Baśnie, niestety, ryją berety

Niniejszy wpis dedykuję Aksini.

Ja nie wiem, jak ja przetrwałam dzieciństwo bez szwanku. No, dobra, ze szwankiem, ale jak przetrwałam? Wiersze – makabreski z „Księgi Nonsensu” – biblii mojego dzieciństwa nie zdołałyby mnie sponiewierać psychicznie. Nawet wziąwszy pod uwagę, że nie były to wiersze dla dzieci.

Jedyne, co mogło doprowadzić dziecko do zaburzeń psychicznych, w tym nerwicy, lęków, fobii i depresji były baśnie. Może jeszcze muzyka techno, ale wtedy nikt jej nie znał.

Baśnie braci Grimm, Charles’a Perrault, czy Andersena – zwłaszcza Andersena to było jakieś kosmiczne nieporozumienie.

„Mała syrenka”, pokazywała, że dziewczyna nie musi być szczególnie lotna, żeby oczarować faceta. Wystarczy, że ma na nogi, włosy i cycki. Nie musi nawet mówić. Ideał faceta: cycata zgrabna i bez głosu. Ostatecznie ta baśń jakoś się tam broni, bo klientka marnie kończy. Po upojnej nocy, facet po prostu nie ma z nią o czym gadać, więc ona rzuca się w morze. Utopić się nie może, bo wciąż jest syreną poniekąd, zatem zamienia się w jakieś tam bąble i sinice.

„Królowa śniegu”, nie do końca zrozumiała postać o skłonnościach pedofilskich. Jej relacja z Kajem nigdy nie została wyjaśniona. Po cholerę jej pryszczaty nastolatek na dworze?

„Sinobrody” to typowy szef mafii. Szemrane interesy, brudne pieniądze, morderstwa wyglądające na wypadki.

Potem już tylko krew, rzeźnia i jatka.

„Krzesiwo” – masakra na rodzinie królewskiej dokonana przez psy.

„Szyjka od butelki” – patologia bez 500 plus. Można?

„Umarłe dziecko” – … Wyobrażacie sobie, że czytacie dziecku na dobranoc baśń o takim tytule?!

 

Myślałam, że coś się od tamtej pory zmieniło.

No, coś tam się zmieniło. Dzisiaj baśnie są łagodniejsze, wręcz terapeutyczne, poprawne politycznie i antyrasistowskie. Niestety, wiele z nich jest pisanych językiem kompletnie niezrozumiałym dla dziecka, albo nieskładne stylistycznie, albo z błędami.

Po pierdyliardzie beznadziejnych, żeby nie powiedzieć kretyńskich książek, kupiłam Tamaludze książeczkę z popularnymi wierszami i rymowankami. Znałam je wszystkie, co mogło pójść nie tak? Znałam je wszystkie, ale dopiero teraz włos zjeżył mi się na głowie. Przeczytałam je, bowiem, ze zrozumieniem. Nie, co ja gadam? Z jakim zrozumieniem? Czegoś takiego nie da się zrozumieć. Po prostu się wczytałam.

Żałuję, że nie zrobiłam tego zanim przeczytałam je Tamaludze, bo szok jaki przeżyłam w trakcie i próby zastąpienia rymów własnymi, były nie lada wyzwaniem.

„Przyszła mama, kotka zbiła, a skorupki wyrzuciła”.

Nosz kurwa. Jak to zbiła???!!! I ja mam coś takiego przeczytać dziecku?! Wrażliwej Tamaludze, która wie, że nie wolno krzywdzić zwierząt?

„Miała baba koguta, wsadziła go do buta, miała baba indora, wsadziła go do wora.”

WTF?! Kolejny przykład znęcania się nad zwierzętami, bo nad zasadnością samego czynu nie będę się wypowiadać. Może miała już demencję.

„My się go boimy, na palcach chodzimy – jak się zbudzi to nas zje!”

Bez komentarza.

„Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła”.

Ja sama miałam lęki po tej bajce. I na nic zdało się wyjaśnienie w ostatniej zwrotce, że król był z cukru, paź z piernika, a królewna z marcepana. Zwłaszcza, że pojęcia nie miałam, co to marcepan. Przez dwie pierwsze długie zwrotki (moja mama śpiewała podwójnie) zdążyłam się zżyć z bohaterami, więc nie mogłam pogodzić się z ich bezsensowną, tragiczną i męczeńską śmiercią.

