Anime, ani be po japońsku i pogląd na wygląd

Dzisiejszy wpis niejako tłumaczy mój awatar, że to nie jakaś tam pierwsza lepsza rącza dziewoja.

Z japońską „sztuką użytkową” jest tak, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Jak zresztą z całą ich kulturą. Ja należę do pierwszej grupy, chociaż trudno określić kiedy się ta moja miłość zaczęła. Myślę, że gdzieś w okolicach Peerelowskich dobranocek, i nie mam tu na myśli zajeżdżającej z europejska pszczółki Mai, której to japońskie pochodzenie wielu z nas odkryło dopiero po latach. Potem nadeszło Playstation, i gry, które sprawiły, że miłość ma odżyła na nowo. Potem prezentacja na studiach. O Japonii. Tematy rozdzielano podczas zajęć, na których mnie akurat nie było. (Dziwnym trafem nie było mnie przy wyborze tematów do większości prezentacji). Mieliśmy go przygotować we czwórkę, ale w myśl zasady „nieobecni nie mają głosu” pozostała trójka sprawnie rozdzieliła kategorie między sobą. Tak naprawdę nie zostało mi już nic do powiedzenia, chyba, że… No i właśnie ta manga wpadła mi do głowy.

Na początku martwiłam się, że moja część będzie najkrótsza, ale okazało się, że niepotrzebnie. W miarę zgłębiania materiału, dowiadywałam się mnóstwa ciekawych rzeczy, a temat zdawał się nie mieć końca. Wcześniej lubiłam mangę, tak po prostu, ale teraz, gdy „dorobiono mi” do niej ideologię – moja fascynacja wzrosła dwukrotnie. Wcześniej nie miałam pojęcia, że mangą walczono z systemem, że była podziemnym, gorącym, często sprośnym towarem, drukowanym, niczym naszą rodzimą „bibułę” i przeznaczonym dla osób pełnoletnich. Dopiero wiele lat później powstała manga, jaką znamy obecnie, dla dużo młodszego targetu.

Anime, czyli „mangowy” film animowany podsunęłam dziewczynom, gdy były małe. Nie zmuszałam ich do pokochania, to był eksperyment. Albo to złapią, albo nie. Złapały, choć przyznaję, że uderzyłam z grubej rury filmami „Ruchomy Zamek Hauru” i „W krainie bogów”. Filmy niesamowite, ale jednak przerażające, więc miałam trochę wątpliwości. Jednak Japończycy są mistrzami w tworzeniu takich filmów, bo elementy horroru potrafią wpleść w baśń dla dzieci zupełnie bezboleśnie. Moje dziewczyny są fankami mangi i anime. Nie, nie mają na tym punkcie takiej korby, żeby malować się i ubierać jak postaci z kreskówek. Ale, poza filmami i komiksami, pięknie mangę rysują, czytają dużo o japońskiej kulturze i… całkiem nieźle mówią po japońsku J

Wracając do mojego awatara. Dziewczyna w okienku to Rinoa, bohaterka gry „Final Fantasy 8”. Seria FF należy do moich ukochanych gier, a od „ósemki” wszystko się zaczęło. Co śmieszniejsze… ja naprawdę jestem do niej podobna 😀

No, dobra, bo to jest tak: zawsze myślałam, że nie mam azjatyckich rysów, ale okazało się, że jednak mam. (Może po prostu to wypierałam?) Gdy podjęłam moją pierwszą pracę, w sklepie z markowymi ciuchami miałam taką zabawną przygodę. Kiedyś wszedł Japończyk, a może to był Koreańczyk, nie wiem. Usiłował dogadać się z koleżanką z sąsiedniego stoiska, a gdy mnie zobaczył odetchnął z ulgą, podbiegł i zaczął do mnie mówić w swoim języku. Był bardzo zdziwiony, że stoję z otwartą gębą zamiast odpowiedzieć na pytanie. Dwa dni później on wrócił i przyprowadził do mnie całą grupę, i jeden przez drugiego próbowali mi coś powiedzieć. Mój szef na zapleczu wył ze śmiechu, no rzeczywiście, bardzo śmieszne!

Także, no.

