Koszulki z poczuciem

 

Niektórzy ludzie nie mają poczucia humoru. Niby zawsze o tym wiedziałam, ale jakoś za każdym razem nie posiadam się ze zdumienia. Nie mają poczucia humoru, a co za tym idzie – dystansu do siebie i wszystko biorą dosłownie. Zadziwiające jest to, że wielu z nich uważa się za super zabawnych i wyluzowanych. I to jest takie męczące, że aż zachodzę w głowę, jak oni wytrzymują, jak wyrabiają sami ze sobą, tak na co dzień. Dla mnie poczucie humoru jest jedną z najważniejszych cech (jeśli nie najważniejszą), bo jeśli je masz, to nie możesz być złym człowiekiem. Można też przyjąć, że poczucie humoru ma różne oblicza, i że istnieją ludzie rechoczący ze świńskich dowcipów, opowiadanych koleżance z pracy, w dodatku podszczypując ją w tyłek. Tylko dlaczego ona tak reaguje? Widocznie nie ma za grosz poczucia humoru.

Uważam, że prawdziwe poczucie humoru jest cechą ludzi inteligentnych. Nie przeczę, że łatwo przekroczyć granicę i żartem z nutą sarkazmu można kogoś obrazić. Wiem, sama tego doświadczyłam i od tamtej pory jeszcze uważniej filtruję żarty, no i upewniam się, że osoba do której są kierowane ma odpowiedni dystans do siebie i świata. Biorę też poprawkę na siebie – to, że nie śmieszą mnie  polskie komedie z Konradem i Pazurą, nie musi oznaczać, że śmieszne nie są. Po prostu nie trafiają w mój gust.

Myślę, że większość ludzi ma poczucie humoru, a jednak trudno jest trafić na kogoś z podobnym do naszego. Dlatego cieszę się niezmiernie, że poznałam Tomka. Nie tylko wspólnie się śmiejemy, ale też wspólnie zastanawiamy się kogo, co i dlaczego nie śmieszy wcale. Dyskutując kiedyś na ten temat, posililiśmy się wujkiem Google i odkryliśmy, że istnieją pewne choroby, zaburzenia psychiczne, które pozbawiają człowieka poczucia humoru. Od tamtej pory zaczęliśmy postrzegać problem inaczej. Od tamtej też pory stwierdziliśmy owe zaburzenia u co najmniej 2o znajomych.

Ale ja właściwie nie o tym, a wstęp się zrobił przydługi.

Chcę odkryć tajemnicę ludzi, przenoszących swoje „poczucie humoru” na koszulki i inne gadżety.

Sądziłam, że moda na koszulki z głupimi napisami mięła bezpowrotnie wraz z wiekiem XX. No, niestety. Albo nigdy się nie skończyła i tylko czyhała w ukryciu, albo wybuchła na nowo, ze zdwojoną siłą. Nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich wyłapanych przeze mnie napisów, ale kilka pamiętam.

„Szukam drugiej połówki. Może być 0,7”

„Kocham cycki mojej żony”

„Myślicie, że mam duży brzuch? Musicie zobaczyć Wacka!”

Czy też swojskie: „Jestem głupkiem”

Powyższe napisy były w języku polskim, ale w podobnym tonie są też po angielsku. Swojego czasu prym wiodła koszulka z napisem po angielsku: „Moja (i tu odpowiednio: mama, tata, siostra, brat itd.) była w (Londynie, Nowym Jorku, Waszyngtonie) i jedyne co mi przywiozła to ta wszawa koszulka”. Nigdy też nie zapomnę napisu na koszulce pięciolatki, który w amerykańskim slangu oznaczał „Mała, sprośna dziewczynka”.

Bo zasada jest taka: nie nosi się koszulek z obcojęzycznym tekstem, jeśli nie mamy pojęcia, co to znaczy. Zwłaszcza nie zakłada się ich dziecku. Czy ktoś pamięta sprawę sprzed lat, o której huczały Internety? Zdjęcie tatusia z synkiem na egzotycznych wakacjach, a obaj w koszulkach „Jestem gejem”.

Żeby nie było: uwielbiam koszulki z napisami. Z napisami, które oddają naszą osobowość, są zabawne, intrygujące i wyjątkowe. Nie takie z sieciówek, dzięki którym połowa społeczeństwa „Wkurwia się, bo jest Monday”, czy cieszy się, bo „nareszcie weekend”.

