Opowieści z szaletu

Niech Bóg ma nas w swojej opiece – zaczęliśmy remont łazienki. Niby nic w porównaniu do remontu sprzed dziesięciu lat, który zasłynął w naszej rodzinie tym, że był robiony od podstaw. Niosło to ze sobą szereg przygód, takich jak olanie nas przez ekipę numer jeden i pozostawienie bez słowa pośrodku gruzowiska z dwiema dziurami w podłodze. Ostatecznie remont dokończyła ekipa numer trzy, w osobie wesołego marynarza. Wesoły marynarz, z kolei, zasłynął w naszej rodzinie tym, że na każdą okoliczność miał jakieś powiedzonko. Oczywiście poza faktem, że był rewelacyjnym fachowcem. Do najczęściej powtarzanych przez niego powiedzonek należało: „Władzę ma ten, kto ma klucz do kibla”. Głębokie. Że tak powiem, dosłownie. Nam, pozbawionym kibla na kilka tygodni nie musiał tego tłumaczyć. Zresztą sam też pewnie miał bogate doświadczenie. Zastanawialiście się kiedyś, ilu marynarzy cierpi na problemy obstrukcyjno-biegunkowe? Nie mylić z dwubiegunówką.

Pozostając przy temacie, to wyczytałam ostatnio, że powinno się spuszczać wodę już w momencie robienia kupy. Jeszcze nie wiem jak ta informacja wpłynie na moje życie, ale lubię uczyć się o rzeczach ważnych. Szkoda tylko, że autor nie rozwinął tematu, bo chętnie dowiedziałabym się dlaczego. Nie ma to jak rzucić hasłem, rozbudzić ciekawość i się wycofać. A człowiek czuje „kupny niedosyt”. Nie mylić z zakupami.

A propos spraw ważnych. Mój ojciec (z tego co pamiętam) uwielbiał opowiadać anegdoty. Wiele dotyczyło pracy, jaką podjął tuż po studiach, a oto jedna z nich:

Któregoś dnia zwołano zebranie. To było ważne zebranie, bo nowy klient, bo czekająca ich odgórna kontrola. Dyrektor patrzył z nadzieją na zebranych, licząc na ich pomoc w kwestiach organizacyjnych oraz na nowe pomysły. Niestety, wszyscy byli tak zdenerwowani, że ich kreatywność spadła do zera. Dyrektor był już bliski załamania, gdy rękę podniósł Rafałek, pracownicza pierdoła.

– Tak? – zapytał dyrektor z nadzieją. Może oto właśnie, na jego oczach rodził się talent…

Rafałek wstał, przygładził włosy i powiedział:

– Chciałbym zauważyć, że przekazywanie sobie klucza do kibla jest niehigieniczne. Wnoszę o to, by kibel był otwarty.

…….

W związku z remontem, który już poniekąd się zaczął, w łazience zapanował chaos. Wyobrażacie sobie chaos na dwóch metrach kwadratowych? No, to mniej więcej tak. Gdy wanna wyjechała na korytarz, a wybite kafelki utworzyły kształtną kupkę gruzu, przestałam poznawać to pomieszczenie. Weszłam, przeprosiłam za pomyłkę i wyszłam. Potem jednak dotarło do mnie, że to moja łazienka i muszę wyjąć z pralki pranie. Byłam akurat zakatarzona, kasłająca i bez mocy. Przełożyłam pranie do torby na pranie, a torbę zarzuciłam na ramię. W rękę chwyciłam kubek ze szczoteczką i pastą, co by ewakuować go do kuchni. (Zwłaszcza, że kran przy umywalce zjebał się, tak zupełnie przy okazji, niezależnie od remontu). Przedstawiałam sobą obraz nędzy i rozpaczy, gdy tak wychodziłam z tą torbą na ramieniu, z tym kubkiem w dłoni. Ale! Od czego jest wyobraźnia? Przez chwilę poczułam się jak bogata celebrytka. Gdybyż tylko dres mój powyciągany był garsonką Chanel, torba z praniem – torebką od Diora, a kubek ze szczoteczką – kubkiem Starbucks’a…..  Można?