Gdy nastało Playstation, a wraz z nim Final Fantasy, wielu znajomych graczy twierdziło, że wyglądam jak Rinoa z „ósemki”, a jeszcze bardziej jak Yuna z „dziesiątki”. Chociaż nie wiem czy to komplement (w pewnym czasopiśmie o grach, stwierdzono, że Yuna to „wieśniara” :D) jednak uczciwie muszę przyznać, że to, cholera, prawda.

Porównywano mnie już do wielu, mniej lub bardziej znanych osób, co brzmiało mniej lub bardziej niedorzecznie. Najczęściej byłam porównywana do dwóch: Sophie Marceau i do Yuny, właśnie, i od razu wiedziałam, czy dana osoba jest graczem, czy kinomanem. Naprawdę padłam, gdy dostałam e-mail z propozycją wystąpienia jako Yuna lub Rinoa na pewnym zlocie graczy… 😀

No, to teraz chociaż macie jako taki pogląd na mój wygląd. Pogląd na wygląd, heh. Uprasza się o nierobienie podśmiechujek i wykorzystywaniu tego faktu przeciwko mnie, no. Zresztą to było dawno. Obecnie uległam zestarzeniu, i zapewne zestarzeniu uległy też rysy mej facjaty.

Niedługo Pyrkon w Poznaniu. Oliwia prosi o zgodę na wyjazd. Jak mam jej odmówić? „Mamo, a ty nie chcesz pojechać ze mną?” Cholera, ona wie, że chcę, ale niestety… Jak wyżej.

 

Rinoa, FF 8

 

Yuna, FF X

 

 

 

 

 

 

26 uwag do wpisu “Anime, ani be po japońsku i pogląd na wygląd

  1. Po Żółtkach nie widać wieku, więc myślę, że możesz wybrać się razem z Oliwią i ze swoją postarzałą facjatą Rinoy 🙂

    Też grałam w Final Fantasy, ale chyba w 7 część. Oglądałam też film o tym tytule i nie wiem nawet, czy też miał przypisaną jakąś część? To było ostre s-fi i dziwię się do dziś, jak zdołałam to obejrzeć, jednak sny po tym filmie miałam tak odjechane, że…… warto było 😀

    O osobach przebierających się za postaci z anime dowiedziałam się od mojego przyjaciela, którego koleżanka to robi. Mnie porównał do Holo ze „Spice & Wolf”, kojarzysz?

    Nie należę do żadnej z dwóch grup: ani nie uwielbiam, ani nie nienawidzę mangi. Nie wybieram tej formy jako codziennej, żeby coś obejrzeć/przeczytać, ale jeśli mam okazję lub ktoś mi poleci, to nie mam nic przeciwko 🙂

    Polubienie

    1. Hahaha, nie, no po mnie widać. Nie taka ja żółta, jak mnie malują 😀
      7 część FF jest zupełnie inna, to zwykła platformówka. Tak jak 9. Normalna fabuła jest w 8 i 10. Nie jestem zabrana sf, w żadnym wypadku, ani nawet obeznana w temacie. Po prostu lubię mangę (też nie każdą) no i uwielbiam FF, bo jest najbardziej rozbudowaną serią gier na świecie.

      Polubienie

  2. Ja tam w takie gry nie grywałam, boje się 😀 Lubię lekkie i przyjemne gierki – jak Simsy na przykład. Mangą też się nie ineteresuję, choć pewien kolega próbował mnie tym zarazić… 😛

    Polubienie

  3. Oj kochana, kupiłaś serce mojego męża, bo on jest zakochany w tych rzeczach! Nawet próbował rysować ołówkiem takie postacie i nieźle mu wychodziło (tzn patrząc na rysunek, nie z głowy). Ostatnio oglądaliśmy film właśnie z taką animacją i strasznie mu się podobało. Ja się aż tak nie fascynuję, ale też nie przeszkadza mi to jakoś bardzo. Na pewno to coś innego, wyjątkowego i niepowtarzalnego. Super, że to lubicie 🙂

