WRÓCĘ PO CIEBIE

 

Wrócę po ciebie. Tak, ja też wróciłam do Musso po przerwie. Mało tego – do książki, którą już raz czytałam, z dziesięć lat temu. Muszę przyznać, że mój odbiór nieco się zmienił. W sumie dziwne, bo przecież po raz pierwszy czytałam ją jako dorosła już osoba. Jaki z tego morał? Ano taki, że kształtują nas wszystkie etapy życia, te ważne i mniej ważne. Ale ja mądra jestem, chyba dam sobie lajka na końcu. Dobra, dosyć tych dyrdymałów. Przechodzę do sedna.

Co mi się zmieniło w tym odbiorze? Chyba przejadła mi się trochę jego ckliwość, wyłapałam też kilka fragmentów nieco, hmm, infantylnych. Nie, żeby włączył mi się cynizm, ale facet najwyraźniej przeżył jakiś zawód miłosny, albo jest wyjątkiem wśród wymarłych romantyków. No fajnie, fajnie, bo każdy lubi od czasu do czasu nieco romantyzmu w swoim życiu. Tylko, że kluczem jest „od czasu do czasu”. Niezwykle łatwo w tej sferze o przesadę i kicz. Musso póki co – spoko, ale balansuje na krawędzi.

Książka jest wciągająca, bo temat oryginalny i jego ujęcie też nietypowe. Skakanie po scenach, wątkach i czasoprzestrzeniach zazwyczaj mi nie przeszkadza. Zazwyczaj. Tutaj chyba tego trochę w nadmiarze. Muszę jednak przyznać, że trudno się pogubić, bo w chwilach zwątpienia jesteśmy prowadzeni za rąsię.

Zaczęłam od trochę gorszych stron, ale przecież książkę polecam. Na recenzje niepolecanych książek zwyczajnie szkoda mi czasu (chociaż, gdy czytam na innych blogach, to takie niepolecanie też się przydaje). „Wrócę po ciebie” to ckliwy tytuł, którym nie trzeba się sugerować. Czyta się ją całkiem przyjemnie, no i ma głębię. Filozoficzną głębię. Nie trzeba nawet nurkować zbyt głęboko, żeby się jej doszukać. Starcie ciemnoskórego taksówkarza z azjatyckim chirurgiem. Starcie Karmy z Przeznaczeniem, gdzie obie strony wysuwają logiczne argumenty. Skłania do refleksji. Tak samo jak to, czy postawienie wszystkiego na jedną kartę, podjęcie najważniejszej decyzji w jedną sekundę jest skrajną głupotą, czy odwagą. Czy w ogóle możliwe jest całkowite odcięcie się od przeszłości, czy nie jest tak, że ta przeszłość i tak kiedyś nas dopadnie.

Główny bohater Ethan tak właśnie czyni. Nagle, w obcym mieście, dokonuje wyboru i znika, pozostawiając zdezorientowanych przyjaciół w samym sercu Nowego Jorku. Czy była to słuszna decyzja zależy od tego, czego się od życia oczekuje. Jeśli sławy i pieniędzy – to był strzał w dziesiątkę. Ale w praniu wyjdzie, że są na świecie ważniejsze wartości, i chwała Bogu. Potem następuje lawina zdarzeń, trochę dynamicznej akcji, trochę nostalgii, trochę „Dnia Świstaka”. Przeżywanie tego samego dnia, gdy nie można do końca zmienić biegu wydarzeń musi być cholernie frustrujące. Może tylko bardziej skomplikować i tak już skomplikowane życie. Ale ponoć nieważne jak się zaczyna – ważne jak się kończy, a końcówka wymiata.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “WRÓCĘ PO CIEBIE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s