Jak widać w dziecięcej literaturze wszyscy się biją, znęcają nad sobą i zjadają żywcem.

Lub też, są niesprawni umysłowo:

„Ele mele zjedz morele,

Bango, bango wcinaj mango”

Czy też

„Ence pence, cztery ręce,

Idzie sobie smok w sukience”

No, to ostatnie niesie chyba ze sobą jakieś przesłanie.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wywód, życząc wszystkim miłej i bezkrwawej niedzieli.

 

Reklamy

54 uwagi do wpisu “Baśnie, niestety, ryją berety

    1. No właśnie to sobie uświadomiłam. Bardzo trudno o nieogłupiającą i niestraszącą książkę, a żeby była dobra i coś wnosiła do życia to już w ogóle.
      Zacznę sama pisać dla Tamalugi, o!

      Polubione przez 3 ludzi

  1. Hahaha, umarłam 😀 No i kochana jak tu nie wierzyć w telepatię!! No, żeby napisać posta o tym samym i to w tym samym czasie?? :D:D Widocznie zostałyśmy mega wkur… w tym samym momencie przez te bajeczki co? No nie wierzę 😛 Mój post powstał wczoraj, ale stwierdziłam, że rano jeszcze przeczytam i dopiero puszczę, gdyż o 1 w nocy mogę mieć zaburzenia wzrokowe 😛
    Ale wiesz jakie mam z tego wnioski? To właśnie dlatego pewnie lubię dziś kryminały, gdzie jest dochodzenie, badania DNA itd, To po tym cholernym Sinobrodym!! Chyba musimy same zacząć pisać bajki 😉
    Jak Elsa była mała to leciała w radio taka piosenka „dla dzieci”, że żona męża zaciukała i go ciągle wałkowała, nawet w trumnie. Masakra. Nie dziwić się, że teraz człowiek ma zryty beret 😛

    Buziaki, nadal nie wierzę….

    Polubienie

    1. Hahaha! Niesamowite, co? W szoku byłam.
      Ja już od dłuższego czasu jestem wkurzona, ale głównie na współczesne książki dla dzieci. Żenada. Z tym pisaniem dla naszych dzieci to nie jest zły pomysł. Ja już coś tam pisałam, więc muszę to tylko jakoś zilustrować i wydrukować po prostu na drukarce.
      Od razu przypomina mi się ta znajoma mamy, o której ci kiedyś pisałam. Co miała wnuczkę 3 letnią i moja mama jej pokazała moje wierszyki dla dzieci, a ona stwierdziła, że infantylne, bo ona wnusi czyta Puszkina i Dostojewskiego…

      Polubione przez 1 osoba

  2. Dziękuję. To wszystko tłumaczy. Znałam wszystkie te baśnie wierszyki i rymowanki. Mama nam czytała. Teraz już wiem dlaczedo nie jestem w pełni normalna. Ale przynajmniej powód znam. Nie dałam się tylko nabrać na bajkę o księciu na białym koniu. Ni chu-chu…. Od zawsze wolałam jak mnie facet traktował jak księżniczkę niż ja bym miała księciu usługiwać. 🙂

    Polubienie

      1. a wiesz że uwielbiałam czytać Andersena ? To pierwsza „duża” książka jaką czytałam umiejąc składać litery za zmianę z bajkami Charlesem Perrault . No ale dzisiejsza świnka Peppa z czymś na twarzy co na pewno nie przypomina ryja też powinna być zakazana

        Polubienie

      2. ZNALEZIONE W NECIE
        Smerfy” – klasyka wynaturzenia – kilkudziesięciu samców i jedna samica. Jak można dzieciom pokazywać tło zbiorowego gwałtu?

        „Muminki” – główni bohaterowie wykazują cechy obojnacze, a bajka obfita jest w akcenty psychotyczne – hatifanty, Buka. W dodatku jedyna postać przypominająca człowieka – Włóczykij – ma rys głębokiej depresji.

        „Żwirek i Muchomorek” – kolesie śpią w jednym łóżku, czy trzeba dodawać coś więcej?

        „Kaczor Donald” – wybitnie szkodliwy szatański pomiot, promujący kanibalizm. W jednej ze scen Donald razem z siostrzeńcami je kaczkę!

        „Gumisie” – podprogowa promocja narkomanii. Gumisie ciągle spożywają produkowany w ukryciu sok z gumijagód, po którym są nienaturalnie pobudzone.