Tamaluga ma sporo koszulek z napisem. Większość dostaje od babci, więc nie mam na nie wpływu, ale napisy są OK., więc ją w nie ubieram.

Sama koszulki zamawiam, więc są bardzo moje. O, na przykład te (zdjęcie):

https://tamaluga.wordpress.com/2017/06/21/to-co-bonnie-clyde-lubia-najbardziej-czyli-zebranie-sie-do-kupy/

Tamalugowa koszulka, którą lubię ja:

 

Tamalugowa bluzka, którą uwielbia Tomek i  moja koszulka Olodum*. (Tomek ma bardzo podobną).

Michael też:

A wy lubicie koszulki z napisami? Pamiętacie najgłupszy albo najfajniejszy napis jaki widzieliście?

Życzę wam udanego weekendu z poczuciem humoru. Jak powiedział Chevy Chase w „Wakacjach w krzywym zwierciadle”: Życzę wam, żebyście się tak dobrze bawili, że dopiero operacja plastyczna usunie uśmiech z waszych twarzy 😀

 

*Olodum to ruch powstały w Brazylii w 1979 roku. Jego celem jest zwalczanie dyskryminacji społecznej, rasowej, wzmocnienie poczucia własnej wartości oraz walka o zapewnienie praw obywatelskich i praw człowieka.

53 uwagi do wpisu “Koszulki z poczuciem

  1. Trzeba umieć śmiać się nie tylko z innych,ale też i z siebie, to podstawa poczucia humoru. Zauważyłem że ludzie coraz mniej się śmieją, może to codzienność ich przygniata? Sam pod tym względem nie jestem wyjątkiem. Co do koszulek, to ostatnio z tym kiepsko, choć sklepy internetowe prześcigają się w pomysłach na śmieszniejsze pomysły, może ludziom brak odwagi by w nich chodzić? Miłego weekendu.

    Polubienie

  2. Koszulki z napisami – ZAWSZE! Na jarmarku w Rynku mamy ulubione stoisko i kupujemy sobie pasujące… Przed ślubem chodziliśmy na treningi r’n’r w koszulkach „Super dziewczyny/super chłopaka” [inteligentna/piękna/zajęta – przystojny/mądry/zajęty] i bawił nas po uszy wyraz twarzy współtańczących 😉
    Od czasów awatara się pięknie opaliłaś i jakoś włosy dłuższe….
    Tamaluga piękną jest, nawet w złocie 😉 Przekaż Dziecięciu buziaki :*
    Żaba pogina w napisach ‚Budzik rodzinny’ i tym podobne…

    Polubienie

    1. 😀 Dzięki 😀 (od czasów Awatara?)
      Heh „Budzik rodzinny”. A może taki: „rozkręcacz imprezy i piaskownicy” Oj znalazłoby się parę napisów dla naszych dziecióf.
      Buziaki doręczone i proszę pannę Żabę wycałować.

      Polubienie

  3. Ale że to niby Ty w tej koszulce? Cudne włosy!!!
    Co do koszulek, moja chrzestna kupiła mi kiedyś w Londynie taką z napisem o treści (odtwarzam z pamięci): „Looking for a good man. Must be able to clean, cook, sew and dig worms. Also must have a boat and a sports car. Please send a photo of a boat and a sports car.” Wtedy (miałam lat 17) wydawało mi się to zabawne, dzisiaj… no cóż 😉

    Polubienie

  4. Ja także uważam przy kupnie koszulek z napisami, dokładnie czytam czy też tłumaczę, żeby wpadki nie było.
    Raz kupiłam jakąś koszulkę z literówką. Dopiero w domu się zorientowałam, że jest błąd w tekście 😛 już nie pamiętam co to było.

    W czasach gdy syn straszne akcje na ulicach odstawiał (walał się po ziemi, darł w niebogłosy, uciekał) , miałam ochotę zakupić mu koszulkę „Spokojnie to tylko autyzm” lub „Nie zarażę Cię autyzmem, ale mogę optymizmem” – jednak zaniechałam tego pomysłu. Przetrwaliśmy najgorsze (mam taką nadzieję) choć nie obyło się bez głupich komentarzy nieuświadomionych osób trzecich.

