamalugę kilka razy dziennie:
„Lo lo lo. Olły niis, olły niis. Lo lo lo.”
Nie wiecie? Nie szkodzi. Ja też nie wiedziałam, dopóki nie zobaczyłam reklamy. To „All we need is love (Love, love, love)”, w oryginale śpiewana przez Beatlesów, a ostatnio przez wielu różnych dziwnych ludzi, w tym dziewczynę na dachu – wykorzystywana namiętnie w reklamach pewnej telefonii komórkowej. Tamaluga, jak się na coś uprze, to nie ma rózgi na kobyłkę.

„Chodź, zmienimy pieluszkę” mówię do Tamalugi.
„Kupa je?” pyta.
„Nie wiem, zaraz sprawdzę”. Odchylam rąbek pieluchy. „Nie ma kupy” informuję zainteresowaną.
„Kupa je – nie?” – bo człowiek, nawet mały, musi się upewnić.
Wiecie, że gdy gdzieś się człek zapatrzy, a zwłaszcza do góry, to inni ludzie robią to samo? Czasami podczas spaceru z Tamalugą przystaję i patrzę sobie na wierzchołek drzewa, albo na chmury i kątem oka widzę, że ludzie też przystają i gapią się w górę. Śmiesznie. A jeszcze śmieszniej, gdy się orientują, że tak naprawdę niczego ciekawego (według nich) tam nie ma…
Albo wczoraj:
Chrząszcz włazi po murze. Po budynku. Konkretnie po moim budynku, a jeszcze konkretniej po numerkach domofonu. Włazi i depcze sobie po nóżkach. To co, on nie czuje jak idzie? Nie wie gdzie stopę postawić? Stoję i patrzę, poniekąd, zafascynowana. Nawet nie wiem kiedy zebrał się za mną tłumek gapiów. W zasadzie to tylko dwóch sąsiadów, ale do tak wątpliwego emocjonalnie widowiska to już tłumek.
T: „Fajny ten żuczek, ale nie umie chodzić”.
A: „Zakład, że dojdzie do trzynastki?”
T: „Stoi. Nie dojdzie”.
A: „No, rzeczywiście chyba nie dojdzie, bo skręca. Ahaja, wlezie ci do domu. Przez okno”.
„Chyba tobie! A w ogóle, to ja go pierwsza zobaczyłam, a wy co? Nie macie nic do roboty?!”
Pokręcili się chwilę i poszli, a ja pomyślałam, że jesienią w moim bloku sąsiedzi naprawdę się nudzą.
Nadchodzi sąsiad numer trzy. Ten od suki Zuzi.
„Co tam masz? Robala? A, właśnie, widziałaś najnowszy filmik z Zuzią?” (Nawet nie zdziwiło mnie, że chrząszcz skojarzył mu się z psem. Jemu wszystko kojarzy się z psem.)
„Jak miałam widzieć? Przecież nie mam fejsbuka”.
„Wiem, ale może Wiktoria ci pokazała, bo gadałem z nią dzisiaj”.
Wyobraźnia podsunęła mi obraz mojej wiecznie spieszącej się dziewiętnastolatki, zatrzymanej w biegu przez fanatycznego właściciela czworonoga. Biedne dziecko…
„Koniecznie musisz zobaczyć! Ma tytuł „Zuzia buszuje w lesie…”
Jezu.
„Dobrze, wejdę na fejsa od Tomka i…”
„Nie, nie! Tam nie będzie. Tam są tylko filmiki z lata. Musisz wejść na stronę Zuzi i…”
„Słucham? Na stronę Zuzi?”
„No tak, zaraz dam ci adres”.
Jezu, Jezu, Jezu.

 

„Tomek, wiesz, że suka Zuzia ma swoją stronę?”
„Opowiesz mi później, lecę pod prysznic. Mam wreszcie wolną łazienkę!”
Czasami myślę, że Tomek powinien dostać jakiś medal, albo harcerską sprawność. Życie z czterema kobietami musi być dla niego hardkorem.
Ledwo powstrzymuję śmiech, widząc jak gorączkowo szuka ręcznika i rozbiera się niemal w biegu. Gdy jest już w samych gatkach, Tamaluga podchodzi do niego i uchyla rąbek:
„Tata, kupa je?”

