Cristal dostała serię i w końcu zeszła

Jak już nieraz wspominałam, nie jestem serialowa. Nigdy nie rozumiałam fascynacji polskimi Klanami czy innymi Miłościami i Barwami. Zresztą tyle ich nowych wychodzi, że trudno nadążyć, spamiętać, a co dopiero obejrzeć i ogarnąć. Za moich młodzieńczych i bardzo młodzieńczych lat oglądało się Dynastię. Oglądało się całą rodziną, chociaż będąc dzieckiem gówno się rozumiało, ale Dynastia to było Wydarzenie. Tak: przez wielkie „W”. Lata PRL-u skąpiły nam dobrych seriali, poza kilkoma kultowymi kryminałami – „Dempsey i Makepeace na tropie”, „Porucznik Columbo”, „Aniołki Charliego” i takie tam. Ale Dynastia to było coś. Kobiety ze zdumieniem odkryły, że mogą zaistnieć w biznesie, wraz z pełnym makijażem i ciuchami „Power dressing” w postaci odwróconego trójkąta. I naprawdę nieważne jak długo Cristal schodziła po tych schodach, i nieważne, że biały Blake odkrył istnienie czarnej siostry, i nieważne jak długo kamera skupiała się na niewyrażającej absolutnie niczego, twarzy Adama. Ważne było zupełnie co innego.

W lata 90 weszliśmy ze zblazowaną, snobistyczną amerykańską młodzieżą. Zapachniało nam, dzieciakom ciekawym świata, kalifornijską edukacją. „Beverly Hills 90210” to po prostu był h i c i o r. Bez dwóch zdań. Hicior dla mojego pokolenia. Nikogo z nas nie dziwiło, że obrzydliwie bogata i najbardziej popularna dziewczyna w szkole bez mrugnięcia okiem przyjęła w serdecznym Welcome, dwoje wieśniaków z Minnessoty. Połowa dziewczyn (i nie tylko) kochała się w Brandonie, druga połowa w Dylanie (zgadniecie do której należałam? Do wygrania wirtualny uścisk dłoni i sfatygowany plakat wyżej wymienionego.) O ile się nie mylę, w Polsce puścili tylko 5 sezonów, a już w trzech pierwszych wydarzyło się wszystko, co przydarza się przeciętnym siedemnastolatkom w przeciętnej, amerykańskiej rodzinie. Był więc rozwód, choroba, gwałt, pijaństwo, napad z bronią, kradzież, samobójstwo, zaburzenie psychiczne, rasizm i ściąganie na egzaminie. To i tak nic, w porównaniu do ich rówieśników w Japonii, którzy w serialach i licznych grach video musieli ratować świat, planetę, ludzkość i wszystko, co jeszcze było do uratowania oraz zmierzyć się z największymi bossami wszechświata.

Co robią moje dziewczyny w wolnym czasie? A, no tłuką seriale. Głównie japońskie (o tym, innym razem), ale też amerykańskie. Takie tam, młodzieżówki. Większość z nich traktuje o szalonych latach 80. W związku z czym poleciłam im „Beverly Hills”, właśnie. Obiecały, że obejrzą, jeśli ja obejrzę „Stranger Thing”. Czy ktoś może mnie oświecić, o co chodzi z tym serialem? To jakaś obsesja, i to bynajmniej nie narodowa, bo rozmawiałam z kumplem ze Stanów i u niego to samo. I co w tym najlepsze, to właśnie ten klimat lat osiemdziesiątych. Współczesne dzieciaki za tym szaleją, co nie powiem, sprawia mi frajdę.

Czasami myślę, że moja niechęć do seriali ma swoje podłoże w tych moich młodzieńczych latach. Teraz prawie każdy serial można sobie obejrzeć online, ewentualnie nagrać w telewizyjnej nagrywarce kilka odcinków i trzasnąć maratonik. Nie trzeba czekać z wywieszonym jęzorem do kolejnego czwartku, bo właśnie przerwano w najciekawszym momencie.