    Mężowi na początku znajomości kupiłam koszulkę z kościotrupem i napisem „Palenie wyszczupla”, bo niestety palił papierosy, no i był baaardzo chudy (nie żebym go zmuszała do rzucenia papierosów, moje zdanie na ten temat znał, ale miał wolną wolę, bo bez sensu żeby przede mną ściemniał, że nie pali, a z kumplami popalał. W końcu sam doszedł do tego, że palenie szkodzi i rzucił w jeden dzień)

    Ale laska z Ciebie! A włosy jakie długie! (tak między nami – odżywka albo oliwa z oliwek bo Ci się przesuszają, pewnie od słońca).

    Polubienie

    1. No, co ty? Koszulka z literówką? Jeszcze takiej nie widziałam 🙂
      Ludzie lubią oceniać innych, nie mając pojęcia o ich życiu. Ale faktycznie taka koszulka może byłaby krzywdząca dla synka, a wy nie musicie nikomu niczego udowadniać, niech spadają!
      Fajnie, że mu się udało rzucić w jeden dzień. Gratuluję!
      Przestań z tą laską hahaha! Tak, czasami się trochę puszą, może ze starości? 😛

      Polubienie

  5. Wracając do poczucia humoru. Przypomniało mi się jak znajomy w pracy mojego męża powiedział że „kobieta to tylko zlew na spermę” – o jak się wszyscy pokładali ze śmiechu, jakie to było zabawne (debil)! Przez takich idiotów znienawidziłam płeć męską. Tam sprośne żarty są na porządku dziennym, a wszyscy opowiadający są po rozwodzie (ciekawe czemu?)
    Mąż mi opowiada co się tam dzieje, to mnie zbiera na wymioty! Sami mężczyźni, to im odpier***.

    Polubienie

    1. No, właśnie. Dokładnie to miałam na myśli. Na szczęście są też prawdziwi mężczyźni, którzy odpowiednio reagują na takie „żarty”. Tomek kiedyś powiedział takiemu, co szowinistycznymi tekstami sypał, że to nikogo nie śmieszy, a jego ośmiesza, i że czasami się wstydzi, że jest jego kolegą.

      Polubienie

  6. Kiedyś razem z Mamą i Siostrą przywiozłyśmy Bratu koszulkę z Kołobrzegu, z napisem „Piwa i pacierza nie odmawiam”, a kilka lat później tuż przed moją imprezą 18stkową dostał taką z napisem: „Kierownik imprezy” i potem serio ludzie myśleli, że on nadzoruje cały przebieg zabawy… 😀

    Polubienie

  7. Kurczę, gdyby wszyscy faceci byli tak odważni jak Tomek.

    Prawda jest taka że tylko głąby się śmieją z takich tekstów.

    Mój mąż się też nie gada z tym co niektórzy mówią, ale też nie reaguje, dając poniekąd przyzwolenie na to.

    Kiedyś mąż rozmawiał w pracy ze znajomym (taki 50+) i sprzątaczką (też 50+) i ta sprzątaczka poklepała mojego męża po brzuchu i mówi że mu brzuszek rośnie, a ten znajomy „zgłoś ją, bo cię molestuje!”, a ona „Ty skurwysynu! Ty mnie codziennie molestujesz, za dupę mnie łapiesz odkąd tu pracuję i cię nigdzie nie podałam!” to prawda że ją łapie za tyłek i nie tylko, ale ona też nigdy wcześniej się nie sprzeciwiała co daje też przyzwolenie takim debilom traktować w ten sposób wszystkie kobiety.

    Ja się już od miesięcy zabieram za poruszenie na blogu tematu molestowania, ale nigdy nie mogę znaleźć na to czasu. A chcę poświęcić na to czas, bo to temat ważny, ale przy dzieciach się ciężko skupić.

    Do żartów wracając: nie lubię sprośnych żartów, nie śmieszą mnie, są obleśne.
    Kiedyś mąż w szpitalu był świadkiem takiej sytuacji (nazwijmy to koński i złota i): ratownik na oko 50 lat spał sprośnymi tekstami do pielęgniarek, a aone już takie 0uhahane, takie rozanielone, dopytywały w kółko, „a co mi Pan jeszcze powie” (zamiast się pracą zająć i pacjentami) i on jeszcze „a najlepszy pieróg to ten z wody” a one się śmiały jak głupie. Mąż miał wrażenie, że zaraz swoje pierogi wystawą i się tam „pierożyć” będą na dyżurce.