 

48 uwag do wpisu “Uchylam rąbka (tajemnicy): będzie o kupie i robaku

  1. …….. no i była ta kupa?? W takim momencie historię urwać no 😀 😀 😀

    Tworzenie stron dla zwierząt jest niewiele mądrzejsze, niż tworzenie ich dla dzieci, a przecież i tacy są. Brzdące od urodzenia mają swoje profile online i albumy z żenującymi zdjęciami…… 😦 TYM rodzicom to się dopiero nudzi…

    Łączę się w fascynacji dziwami natury. Ty obserwowałaś żuka, a ja wczoraj pstrykałam zdjęcia wielgachnej tęczy jak opętana. Tylko, że koło mnie nikt się nie zatrzymał, bo każdy biegł o swoje życie- panował istny armagedon, wiatr 50 mil na godzinę, deszcz, wszędzie fruwające liście, śmieci i ludzkie kończyny. Ale ta tęcza!!! Cudo

    Polubienie

    1. Aaaa i zapomniałam dodać, że mój 6-olatek czasami wraca ze szkoły domagając się znalezienia mu jakiejś piosenki na YouTubie. Problem polega na tym, że potrafi odtworzyć 2-3 wyrazy, albo tylko jakiś dźwięk! Ale spróbuj nie znaleźć… Zawsze jakimś CUDEM dochodzimy z mężem, o co mu chodzi i wiesz, co się okazuje? Że to przeważnie piosenki Bruno Marsa! Synek jest jego fanem od małego (yyy mniejszego niż teraz) 😀

      Polubienie

      1. Jezu, wiem jakie to męczące gdy nie możesz znaleźć utworu! Ja potrafię szukać godzinami. Jednego szukałam miesiąc :/ a kilku w ogóle nie znalazłam 😦 (Kiedyś leżąc na solarium, robiłam niezłe wygibasy, żeby sięgnąć po telefon i nagrać kawałek piosenki:) )
        A Bruno Mars – dobry gust muzyczny! Podtrzymuj go w synku:)

        Polubienie

      2. Moja siostra nigdy nie zapamiętuje tytułów. Siedzieliśmy kiedyś przy piwie z jej chłopakiem i wyznała nam, że od 2 lat (!) szuka jednej piosenki. Wyjaśniła mniej więcej rodzaj muzyki i co się działo w teledysku. Wydobyłam z odmętów pamięci zarys dwuczłonowej nazwy zespołu. Chłopak siostry skojarzył nazwę z pustynią. W 10 sekund mieliśmy gotową nazwę: Safari Duo. Mina siostry była bezcenna 😀 😀 😀

        Polubienie

      3. O, kochana, jesteś zdecydowanie lepsza od funkcji wykrywania muzyki w telefonie.
        Ja nawet tego nie mam:(
        W razie czego, odezwę się do ciebie!

        Polubienie

    2. Hahahaha! – czy była kupa? Dobre pytanie, nie pomyślałam o tym 😀
      Wiem, wiem, niektórzy rodzice i właściciele zwierząt mają nierówno pod sufitem. Mnie najbardziej bulwersują strony założone… zmarłym krewnym. Aż mi dreszcze przeszły…
      Uwilebiam obserwować naturę. I jak tęcza wyszła na zdjęciu? Wstaw u siebie albo podeślij:)

      Polubienie

  2. A ja się o dziwo domyśliłam :))

    Problem łazienki to odwieczny problem jeśli jest tylko jedna…Niektórzy faceci również lubią albo muszą w niej zalegiwać ;p

    Polubienie

    1. Naprawdę? Domyśliłaś się? Tak, jak ja z Międzyzdrojami? Super 🙂
      Oj tak, wiem coś o zaleganiu faceta w łazience, zwłaszcza gdy mamy gdzieś wyjść i ja już gotowa z Tamalugą, a Tomek sobie przypomina, że powinien się ogolić i umyć włosy… :/

      Polubienie

  3. Cały ten wpis mnie rozłożył na łopatki – CAŁY! 😀
    Samo wyobrażenie sobie jak Tamaluga pyta taty czy jest kupa dosłownie mnie zmiażdżyło 😀
    Ale jedna rzecz sprawiła, że dostałam wytrzeszczu – STRONA ZUZI.
    Halo! Czy to już nie jakaś zoofilia?!

    Polubienie

    1. Nooo, padliśmy ze śmiechu! Tamaluga za to miała minę bardzo zdziwioną. Przecież kupa to nic śmiesznego, to poważna sprawa! Jeśli jest, to należy się jej pozbyć. 😀
      Nie wiem czy to zoofilia, bo nie wiem jakie treści tam wrzuca 😀 😀 😀
      Boszszsze… Całe życie z wariatami… to jest, sąsiadami…

      Polubienie

  4. Kiedyś zrobiliśmy z mężem taki test: on kazał mi robić zdjęcie czegoś tam w trawie i czekaliśmy na reakcję innych. Oczywiście po chwili już kilka osób ustawiło się koło nas i też „to” fotografowali 😀
    Ja akurat skupiłam się na kropli rosy na trawie, ale co oni fotografowali to Bóg jeden raczy wiedzieć 😉 A więc faktycznie coś w tym jest 😉