    Polubienie

  4. Manga jest dobrym początkiem do wkręcenia dzieciaka w rysowanie – ale kiedy się staje stałą manierą to jednak trochę ubogie – w sensie rysowniczym. Brutalność bajek japońskich jest dla mnie o tyle oczywista, że nie dyskutuję – tamtejsza kultura tak ma, nie akceptuję tego, jak ich horrorów, koniec, kropka. A co do Pyrkonu – najmij jej jakiś pokój w pobliżu, może jeszcze się uda, niech ma ludzkie warunki sanitarne, co masz potem walczyć z dziwnymi chorobami albo traumami. Wiem, że organizatorzy twierdzą, że nie ma molestowania – ale, że nikt nie zgłasza problemu, nie znaczy, że nie istnieje – tylko, że nie ma drogi formalnej skargi. A za Chinkę w wózku też mnie brali – bo mamuśka się rozpędziła z sokiem marchewkowym i byłam żółciusieńka przez długie tygodnie, aż jej pediatra zakazała ;)))

    Polubienie

    1. Kurczę, ale mnie nastraszyłaś tym Pyrkonem! Ona w życiu nie była na czymś takim, ona sama się boi i chce ze mną… Dziewczyna, która nie chodzi po imprezach, pubabch… Nie widzę tego. Nie puszczę jej.
      Horrory japońskie są super, co do bajek to my raczej z tych niebrutalnych.

      Polubienie

      1. Eeem – nie miałam takiego zamiaru, to jest super impreza! Tylko, że to trochę jak z Woodstockiem – nie jedziesz kobieto sama ani z koleżanką, bo to wygląda jak propozycja. Jedziesz w grupie. I pilnujecie się nawzajem. Może tam poznać super ludzi, z którymi utrzyma kontakt do końca życia.
        Aż sprawdziłam – jest numer do dyżurnego, jeśli ktoś się poczuje nękany i przestrzega się, że strój cosplayowy to nie zgoda.
        Za moich czasów nocleg był w szkole, teraz jest gdzieś na terenie, ale ciężko wypocząć i nigdy nie czułam się dobrze śpiąc w stadzie. Do damskich łazienek zawsze była kolejka na trzy magazynki. Stąd pomysł na pokój – tak się urządzają starzy wyjadacze, aby mieć jak najwięcej sił i jak najwięcej frajdy.
        Jak masz możliwość – jedź z nią. Ubawisz się. Zobaczysz, ilu młodych będzie leciało na Ciebie, nie na córkę 😉
        Pozwól jej. …ale może nie samej. Pojechałaby na Woodstock sama? Albo na koncert? Niech skrzyknie koleżanki w ilości większej? Ale pomysł, że jedzie mamuśka z córą podoba mi się najbardziej XD

        Polubione przez 1 osoba

  5. Manga i anime to nigdy nie był mój „cup of tea”, ale moja Siostra zawsze coś tam miała z tym wspólnego (rysowała mangowe postacie, oglądała anime, bywa na Pyrkonie), więc tyle o ile wiem o tym 🙂

    W swoim życiu spotkałam wielu mango-fanatyków, moje koleżanki w liceum potrafiły piszczeć na widok gołej klaty jakiegoś japońskiego artysty, znały teksty piosenek i zamawiały tone japońskich pierdół, a niby egzamin dojrzałości i takie tam, ehe 😛

    Co do Pyrkonu to pozwól i sama też jedź, co Ci szkodzi! Nawet się nie zastanawiaj 😛

    Polubienie

  6. Manga i anime – moja miłość! Nieraz oglądamy jakieś anime z Dziubasem na dobranoc – ruchomy zamek – łiii!
    Moje ukochane to Spirited Away i Totoro – cudo!
    W ogóle japoński brzmi rewelacyjnie i bardzo bym chciała się go nauczyć – tak w formie zachcianki na stare lata 😉
    U mnie zaczęło się od Yattamana na „telewizji KRATER” 😀 I kupowałam Kawaii!

    Polubione przez 1 osoba

  7. No niestety, manga i anime to absolutnie nie mój klimat… chociaż to też nie jest tak, że krytykuję tę formę sztuki. Po prostu nigdy się w to nie wkręciłam. Próbowałam z koleżankami oglądać „Czarodziejkę z Księżyca”, ale wydawała mi się beznadziejnie głupia. Natomiast mój mąż przepada za tego typu twórczością. W FF ograł chyba wszystkie części, bardzo lubił też np. Death Note.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s