    Polubienie

    1. Ja pierniczę… Przegięcie! W obu przypadkach. To prawda, że niektóre kobiety też durne, jak ktoś ma mieć do nich szacunek, skoro same do siebie nie mają. Jestem ciekawa twojego wpisu, gdy już się zbierzesz, bo temat ciągle aktualny, niestety. Jestem też ciekawa co sądzisz o przeginaniu w drugą stronę, bo co chwilę słychać o molestowaniu, którego nie było, albo, nie daj Boże jest wykorzystywane przez żony do odebrania byłym mężom praw do dziecka.

      Polubienie

      1. Widzisz, dla mnie jest nie do pomyślenia żeby wymyślić, udawać że się było molestowaną, czy dzieci. Bo gdy dojdzie naprawdę do tragedii to już nikt nie uwierzy.
        Mi nawet do głowy nie przyszło, że to można udawać (bo tak się ku*** nie robi!), dopiero jak zaczęło być głośno o tym to do mnie dotarło, że faktycznie takie zjawisko może istnieć.

        Pewnie nie prędko się zabiorę za to, ale kiedyś na pewno.

        Polubienie

  8. Piękne z Was dziewczyny!

    Koszulki z napisami posiadam, trudno ich nie mieć😉

    Tak sobie myślę, że najgorzej jak trafi się ci facet bez poczucia humoru, tzn. w sensie, że ja sobie nie wyobrażam życia z ponurakiem, wystarczy mi sam rak😜

    Polubienie

    1. Oj tam, oj tam 😀
      Ja też sobie nie wyobrażam, strasznie bym się męczyła w takim związku.
      Ale ty nawet raka potrafisz oswoić. Taka z ciebie treserka i behawiorystka 🙂
      Buziaczki

      Polubienie

  9. Przyznam, że również mam specyficzne poczucie humoru – i dobrze mi z tym. Ironia podszyta sarkazmem to jest to;) W kwestii koszulek- mam ulubioną – na czarnym tle jest taka śląska baba z groźną miną i podpis – niy fanzol. Co w wolnym tłumaczeniu ze śląskiego na polski znaczy nie…(pie%*ol 😉 znaczy nie mów tak głupio 😉
    Co do koszulek z napisami dla dzieci masz rację – warto wiedzieć co znaczą i…dostosować do dziecka;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    Polubienie

  10. Pamiętam moją koleżankę, która w gimnazjum nosiła bluzę z napisem „Sweat” 🙂 Gdyby była tam dodana końcówka „er” to jeszcze byłoby ok, ale tak to trochę słabo 🙂 Od czasu do czasu zachodzę przy okazji na targ/rynek w naszym mieście, tam jest bardzo dużo stoisk z odzieżą sprowadzaną z m.in. Turcji, ich jakość jest naprawdę dobra, napisy na tych bluzkach są głównie po angielsku i nijak nie trzymają się składu, więc nawet gdyby mi się coś bardzo spodobało to lipa nosić bluzkę z błędem gramatycznym :/ A tak ogólnie robiąc w myślach przegląd mojej garderoby to faktycznie mam mało rzeczy z napisami, głównie jednolite, w kwiaty lub kropki, bo kropeczki uwielbiam 🙂

    Polubienie

    1. Heh, no raczej! Może miało być „sweet”, ale komuś się rączka obsunęła 😀
      Ciuszki w kropki są równie odważne, co z napisami. Zawsze możesz dorobić u góry napis „połącz kropki” – to dopiero odważnie 😀

      Polubione przez 1 osoba

  11. Uwielbiam takie koszulki – sama bujnie obdarzona przez naturę przyszłam do pracy w koszulce z napisem „moje oczy są tutaj” Konsternacja kolegów z pracy – bezcenna. Mam słabość do łażenia po szmateksach i kupowania koszulek ale mam aplikację która mi tłumaczy napisy żebym się nie zbłaźniła