Chaos ma to do siebie, że zatacza coraz szersze kręgi. Nasz chaos wyrwał murom zęby krat i rozniósł się na resztę mieszkania. Zapanował w pokojach, kuchni i przedpokoju, zahaczając nawet o fragment klatki schodowej.

Chaos w naszym pokoju wyglądał następująco:

Ja – kaszląca, smarkająca i słaba usiłuję naciągnąć wypraną poszewkę na Tamalugowy materac. W tym celu ulokowałam się na samym środku podłogi. Dookoła mnie i materaca panuje pobojowisko z ciuchów, klocków, zabawek i chusteczek. Tamaluga siedzi w wannie i śpiewa pieśń korsarzy, czyli „Mary had a Little lamb”. Telewizor stara się ją przekrzyczeć. Tomek biega w popłochu od kąpiącej się Tamalugi do pokoju, szukając jej piżamki. Szukając ręcznika. Szukając pilota żeby przyciszyć dźwięk. Widzi mnie, męczącą się z materacem, i przysiada żeby mi pomóc. Ponieważ udało mi się nałożyć poszewkę tylko na jedną trzecią długości materaca, jak też biorąc pod uwagę ogólną sytuację, dostaję napadu histerycznego śmiechu. Połączonego z kaszlem, bo przecież niedomagam. I w tym właśnie momencie Tamaluga krzyczy „Tataaa chce sikuuuu!” Tomasz w sekundę podrywa się z podłogi. Puszczony przez niego materac zalicza glebę, przy okazji uwalniając się z jednej trzeciej poszewki, która zostaje mi w dłoniach. Tomasz, biegnąc do łazienki przejeżdża się na klocku, a potem próbuje ominąć wieżę i przywala ręką w drzwi. Ostatkiem sił dobiega do toalety, z której Tamaluga zdążyła w międzyczasie ponowić apel: „Tataaa chce sikuuuu!” Oto rycerz, niezważający na trudy i znoje. Oto rycerz spieszący do swojej królewny, żeby wyciągnąć ją z wanny i usadzić na tronie. Oto rycerz…

– Tata, a mała kacuska chce siku!

…………

W tak pięknie rozpoczętym tygodniu, życzę wszystkim otwartości kibla.

Reklamy

34 uwagi do wpisu “Opowieści z szaletu

  1. No weź, przez tą kacuskę prawie dziecko właśnie śpiące mi na rękach obudziłam! A to by było złe, bo muszę coś wreszcie wypić. Może jest szansa na CIEPŁĄ inkę 😉

    Udanego remontu! Oby skończył się szybko i z pełnym sukcesem, tym razem bez uciekających ekip! (Tudzież bez ekip nie znających się na swojej robocie).

    Polubienie

    1. Hahaha 😀
      Dziękujemy!
      Tym razem Tomasz się wziął i podjął. Że sam. Kolega chciał pomóc, ale Tomek uznał, że w ogóle się do tego nie nadaje. Teraz nie wiemy jak mu to powiedzieć, w sensie temu koledze. Delikatnie, żeby się nie obraził. Narazie mówimy, że remont przełożony, ale co jeśli wpadnie z wizytą? Masz jakiś pomysł?

      Polubione przez 1 osoba

      1. Zrzućcie winę na Ciebie: „a, wiesz, Bogdan, zrobię to jednak sam, bo Olitoria się ostatnio strasznie krępuje przy znajomych w takim rozmemłaniu chodzić po domu” ;P

        W każdym bądź razie życzę Tomaszowi powodzenia w działaniu 🙂

        Polubienie

  2. Znam ten ból, bo my w tym roku też remontowaliśmy łazienkę i nie powiem żeby ten okres był szczególne szczęśliwy 🙂 Na szczęście obyło się bez masowego rozwolnienia, ale gruz, kurz i cały ten burdel…. Remonty mają to do siebie, że łatwo je jedynie zacząć….