    Jejciu z tą kupą to u mnie jest etap pt. ścigamy się, kto zrobi większą… Trochę głupio pisać takie rzeczy w komentarzu, ale taka scena w WC (ogólnie stoją 3 nocniki – duży, średni i maleńki dla ukochanej owcy + do wyboru nakładka na kibelek) i taka konwersacja:
    -Jest kupa. (młodsza)
    -Ja też mam kupę. Dużą. (starsza)
    Młodsza wstaje, ale po chwili zaglądając w nocniczek siada z powrotem.
    -Mała kupa. Zrobię dużą kupę.
    No i żeby nie było. Robi większą. Po czym komentuje dalej stwierdzając, że ten mniejszy kawałek to ona a większy jej siostra. eh

    Co do piosenek to czasem czuję się jak uczestnik „Jaka to melodia” Zwykle udaje mi się odgadnąć, bo jestem pod presją – zła odpowiedź skutkuje wyciem młodszej i fochem u starszej.
    A tak BTW, jak ja byłam mała to śpiewałam piosenkę o Pszczółce Mai. No i przy słowach „Maja fruwa tu i tam” uparłam się, że tam jest „Maja gruba tu i tam” Tak strasznie ryczałam (podobno) i tupałam nogami, że tam jest gruba, że na nic się zdały tłumaczenia, że to nie ma najmniejszego sensu! Dla mnie miało sens, bo ja pewnie tak słyszałam.
    Druga piosenka, której w sumie nie pamiętam (taka z przedszkola przyniesiona) to coś tam coś tam „wioska czy osada” a ja i tak śpiewałam „owsa czy osada” 😀
    Reakcja na jakąkolwiek korektę była taka sama jak przy Mai 😉

    P.S. Ja też chciałabym wiedzieć, czy ta kupa była czy nie. Będzie kolejny odcinek?
    Pozdrowionka!

    Polubienie

    1. Hahaha! Ale, że tak kucali przy was, na kolana na tej trawie? Dobre! Pewnie zapytani, i tak by się nie przyznali i stwierdzili, że szukają szkła kontaktowego 😀
      Popatrz: to już wtedy lansowano ideał chudego „piękna” skoro tak cię krągłości Mai przerażały 😀
      Ja śpiewałam (jak chyba pół Polski) „Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie, świat który paś nadzieje sie”
      Nie mogę z tej waszej rywalizacji o kupę hahaha!
      Kolejny odcinek 😀 Może niech się zainteresowany wypowie, czy kupa była, czy nie. O!

      Polubienie

      1. Tak tak, ludzie byli mega poważni i coś tam fotografowali 😛
        No bo a nuż tam jest coś ważnego? Nie mogli tego przegapić! Ludzie są śmieszni… 😉
        A ja w ogóle nie rozumiałam co śpiewa w tej Mai Wodecki apropos „Gdzieś jest świat….” chyba po prostu mruczałam coś w zamian pod nosem 😉

        Polubienie

      1. Jezu dziewczyny ja przez was muszę iść do Rossmana po jakiś krem przeciwzmarszczkowy pod oczy, bo się tak uśmiałam.
        Dziubasowa, „Przygodę już zacząć czas, lepiej spieprzać stąd nim ona znajdzie nas” zostanie chyba moją piosenką przewodnią ! :):) Świetne.

        Polubienie

      2. Przerabianie piosenek i dorabianie własnych tekstów, np do reklam – to też u nas standard. Często przerabiamy całe piosenki wymyślając na poczekaniu tekst o Tamaludze. Ona się wtedy bardzo cieszy, no i znając nas 19 miesięcy chyba nic jej już nie zdziwi.

        Polubienie

  5. I jeszcze zapomniałam napisać apropos Facebooka tak się rozpisałam o kupkach 😉 Ja znam takich ludzi (nie wiem czy ten sąsiad taki właśnie jest), którzy bardziej kochają swoje zwierzęta niż ludzi. Mam np. taką koleżankę, która na słowo „dziecko” to Boże broń, bo to już za duże poświęcenie i odpowiedzialność, ale na swojego psa mówi, że to jej syn. Zwraca się do niego „Chodź do mamusi”, albo „Idź do taty swojego”. Nie wiem, czy ja się już tak zestarzałam, czy akurat w tej kwestii brak mi poczucia humoru po prostu, bo mnie to wcale nie bawi. Musze ją podpytać, czy ma dla niego FB…
    Sorry za takie długie wypociny. Już uciekam sobie.

    Polubienie

    1. Nie uciekaj! Ja uwielbiam długie wypociny!
      Mnie też to zawsze zastanawia… Znam takich (właściwie takie, bo to domena kobiet, niestety), którzy pozwalają psu jeść z talerza na stole, wożą go w wózku dziecięcym itp… Wystarczy zobaczyć jakie kokosy zbija branża fatałaszków dla małych piesków… Szok!

