AMADEUSZ

„Amadeusz”, 1984, reż. Milos Forman.

Dzisiaj nie będzie żadnej nowości, ani nawet filmu obejrzanego w ostatnich kilku latach. Wszystko przez konkurs na Filmwebie. Udziału nie wzięłam (między innymi dlatego, że nie dysponuję Mastercard), ale sam temat konkursu cofnął mnie do przeszłości, a na gębie pojawił się błogi banan.

„Jaki film sprawił, że pokochałeś kino?”

Pomyślcie, to wcale nie jest łatwe pytanie. Czy ktoś potrafi wymienić ten jeden, jedyny film, spośród tak wielu ulubionych? No i co decyduje o tym, że jest taki super; gatunek, reżyser, aktorzy, klimat, wspomnienie i tak dalej, a może wszystko na raz?

Gdy ktoś pyta mnie o ulubiony film, mimo że lubię ich naprawdę wiele, zawsze pierwszy przychodzi mi na myśl „Amadeusz”. Zanim przejdę do samego filmu, zacznę od tego, że zrobił na mnie ogromne wrażenie, i że przez całą noc nie spałam, i że zakochałam się w odtwórcy głównej roli.

I że długo czekaliśmy na ten film, aż wreszcie udało nam się go wypożyczyć, na nieco zjechanej kasecie VHS, z nieco naderwaną nalepką.

I że miałam wtedy z 10 czy 11 lat (do Polski dotarł z opóźnieniem), i że oglądałam go z mamą i babcią, siedząc w wygodnym fotelu. Bo to też ma niebagatelne znaczenie. Tak, to był właśnie ten klimat.

Muzyka Mozarta nie była mi obca. Jako wychowanka teatru znałam już wcześniej kilka arii i tytułów oper. Jednak wtedy czułam się jak bym odkrywała go na nowo. Zakochałam się w tym filmie, i bolałam nad faktem, że nie mogę podzielić się tym z koleżankami. Nie zrozumiałyby, a ja stałabym się dziwadłem jakimś, no.

Jednym słowem: ten film to arcydzieło. Dramat, sensacja, komedia, kryminał z elementami horroru, nastrój i autentyczność. Niesamowicie niesamowity Tom Hulce w roli Amadeusza. Charyzmatyczny, zabawny, uparty i bezczelny. Podobno Mozart właśnie taki był. Druga świetna kreacja to Salieri (F. Murray Abraham), podobno jego zabójca. Podobno – stąd wątek kryminalny. Reżyser to jeden z moich ulubionych reżyserów, więc nie wyobrażam sobie, żeby kto inny, niż Forman mógł się za to zabrać.

Tego filmu nie można obejrzeć jednym okiem, trzeba na niego mieć czas. Zwłaszcza, że trwa prawie 3 godziny. O muzyce chyba nie muszę  pisać – bo jest to oczywiście muzyka Mozarta, idealnie dobrana do poszczególnych scen, budująca napięcie i będąca osobnym bohaterem.

Ten film powinien zobaczyć każdy. I ten, kto lubi Mozarta, i ten, komu z nim nie po drodze. Gwarantuję, że po seansie go pokocha. I jego śmiech – zaraźliwy i nie do podrobienia. Bo to nie jest historia, daty i fakty, ale niesamowita opowieść o talencie, rywalizacji, chorej zawiści prowadzącej do zbrodni, złych i dobrych wyborach. Nikt nie jest wyłącznie czarną i wyłącznie białą postacią, dlatego wszystko jest takie realne i bardzo wciągające.

To jest potężna dawka emocji. Potężna. Od śmiechu, przez szok, po płacz i tak dalej.

Jeśli ktoś jeszcze nie widział, bardzo proszę żeby obejrzał. Bardzo proszę.

Reklamy

35 uwag do wpisu “AMADEUSZ

  1. Znam ten film. Co prawda nie jestem fanem tego typu kina, ale dla kogoś kto lubi ten klimat na pewno warto obejrzeć.. Gdybym ja miał wymienić ulubiony film to powiedział bym że „Znamię” albo „Zielona mila” 🙂

    Polubienie

      1. No co!!! Masz coś przeciwko Grocholi ? Kiedyś niczym Judyta powtarzałam że nigdy w życiu mieszkać w domu a jeszcze na wsi?? NIGDY W ŻYCIU

        Polubienie

      2. 😂
        No tak. To ja takie nigdy w życiu też kilka razy przerabiałam. Począwszy od „nigdy w życiu nie wyjadę do muzułmańskiego kraju”, w którym ostatecznie spędziłam ze dwa lata, kończąc na „nigdy w życiu z nikim już się nie zwiążę” 😀 Chociaż nie, w tym ostatnim nie mówiłam nigdy w życiu, tylko coś w stylu „na pewno nie w najbliższych pięciu latach”. Minęło pół roku… 😀

        Polubienie

  2. Nic dodać nic ująć. Podpisuję się rękami i nogami 😉

    No i piękne wspomnienia masz związane z tym filmem.

    Nie mam ulubionego filmu. Za trudny wybór.

    Polubienie

      1. Hmm…
        Na pewno nie horror. Zdecydowanie horrory odpadają bo za bardzo przeżywam.
        Bardzo lubię musicale i dramaty i komedie romantyczne szczególnie z Julią Roberts i Richardem Geerem 😉

        Polubienie

      2. Już wiem jaki mam ulubiony film!
        Przypomniałam sobie (jak mogłam o nim zapomnieć?)
        SZKOŁA UCZUĆ (A Walk to Remember)

        Polubienie

      1. Nooo, to taka moja pierwsza filmowa (aktorska) miłość, do tego po raz pierwszy obejrzałam „dorosły”film. Była tam miłość, zdrada, śmierć, siostrzane dylematy. I On! ❤ aaaaaah… 🙂

        Dziękuję za przeniesienie do przeszłości :*

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s