        „Tom i Jerry” – poziom przemocy, który serwuje ta bajka bije na głowę kroniki policyjne, walki w klatkach i promocję na Crocsy w Lidlu.

        „Miś Yogi” – stary kleptoman Yogi wprowadza małoletniego Bubu w światek przestępczy, pokazując mu w każdym odcinku nowe techniki kradzieży. Jak chore jest to?

        „Krowa i Kurczak” – nie dość, że gender, to jeszcze międzygatunkowy. Twórcy sugerują, że mężczyzna i kobieta mogą mieć dzieci w postaci zwierząt i wychowywać je jak ludzi. Włosy mi się jeży na rękach, jak przywołuję te obrazy z pamięci.

        „Scooby Doo” – nie dość, że Kudłaty jest ciągle najarany i ma gastrofazę, to jeszcze faszeruje psa słodyczami. Zło!

        Polubienie

      3. Hahaha!
        Naprawdę Donald je kaczkę?!
        Bajek pokroju Toma i Jerry’ego szczerze nie znosiłam.
        Muminki lubiłam. Jako jedyna z podwórka. Zdecydowanie coś ze mną nie halo. :/

        Polubienie

  3. Mam 33 lata, a balabym sie dzis przeczytac Dziewczynke z zapalkami. Pewnie nie potrafilabym sie pozbierac przez nastepny tydzien.
    Moja mama wspomina czasami ksiazeczke, ktora mi kiedys przeczytala, cos o zajaczku z lusterka i o tym, ze dziecko (chlopiec?) zbilo to lustro i mama wtedy odeszla (pewnie stwierdzila, ze pie*doli ten cyrk). I ja podobno po tej ksiazeczce nie dalam mamie nigdzie sie oddalic, zaczynalam plakac zeby mnie nie zostawiala. MASAKRA 😛

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ano, ryją, ryją 😉 Ja uwielbiałam jak mi rodzice czytali baśnie, głównie waśnie Grimmów i Andersena, ale wymuszałam na nich zmianę treści. Pamiętam taką baśń, bodajże „Gęsiareczka”, gdzie zła fałszywa królowa kazała uciąć gadającemu koniowi tytułowej bohaterki głowę i powiesić ją nad bramą, w obawie, że ten wygada jej sekret. Zawsze domagałam się, by mama w zakończeniu dopisała, że koniowi przyszyto głowę z powrotem (co oczywiście znaczyłoby, że żył sobie dalej długo i szczęśliwie – może ja jednak byłam tępawym dzieckiem ;))

    W dzisiejszych bajkach porażają mnie też słabe ilustracje, lansowane jako „nowatorskie”, „twórcze” i rzekomo rozwijające w dziecku zmysł artystyczny. Taki hicior jak „Księga dźwięków” na przykład.

    Polubienie

    1. Byłaś jak najbardziej normalnym dzieckiem. Ja też wolałam wersję z happy endem, choćby i niedorzecznym 😀 Ilustracje to koszmarki. Nie mogę się doczekać, aż ty się za to weźmiesz :-)😘

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Za ilustracje? 🙂 W takim tempie, w jakim biorę się za recenzje bajek na bloga to chyba nasze trzylatki zdążą pokończyć ogólniaki, ech 😉
        Chyba w październiku zarzekałam się, że WKRÓTCE napiszę post z recenzjami wygranych Piórek. Na razie szkic mam wciąż w głowie 😉

        I dzięki, pocieszyłaś mnie z tymi happy endami 🙂 Jakoś cierpienia końskiego szczególnie nie mogłam nigdy przeboleć. Księżniczki mogły sobie umierać, od biedy, ale ich wierzchowce? – Nigdy! 😉

        Polubienie

  5. A pamiętacie piosenkę o Felku pijaku, który zabił żonę i potem jadł szczury w więzieniu? To był dopiero hardcore 🙂
    Baśnie owszem, ryją berety. Na studiach razem z koleżankami robiłyśmy prezentację o psychoanalitycznej interpretacji „Czerwonego Kapturka”… Oj, działo się! 😉

    Polubienie

      1. Kurczę, nie pamiętam całej… Coś w stylu „Był sobie raz Felek, co chodził bez szelek, a Fela mu w papę: „oddawaj wypłatę”. Wypłata przepita, kobita zabita, a Felek w więzieniu opala się w cieniu…” i coś tam dalej o szczurach w rosole, ale nie umiem tego przywołać.
        Czerwony Kapturek zdecydowanie zasługuje na szerszy opis 🙂

        Polubienie

      2. Ach! Patrz jaka ja opóźniona, nie przyszło mi do głowy…
        Teraz to już chyba nie chcę wiedzieć kim byli łowczy i wilk…
        Babcia symbol menopauzy?