Co by dopełnić tematu, i żeby nie było, no żeby nie było, że ja tak w ogóle i anty, to przyznam się jakie seriale lubiłam.

„Północ – Południe”

„Detektyw Monk”

„Z Archiwum X”

„Crime Story”

I chyba więcej grzechów nie pamiętam.

Do osób z mojego rocznika: Czy ktoś pamięta hiszpański serial „Niebieskie lato”? Albo australijski serial „Hendersonowie”? Pierwszy kojarzy mi się z cudownym okresem w życiu, a drugi… Drugiego nikt nie pamięta i czuję się jak cymbał. Rodzeństwo: brat i siostra. Ona była Tamara (stąd polubiłam to imię), mama zginęła w wypadku, a oni przeprowadzili się do wujka, do Australii… Ktokolwiek? Anyone?

A jak u was wygląda miłość do seriali? Macie jakieś ulubione?

34 uwagi do wpisu “Cristal dostała serię i w końcu zeszła

  1. W podstawówce i gimnazjum nałogowo oglądałam seriale na ZigZapie typu Degrassi Nowe Pokolenie i Radiostacja Roscoe 😀 W liceum wkręciłam się w Słodkie kłamstewka ale któregoś dnia przestałam oglądać i już nie pamiętam który to był wtedy sezon i odcinek… 😦 Równocześnie od 12 r.ż oglądam Na wspólnej i chociaż wiem, że to jest typowe polskie pierdziu pierdziu to wciągnęłam się i tyle 😛 Niedawno doszła Diagnoza, ale czekam na 2 sezon! Moja Siostra ogląda dużo amerykańskich seriali i zazdroszcze jej takiego samozaparcia, ja już nie umiem się wkręcić chyba w oglądanie czegoś nowego przez internet 😛

    Polubienie

    1. O tych dwóch pierwszych w ogóle nie słyszałam. Słodkie kłamstewka znam (uff nie jestem taka stara się okazuje:D) Właśnie ten internetowy dostęp jest najgorszy, bo nieograniczona ilość odcinków może cię wyłączyć na cały dzień. I nic innego już nie zrobisz. Baardzo niebezpieczne 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Do Hendersonów podobno w kolejnym sezonie wprowadziła się Wielka Stopa o imieniu Harry, ale to nie zmienia fakty, że nie kojarzę. Nie jestem serialowa, ponieważ weź tu człowieku o tej samej porze co dnia siądź przed monitorem… a to prądu braknie, a to zadanie domowe – produkują jeszcze coś takiego w szkołach? – a to pogoda piękna i z dołu wołają, by wyjść żaby czy inna kijanki łowić. Seriale nie dawały rady. A teraz to już dramat – mąż siada do Gry o Tron i wstaje po tygodniu, a ty kobieto przez tydzień się bez męża obchodź, a wszak śmieci się same nie wyniosą. Ale po tytułach sądząc, to jednak rocznikowo się różnimy. Monk, Colombo, Bonanza, Domek na prerii i Dr Queen… I chyba było coś o Scarlett, choć może to film był tak długi, że oglądałam na raty i wciąż miałam wrażenie, że coś pośrodku pominęłam… Wojna i pokój albo Anna Karenina … a córki może pogoń na trening, basen, balet, aikido czy jaki bądź mortal kombat 😉 tyle mają możliwości, czasu szkoda, możesz im zawsze rzucić – ja w waszym wieku mogłam tylko żaby łapać, marsz na trening i nie wracać bez złotego krążka z olimpiady! …choć one już chyba za stare, ale panna T jeszcze da się wkręcić 😉

    Polubienie

    1. Ale co w szkołach jeszcze produkują? Prąd czy zadania domowe? 😀 Nie mogę pogonić dziewczyn, bo one regularnie ćwiczą i na basen latają, i na treningi. A seriale w wolnej chwili, więc nie mogę im zabronić. Ale ty męża spokojnie możesz pogonić do gry o śmieci 😀
      Dr Queen i Domek na prerii lubiłam. Myślę, że rocznik podobny.