      Polubienie

      1. Koło mojej kuzynki mieszkała babka, która postanowiła, że jej piesek Perełka będzie spała w łazience (nie wiem, nie pytajcie…). Z racji tego, że Perełka się tam bała sama spać, to ona kładła się na ziemi w łazience koło niej…

        Polubienie

  6. Nowa Maja jest wypaczona graficznie, tak samo jak nowy Puchatek. Tfu.
    Co do przekręcania słów, to u mnie z kolei Makumba z piosenki Big Cyca zakochał się „w terenie”, zamiast „w Helenie” 😉
    Muszę się Wam przyznać do pewnego grzeszku w psiej sprawie. Otóż… mój Reksio miał kubraczek. Sztuk 1, pluszowy, biało-szary. Bestię trzeba było strzyc niezależnie od pory roku, a w zimie to jednak potrzebował czegoś do ogrzania… no i miał. Natomiast ubierania zwierzaków w bluzeczki i spódniczki wyłącznie dla mody jakoś nie rozumiem…
    A już zupełnie padłam, kiedy na profilu Facebookowej grupy miłośników rasy Reksia jakaś pańcia wstawiła zdjęcia z przyjęcia urodzinowego swojej suni. I nie to, że tam były tylko pieski w czapeczkach jedzące tort. Tam była gruba impreza, większa niż Księżniczkowe chrzciny! Były zdobione muffinki, naczynia w pieski oraz wypieki i baloniki ze zdjęciami czworonożnej jubilatki! (Ahaja, może podsuniesz pomysł sąsiadowi? 😉 )

    Polubienie

    1. Ja pierniczę… To nieźle! Muszę wam kiedyś pokazać zdjęcia Pana Roniowego w naszych ciuchach. On zawsze się poddawał takim zabiegom, ośmielam się nawet twierdzić, że je lubił! Gdy Oliwia była mała, urządzała „angielskie herbatki”. Ubierała się w sukienkę, kapelusik i rękawiczki i… Panu Roniowemu zakładała to samo… Otwierałam drzwi i oczom mym ukazywał się taki widok: siedzieli razem przy dziecięcym stoliku, w kapeluszach… A Pan Roniowy powoli zwracał łeb w moją stronę, a jego mina była bezcenna!

      Polubienie

    2. A pamiętasz jak pokazałam ci zdjęcia drewnianych domków do ogródka jak wybierałam dla moich dziewczyn a ty mi napisałaś, że ci się skojarzyło, że niektórzy takie mają dla swoich psów? :)) Jak mi przysłałaś zdjęcia tych wszystkich pałaców to nie mogłam uwierzyć, że takie coś istnieje.

      Ja rozumiem kubraczki dla psów gdy jest chłodno, sama miałam takie cudeńko dla mojego jamnika, bo podwoziem jeździł po zimnym śniegu. No, ale stroje z DG to już przesada.
      Czy Księżniczka ma już swojego FB? 😉

      Polubienie

  7. Eh, bo nacisnęłam odpowiedź przy wypowiedzi Lady Makbet i myślałam, że tam się pojawi a to poleciało na sam koniec. Domki takie drewniane, dla dzieci do zabawy. Nawet nie wiedziałam, że takie same kupuje się psom. Ba! Nawet lepsze, bo te dla dzieci to ubogie przy psich pałacach 😉 Szok.

    Polubienie

    1. Kiedyś widziałam w tv rezydencje bogatych celebrytek, a tuż obok mniejsze kopie takich samych dla psów. Ciekawe z ilu rzeczy korzystały w środku, bo była winda, salony, kominek…

      Polubienie

    1. Tak mi się przypomniało – mam koleżankę która b. późno wyszła za mąż i efektem tego teraz są malutkie dzieci 🙂 Dzieci podobno nie lubią obcych – podobno bo ja obca ale zawsze przyłażą wiszą na mnie że nie można spokojnie słowa zamienić i moje odwiedziny kończą się na zabawie z nimi i niedopitą kawą. Kiedyś wychodząc od niej powiedziała to najstarszego wtedy ponad 4-letniego syna „Pożegnaj się i zaproś Jagę do nas” Mały powiedział CZEŚĆ a popychany przez matkę do ponownego zaproszenia mnie burkną ALE JAGA NAS NIE ZAPRASZA DO SIEBIE Miałam ubaw całą drogę powrotną 🙂 skoro jest wizyta musi być i rewizyta – dzieci są przejrzyste i już Ludzik miał rację od tego czasu przyjeżdżają i biegają po ogródku za psem

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s