    Polubienie

    1. Tak, znam tę koszulkę z oczami 🙂 Pasuje chyba do każdego rozmiaru, bo czy małe, czy duże ONI I TAK SIĘ GAPIĄ 😀 Tak już są skonstruowani.
      Fajny pomysł ta aplikacja 🙂

      Polubienie

  12. Przy okazji: mam małą kolekcję koszulek z bohaterami kreskówek, ale niedawno wyczytałam, że kobiecie po 30. to już absolutnie nie wypada w takich chodzić, więc nie wiem, co z nimi teraz zrobić 😉

    Polubienie

  13. Uwielbiam ludzi z poczuciem humoru, ale takim fajnym. Może być to nawet sprośny kawał, ale nie obrażający np. płeć przeciwną, bo to jest chamskie. (tak jak napisała wyżej Karina) Ja nie wiem kto się może z czegoś takiego śmiać. Może pusta baba na tym samym poziomie, co nie za bardzo załapie w ogóle o co chodzi.
    Mnie przypomniała się reklama (chyba Szkoły Językowej Berlitz, ale głowy nie daję) jak jedzie rodzinka w samochodzie i radośnie wszyscy śpiewają ” I wanna fuck you ….” A potem napis: Ucz się języków 😀 (jest zakazana w tv, ale można znaleźć na YouTube, zresztą chyba ci już kiedyś wspominałam o tym) Z koszulkami często tak jest, że ważne, żeby po angielsku, a nie ważne, czy to ma sens. (szczególnie te nie oryginalne) bo większość z producentów albo nie zna języka, albo nie widzi różnicy między Sweat a Sweet 😀 Toż to przy jedzeniu słodyczy można się napocić prawda?:P
    Ja pamiętam taką koszulkę, na której stoi gruby facet, obok równie grubej żony i napis: Where the hell is the remote?! (a gdzie był pilot? —> zagadka dla Ciebie:P)

    Tamaluga jest przeurocza, zakochałam się :* Taka do schrupania. Ty zresztą też, ale żeby nie zostać posądzoną o molestowanie, to powstrzymam się od dalszych komplementów 😀
    Buziaki:*

    Polubienie

    1. Chyba nie chcę wiedzieć, gdzie jest ten pilot 😀
      Ty mi z kolei przypomniałaś inną reklamę, nie wiem czy pamiętasz, bo leciała dawno temu. Nawet nie pamiętam czego to była reklama. Facet szedł sobie zrobić tatuaż po chińsku, bo taka moda. Oczywiście, nie miał pojęcia co mu wytatuowali, a tam był napis „kurczak z warzywami” 😀
      A, dziękuję ci, kochana w imieniu własnym i Tamalugi.
      W ogóle śmiać mi się chce, bo starałam się wybrać takie zdjęcie, gdzie mało mnie widać, ale i tak posypały się komentarze, Hahahaha.
      Wszystkie jesteście moje głupolki kochane 😛

      Polubienie

  14. Przytoczę swą historię (choć nie wiem, czy kogoś urzeknie ;D)
    Wiele lat temu byłam Ci ja na wakacjach w Londynie.
    W jednym z charity shopów – takiej taniej odzieży, ale też tanich używanych garnków, książek, maskotek i wszelkiego innego crapu – kupiłam cudną bluzkę z długim rękawem. Wtedy jeszcze nie miałam nawet 20 lat, więc błękitny podkoszulek z blond-dziewczynką z mangi wydawał mi się spełnieniem marzeń! (No dobra, dzisiaj też bym taką chciała…). Gdzieś w tle, na tej koszulce był napis krzaczkami – chiński, japoński, whatever. Coś w tym stylu.
    NIGDY nie zapomnę, jak jechałam w niej metrem i naprzeciwko mnie siedział gość (taki na oko 25-30 lat) ze skośnymi oczami, od czasu do czasu zerkał na mnie i tę koszulkę i nie mógł powstrzymać chichotu.
    Ubrałam ją dopiero w Polsce. Ze strachu 😛

    Polubienie

  15. Lubię koszulki z napisami, choć nie mam sama żadnej jakiejś fajnej. Ostanio chcialam kupic taką z napisem ,,DONUT judge me! It’s a cheat day!” I narysowanym kolorowym Donutem (czyli pączkiem), ale nie było rozmiaru. Ale chyba sobie samowie gdzies na necie! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s