      Polubienie

  3. Lubie krótkie serie, góra trzy sezony. A o Isaurze zapomniałaś, to był pierwszy brazylijski 😀 Kojak, Colombo…a ostatnio ‚ Sposób na morderstwo”…House of Card Z polskich po Labiryncie, już żaden tasiemiec mnie nie pociągnął za sobą. Nawet Przyjaciół oglądałam tylko do pewnego momentu i to wybiórczo…

    Obstawiam Dylana ;p

    Polubienie

  4. Nie zgadnę, w którym z dwóch bohaterów się kochałaś, bo nie kojarzę żadnego 😛

    Nie lubię seriali i jestem BARDZO wybredna, kiedy ktoś mi jakiś poleca. „The Stranger Things” to jeden z całych DWÓCH, które oglądałam z taką pasją, że zarywałam godzinę snu rano, rozkoszując się oglądaniem w ciszy (zanim reszta się budziła). Serial jest bardzo w stylu Stephen’a King’a. Jest mroczny, złowieszczy, tajemniczy, z bardzo subtelnym elementem fantastyki/baśni/si-fi, ale takim akurat. Do tego obsada filmu jest PERFEKCYJNA. I właśnie może dzięki temu, że serial jest utrzymany w przed-technologicznych latach, jest on tak uzależniający- ludzie byli wtedy zdani bardziej na siebie, szczególnie w obliczu zagrożenia.

    Drugim serialem jest „The OA”.

    Polubienie

      1. Coś tam z nazwy kojarzę, ale nie bohaterów. Pamiętam, że grała tam taka strasznie brzydka kobieta z końską twarzą 😛 (straszne słowa mówię o bliźnim hehe)

        Polubienie

  5. A ja pamiętam „Zbuntowanego anioła”!
    Dynastię uwielbiałam jako dziecko, nasi sąsiedzi nosili ich imiona (które w skrytości nadawała im babcia) a ja, jako sześciolatka, kochałam się w Dexterze!
    Na dzień dzisiejszy nie przeszła mi obsesja na punkcie „Przyjaciół”, „Różowych Lat 70-tych” i „Seksu w wielkim mieście”.
    Kiedy miałam sesje w trakcie studiów, uczyłam się (hyhy) przy „Supernatural” (U nas chyba „Nie z tego świata”) i „American Horror Story. Oba super! 🙂

    Polubienie

    1. No taaa: Zbuntowany Anioł!
      „Przyjaciół” nie oglądałam zanim wyjechałam do Turcji. Wkurzało mnie, że wszyscy tak się nimi zachwycają. A tam, na obczyźnie, ze znajomością języka na poziomie zerowym, obejrzałam kilka sezonów. Wcisnęli mi. I w sumie nie żałuję.
      Ale Beverly Hills kojarzysz?
      Dylan czy Brandon? 😀

      Polubienie

  6. Haaa, ja ze swoistą nostalgią wspominam ten czas, kiedy całym internatem gromadziliśmy się po kolacji w świetlicy, by obejrzeć – tadam tadam – „Zbuntowanego anioła” 😉 Gniot to był straszliwy, ale jak jednoczył brać uczniowską!
    Teraz seriali raczej nie oglądam, w związku z czym nie mam o czym rozmawiać ze znajomymi, w związku z czym nie mam znajomych 😉 Przed Damacjuszem cisnęliśmy z mężem „Arrow”, bo było dość lekkie na zaśnięcie. O „Grze o tron” nie wspominam, choć wciąż mamy kilka odcinków do obejrzenia… Ups, wspomniałam.

