A na dodatek – Smok Szczerbatek

Nie wiem kto durny wymyślił, że „imieniny to się ma po urodzinach”. Nie wiem, kto wymyślił, ale poszło w Polskę i co jakiś czas obija mi się o uszy, doprowadzając do śmiechu. Ostatnio znowu usłyszałam: „Jak to? Masz urodziny po imieninach?! Przecież to niemożliwe, coś ci się pomyliło. Przecież najpierw się człowiek rodzi, a potem dostaje imię…” Palec do budki, komu ten argument wydaje się logiczny. Już mi się nawet nie chce tłumaczyć, co ma piernik do wiatraka, i że codziennie są czyjeś imieniny, wystarczy wybrać sobie dogodny termin. Myślałam, że to oczywiste. Nie szukając daleko – ja. Moje imieniny przypadają raz w roku. Dwa miesiące przed urodzinami.

I teraz, co? Albo nie powinnam mieć tak na imię, albo nie powinnam mieć imienin, albo nie powinnam się urodzić. A może w ogóle mnie nie ma, wszystko jest Matrixem, co potęguje jeszcze fakt, że nie posiadam konta na fejsie. Odpowiedziałam tej osobie, że ma całkowitą rację, i że właśnie dlatego z całą premedytacją, normalnie i na legalu bojkotuję ten dzień.

Obserwuję z okna moją sąsiadkę, która świńskim truchtem kilkakrotnie okrąża blok. To pies wyznacza trasę i tempo przebieżki. Sąsiadka w życiu psa nie miała, ale zachciała, bo pozazdrościła mi Pana Roniowego. I teraz ma psa, z którym nie wychodzi, bo to pies wychodzi z nią, a raczej wybiega, przeciągając ją w rączym galopie dookoła bloku. Czarna, mała, charcząca suczka. Charcząca,  bo wiecznie na smyczy. Nigdy nie widziałam jej bez smyczy. Nigdy też nie widziałam jej stojącej w miejscu. Cały czas zapiernicza, a właścicielka za nią. W biegu krzyczy nam „dzień dobry”, w biegu odbiera telefon. Może to i lepiej. Nigdy nie przepadałam za jej towarzystwem, a  teraz przynajmniej nie ma czasu na zanudzanie nas bzdurami.

Obserwuję takich ludzi z psami, codziennie na ulicy. Dlaczego tak wielu z nich decyduje się na psa, nie mając pojęcia, nie tylko o danej rasie, ale o psach w ogóle? Oczywiście dla szpanu.

A potem nieszczęście gotowe. Na przykład coraz liczniejsze przypadki pogryzienia dziecka przez psa. Przerażające.

Wiecie, że uwielbiam psy (oboje z Tomkiem mamy fioła na tym punkcie) i tą miłością zarażam Tamalugę. Jednak nigdy nie pozwalam jej głaskać obcego psa i uczę pewnych zachowań, jak podejść, z której strony i wtedy, przy obecności i zgodzie właściciela pozwalam psa pogłaskać. Prawda jest taka, że nawet to nie zawsze uchroni przed tragedią. Z jednej strony chcę żeby miała respekt do zwierząt, z drugiej – nie chcę żeby się ich bała. Osobiście nie wyobrażam sobie domu bez psa, ale też nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek pies mógł zastąpić Pana Roniowego, którego pożegnaliśmy w zeszłym roku.

Pan Roniowy wkroczył do domu, gdy były w nim już dzieci. Zanim to nastąpiło, długo się do tego przygotowywałam. Dużo czytałam o goldenach i testowałam dziewczynki podwójnie – na serce dla psa i na alergię na psy J

„Dlaczego nie wzięłaś psa ze schroniska?!” ochrzaniła mnie ciotka. A, no dlatego, droga ciociu, że przy dwójce małych dzieci nie mogłam sobie pozwolić na ryzyko. Podziwiam i wspieram ludzi, którzy to robią, ale taki psiak po przejściach, o których nie mamy pojęcia, może nie odnaleźć się wśród dzieci. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której bałabym się zostawić dzieci z psem. I mam tu na myśli obie strony.