    Polubienie

  3. I tu będę pewnie unikatem – UWIELBIAM REMONTY. Gdyby nie brak kasy już bym coś remontowała, zmieniała i przesuwała, kuła i wdychała kurz. Mój własnościowy mąż się cieszy, że nasz dom jest mocno osadzony na fundamentach bo w przeciwnym razie już bym go około 11 razy przenosiła w inne kąty ogrodu. Ale cóż – ustaliłyśmy, że normalna to ja nie jestem. To jeden z objawów nienormalności – zamiłowanie do remontów.
    Ale przyznaj się czy nie jest fajnie żyć w chaosie a później widzieć odradzającą się przestrzeń niczym feniks z popiołów….

    Polubienie

  4. Moja następna notka też będzie o łazience!!! Już mam szkic od kilku dni! 😀
    Te pokrowce na materace to straszne france…zawsze się nad tym namorduję.
    Przechodzi Ci jakoś to przeziębienie????
    PS. Pierdoła Rafałek mnie rozwalił 😀

    Polubienie

  5. Boszzz, jak ja nienawidzę remontu mieszkania jak musisz w nim mieszkać… Nie wiem, czy ci opowiadałam, że jak x lat temu kupiliśmy mieszkanie, to akurat trwała wymiana rur. Niby fajnie, bo przynajmniej zanim coś zrobiliśmy my, to uporali się z najgorszą robotą. Gdyby było odwrotnie, to pewnie zeszłabym na zawał serca. No, ale nie o tym. Kiedy wymieniali rury w łazience, to któregoś pięknego dnia zdemontowali kibelek. I co? I nie założyli już z powrotem, bo …. skończył się dzień pracy. Masakra. Jak możesz się domyślać, nie trzymaliśmy zawartości pęcherza te kilkanaście godzin. Z pomocą przyszedł sąsiad, który użyczył nam swojego wychodka. Można? Można. Moja spółdzielnia to był tak głęboki PRL, że jak tam wchodziłam to zastanawiałam się, czy aby na pewno nie przeniosłam się w czasie i nie gram głównej roli w filmie Alternatywy 4…
    Życzę powodzenia w ogarnięciu chaosu, łączę się w bólu, na pocieszenie pozostaje mi tylko powiedzieć, że …. niedługo będzie PIKNIE ;);)

    P.S. Kaczka wymiata :D:D

    Polubienie

    1. Tak, wspominałaś… Jezu.
      W naszej spółdzielni to samo, a wyegzekwowanie czegoś od nich graniczy z cudem. Więc ta wymiana była na zasadzie „Pani kochana wymiana rur, to i dziury muszą być. Cieszcie się, że w ogóle coś robimy!” 😀
      Dziękuję za wsparcie 😘 😘 😘

      Polubienie

  6. Współczuję. Nie cierpię remontów, a przydałoby się odnowić kibelek na dole. Dobrze, że w zapasie jest na górze, jakby co, ale i tak mnie to nie zachęca do działania. U mnie trudność zaczyna się na samą myśl😉

    Polubienie

  7. Kibel….
    Błogosławione drewniane szopy z serduszkiem wyrzeźbionym nad wejściem
    Swoją drogą w sytuacjach kryzysowych winny mieć zastosowanie wiadra – w przypadku kucających samic i butelką w odniesieniu,do sikających w pionie.
    Mój brachol zaznajomił się z patologią oddawania moczu w pierwszych latach technikum górniczego, kiedy to profesor porwał ich na wycieczkę szkolną
    Młodzież w tamtym czasie upajała się Sangrią.
    Butelka była pojemna.
    Mogli to stwierdzić, kiedy kierowca autokaru, wyraził sprzeciw, dotyczący kolejnego postoju….
    Tył autokaru poradził sobie przednie
    Panowie do dzisiaj są tak kreatywni😛😂😅🤣

    Polubienie

      1. O proszę😄😃😀😋😛jaka dama przez Ciebie przemówiła
        Hahaha
        Łęcka z ” Lalki ” Prusa, to się pewnie zawstydziła😄😃😀🙈
        A ja tam miło wspominam Obozowe latryny

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s