    Hej, ja też obstawiałabym Dylana 🙂

    Polubienie

    1. O tak, nic tak nie jednoczyło jak dobry latynoski serial 😀
      Zbuntowanego też trochę oglądałam. Gdy urodziła się Wika, to budziłam się razem z nią skoro świt i z nudów oglądałam to, co właśnie leciało. Czyli „Maria z przedmieścia” Hahaha! Albo ta, no, oryginalna „Brzydula”…
      Beverly Hills lubiłaś?
      Ja też nie mam o czym gadać ze znajomymi, z tego samego powodu 😀

      Polubienie

      1. Beverly Hills pamiętam, że trochę oglądałam, więc pewnie lubiłam. Do czasu, aż nie stwierdziłam, że scenariusz jest już zbyt „pojechany” 😉
        No i byłam fanką Dylana 😉

        Polubienie

  7. No dobra, podobał mi się Brandon, chociaż nie mam pojęcia dlaczego. Może za dużo miałam wokół siebie niegrzecznych chłopców i tęskniłam za takim maminsynkiem 🙂

    Polubienie

  8. Haha, musiałam przeczytać komentarze do końca, żeby się przekonać, czy dobrze wytypowałam twojego lubego 😀 No i się nie pomyliłam!! Ja też kochałam Brandona, nie Dylana i też nie wiem dlaczego 😛 Chyba podobało mi się, że był taki niby grzeczny, ułożony, a tu nagle wiesz, jak brał dziewczynę w ramiona to uuuu. Eh to były czasy, co?
    Ja dzięki BH90210 zakochałam się w rolkach i moja mama powiedziała, że zwariowałam, bo miałam wiele planów z nimi związanych. Wiesz, wydawało mi się, że będę jeździć u nas po mieście niczym oni wśród tych palm w Kalifornii hahaha. No i jeździłam, kupiłam rolki z uskładanych pieniędzy jak tylko zaczęłam pracować na 1 roku studiów. Na rolkach jeżdżę do dziś, więc serial się przydał 😛
    Co by nie mówić, poruszał jakieś tam problemy społeczne…

    Ja ogólnie jestem totalnie nieserialowa, jeśli chodzi o seriale polskie i jak spotykam się ze znajomymi, to co chwilę słyszę „No jak to, nie znasz?” „No jak to, nie słyszałaś o bla bla jakiejś tam aktorce”? A ja naprawdę nie mam pojęcia o kim mówią! Czuję się trochę wykluczona i siedzę jak na tureckim kazaniu.
    Za to kocham sensacyjne, czasem komediowe. Należą do nich między innymi Detektyw Monk, Diabli Nadali, Prison Break, Zemsta, Breaking Bad itd. Świetne seriale lecą na Netflix, ale cóż, doba ma tylko 24h i ledwie co starcza nam czasu na obejrzenie czegoś tam na Canal+ czy HBO + jakieś tam sporty.

    Ja często włączam sobie na laptopie w kuchni i oglądam (czytaj słucham) jak sprzątam, albo gotuję 😉
    P.S. Ahaja, a Niewolnica Isaura? Powrót do Edenu? Oglądałaś? :))

    Polubienie

    1. No, to trafiłaś! Miło wiedzieć, że dzieliłam z tobą Brandonowy „krasz” 😀
      Hahaha! Jazda po mieście niczym wśród kalifornijskich palm… 😀 Ale czasy naprawdę były super!
      Ja też czuję się jak odludek przy serialowych koleżankach.
      Detektyw Monk rzadzi!
      Powrót do Edenu… Uuuu to był hicior! Moją ciotkę nazywaliśmy „Cioteczka Dżili” 😀 😀 😀 Pamiętam, że najpierw puścili taki mini serial jako pilot, czy to był jeden długi odcinek, nie pamiętam. I długo kazali czekać na kontynuację. W każdym razie nasze mamy i babcie popuszczały w gatki z niecierpliwości. Hahaha!