Pozostając przy zwierzętach. Moje dziewczyny chcą smoki. Wiktoria biało – różowego, a Oliwia czarnego, argumentując tym, że jest podobny do Szczerbatka z filmu „Jak wytresować smoka”. Wiktoria nie miała argumentów, ale mogę się tylko domyślać, że kolorystycznie pasuje jej do wystroju pokoju(!) Gadały jedna, przez drugą, więc nie potrafię wam wyjaśnić, jak to coś się nazywa, i czy jest rybą czy płazem. Zrozumiałam tylko, że akwarium ma byś wypełnione wodą. I że te… stworzenia jedzą surowe mięso. Widząc moje rosnące przerażenie, Wika stwierdziła: „Mama, nie pękaj, on duży nie urośnie”, na co ja zauważyłam, że w serialu „Stranger things” też tak mówili, a potem potwór zeżarł pół dzielnicy. „To co innego. Tamten był kosmitą.” „A skąd ty, dziecko, wiesz, że i ten nie jest?!” Pomyślałam o wezwaniu posiłków, czyli Tomka. Po, tak zwanym niewczasie, przypomniałam sobie, że on wierzy w UFO, a więc potencjalni kosmici jak najbardziej mile widziani. No i dupa. Trzy głosy przeciw jednemu. A tak się cieszyłam, gdy wyperswadowałam im gryzącego kable królika i wmówiłam, że koty mają ADHD.

W związku z tymi smokami, przypomniał mi się wierszyk z „Księgi Nonsensu”, którą zaczytywałam się w dzieciństwie. A oto jego fragment:

Takie Coś, ani to, ni sio

zjawiło się w kraju Dżolibolibo.

I raz wszystkie ssaki z wszystkich puszcz i łąk

zbiegły się do niego i stanęły w krąg(…)

(…)I rzekł Lew do lisa:

nikt tak nie wie, jak

Ty to wiesz, że jesteś

najmądrzejszy ssak!

Przeproś, oraz poproś

jak najgrzeczniej, go,

żeby nam powiedział,

kto on jest, czy co.

Skąd się wziął, dlaczego,

dobry jest, czy zły?

Owad to, czy ryba?

Ptak, czy ssak, jak my?(…)

30 uwag do wpisu “A na dodatek – Smok Szczerbatek

      1. Chyba nie. Nic nie muszą. Znam wiele osób, które przełożyły sobie dzień imienin, bo kiedyś nie było ich tyle w kalendarzu. Co do reakcji, są pozytywne, bo imieniny to powód do darmowego ciasta i picia 🙂

        Polubienie

  1. no kurczę, pierwsze słyszę z tymi imieninami, no bo wszyscy urodzeni pod koniec roku mają małą szanse, żeby imieniny były po urodzinach w danym roku- to chyba logiczne 😉
    i co do psów to pełna racja!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Spotkałam się z tymi „imieninami po urodzinach”, ale to raczej w przypadku, kiedy owe imieniny przypadają np. 9 razy w roku. Szczerze mówiąc, sama mam to gdzieś, swoje imieniny kiedyś obchodziłam w pracy, bo taki był zwyczaj – na szczęście umarł śmiercią naturalną.
    Wierszyk, nie wiedzieć czemu, przypomina mi fragmenty „Alicji w Krainie Czarów” 🙂
    Co do psów – Twoje podejście jest mi bardzo bliskie. Ostatnio znajoma opowiadała mi, że wzięła psa ze schroniska – już niby oswojonego z jej rodziną, przyjaznego wobec dzieci i tak dalej. Jeszcze tego samego dnia pies rzucił się do gardła jej córce, kiedy koło niego przechodziła, a męża, który ruszył dziewczynie na pomoc, pogryzł tak, że facet skończył w szpitalu. Sama kiedyś miałam psa-przybłędę, osobiście go zresztą przygarnęłam z podwórka, ale zgadzam się, że w takich przypadkach to jest loteria i nie wszystko się przewidzi. Zresztą – naszego Reksia mieliśmy od szczeniaka, byłam pewna, że wiemy o nim wszystko, a jak się skończyło, to sama wiesz…

    Polubienie

    1. Rzeczywiście może być w klimacie Alicji. Zresztą to jest wiersz Edwarda Leara i pochodzi z „Księgi Nonsensu”, w której obok jego wierszy są właśnie wiersze Lewisa Carrolla 🙂 Także trafiłaś, kochana:-)
      Tak, wiem o Reksiu i pisząc ten post też o nim pomyślałam. Nie da się przewidzieć w 100% jak zachowa się pies, można jedynie zminimalizować ryzyko i zdecydować się na rasę totalnie pod dzieci (Pan Roniowy), i bardzo ostrożnie podchodzić do obcych psów, nawet jeśli dziecko już kiedyś tego psa głaskało…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s