        Polubienie

  6. Czerwony Kapturek nimfomanka biegający za Wilkiem
    Jaś i Małgosia potwory spaliły chudą Baby Jagę w piecu, bo do niczego więcej się nie nadawała, stara była a kiedyś nikt nie znał Hospicji, to najlepiej babę do pieca

    I dlaczego babę, przecież to zahacza o męski szowinizm

    Dziewczynka z zapałkami, kto normalny daje dziecku do ręki zapałki

    Bolek,Lolek i Tola , co za sexistowski trójkąt

    Reksio, doczekaliśmy czasów , kiedy pies wodzi za nos człowieka

    Rewelacyjny post…
    😁🤣

    Tym bardziej z niecierpliwością wiesz na co czekam💕😍😅

    Polubienie

  7. Baśnie są piękne, szczególnie te dawne i uczą tego, czego nie wypada uczyć wprost.
    „Mała Syrenka” to gatunkizm – nie jesteś człowiekiem, nie pchaj się na żonę. Zresztą – rozumiałam przesłanie dokładnie odwrotnie niż Ty – Książę wybrał tę, z którą mógł porozmawiać, nawet najładniejsze nogi i cycki nie pomogły, gdy zabrakło rozmowy. A syrenka Arielka to nieudany egzemplarz – skoro już siostry wystarały się o ostatnią szansę to nóż w garść i dopełnić rytuału, a nie zastanawiać się i płakać.
    „Królowa Śniegu” – nie jesteś księciem – nie będziesz królem, masz u boku Gerdę – to wszystko, co świat ci oferuje. I lepiej się tym zadowolić. Królowa może mieć kaprys, ale maluczkim nic dobrego z tego nie wyniknie.
    ….Kijanka wyje, reszta w odcinkach potem

    Polubienie

    1. Co do Syrenki to właśnie dopisałam, że dlatego się broni.
      Myślę, że przypisujesz im zbyt głębokie przesłanie. A to czasami płytkie twory pisane przez sfrustrowanych grafomanów.

      Polubienie

      1. Nie no, grimmowie jakieś tam poszukiwania zrobili, Andersen był sfrustrowany, ale tym lepiej dla baśni… A współczesnych nie czytam, nie mam odwagi…. O, chotomska daje radę, … Dzieci wyja… Ja nie daje rady…

        Polubienie

  8. A Piękna i Bestia? Jak facet ma kasę to i nawet może być potworem 😀 Albo ta baśń o Dziewczynce z zapałkami… Całą baśń ludzie są wobec niej obojętni, dopiero duch jej Babci się nią zainteresował. What!? Wytłumacz teraz dziecku dlaczego ludzie tacy są 😮

    Polubienie

  9. A kojarzysz tą baśń o stumilowych butach? Jak olbrzym ludożerca chodzi po zamku w poszukiwaniu ukrytych małych dzieci? Co trzeba mieć w głowie żeby coś takiego wymyślić;))))
    W każdym razie, mam fajną książkę jakiegoś tam psychologa, który gruntownie zajął się tymi bajkami i prześwietlił ich znaczenie… dobrze że dzieci rozumieją to inaczej;]
    A królowa śniegu to dla mnie historia o depresji i wychodzeniu z niej… ale ja zawsze widzę rzeczy trochę inaczej;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jezu… olbrzym szukający dzieci… przerażające! Pamiętam, że taka baśń była, ale treści już nie za bardzo. Naprawdę ktoś zajął się tym tematem? Tak fachowo? Podasz tytuł?

      Polubienie

  10. Mnie na szczęście nikt baśniami dzieciństwa nie psuł i powiem szczerze że sporej części z nich bym dziecko ani nie czytał,ani nie pozwalał oglądać, bo tego dorosły umysł czasem nie potrafi przerzuć a co mówić małego dziecka… Ciekawi co innego, czym kierowali się ich autorzy wymyślając takie bzdury? Czy nie mieli z tyłu głowy świadomości że to dla dzieci się po prostu nie nadaje?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s