      Polubienie

  9. Oglądałam w dzieciństwie seriale. Beverly Hills 90210 – pamiętam, widziałam, ale się zbytnio wtedy nie interesowałam, byłam chyba za mała na problemy nastolatków. Ale moja 5 lat starsza kuzynka szalała na punkcie tego serialu. Ja oglądałam później, gdy sama byłam już nastolatką 🙂 Kochałam Dylana i strasznie lubiłam Breande 🙂
    Pamiętam też że oglądałam – McGyver, Pełna chata, Doogie Howser, lekarz medycyny, Drużyna A, Xena: Wojownicza Księżniczka, Niania, Dr Quinn, Siódme niebo – to uwielbiałam i starałam się nie opuszczać odcinków.
    Ally McBeal, Ostry dyżur.
    Nie było to jakieś maniakalne oglądanie, po prostu od czasu do czasu.
    Najbardziej lubiłam Siódme niebo, a później One Tree Hill

    Polubienie

    1. Nooo! Dr Quinn, Doogie i Pełna chata…
      McGyver śnił mi się kiedyś, że spóźniłam się na egzamin, a on stał pod oknem i skręcił mi z pończochy, gumy do żucia i łopaty wyrzutnio-wciągarkę. Jesssssu.

      Polubienie

  10. Ja oglądam głównie seriale zagraniczne, te nasze rodzime produkcje nie wiedzieć czemu śmierdzą mi sztucznością i prostotą. Jestem zbzikowanym fanem serialu „Dr.House”, ostatnio wkręciłem się w Zaklinaczkę duchów a i wiele innych seriali mógłbym tu wymienić 🙂

    Polubienie

    1. Gdy byłam w ciąży z Tamalugą to Tomek wkręcił mnie w Housa. Normalnie nie mogłam zasnąć bez obejrzenia chociaż jednego odcinka. Potem zaczął mnie irytować, (serial, nie Tomek:) ale głównie dlatego, że w kółko puszczali te same odcinki i strasznie mieszali sezony. Myślę, że była w tym pewna logika godzinowa, ale nie umiałam (nie chciało mi się) jej wyłapać 😀
      Na Zaklinaczkę trafiłam przypadkowo ze dwa razy. Serial niezły, gdy ktoś lubi takie klimaty (a ja lubię). Jedynie aktorka trochę mi przeszkadza. Wyraz jej twarzy 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. Czy ja wiem, mnie się ona nawet podoba 🙂 Ale nam facetom podoba się wszystko 🙂 🙂

        Polubienie

  11. Ja ostatnio jestem bardziej serialowa niż filmowa. Uwielbiałam „Dextera” (serial o seryjnym mordercy, nie mylić z bajką o podobnym tytule), a obecnie wciągamy z mężem miniseriale – tzn. takie, które mają najwyżej kilka-kilkanaście odcinków. „Stranger things” też oglądaliśmy i zgodzę się z tym, co pisałaś – najlepsze w tym serialu są lata 80. Niedawno zaczęliśmy „Dark” – niemiecki serial w podobnym klimacie, też nawiązujący do lat 80. Polecam.

    Polubienie

    1. Dobrze, że sprostowałaś, bo od razu przed oczami stanął mi rysunkowy mądrala w okularkach 😀
      Dzięki za propozycje – sprawdzę sobie ten Dark (pewnie też mam nie mylić z dark-room’em? :P)

      Polubienie

  12. Epizody oglądania miałam z wieloma – M jak Miłość, Świat Według Kiepskich, 13 posterunek, Na dobre i na złe, Californication, Siodme Niebo…
    Z takich co obejrzałam od deski do deski: 1. nieśmiertelny, najgenialniejszy – Dr. House! Obejrzany w całości dwa razy!
    2. Kryminalni
    3. Mentalista ❤
    4. Flash Forward (tylko online i tylko jeden sezon :()
    5. Stranger Things ! – jest mega dobry!
    6. 13 powodów – czekam na 2 sezon
    7. Sposób na morderswo ( 4 sezon w toku)
    8. Z polskich telenowel: Pierwszą Miłość, Przyjaciółki i W rytmie serca

    Nie wiem czy o czymś zapomniałam, ale ogólnie lubię seriale 😉

    P.S. zapomniałabym o Hannie Montanie! 😀 Te obejrzałam całą 😀 Choć dobre parę lat temu 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s