SEARCHING

Searching, 2018, reżyseria i scenariusz: Aneesh Chaganty

Muszę przyznać, że film mnie zaskoczył. Bardzo pozytywnie. A to sztuka, zważywszy, że akcja dzieje się właściwie w jednym miejscu. W ogóle zauważyłam, że lubuję się ostatnio w filmach, gdzie akcja dzieje się w jednym miejscu albo gra niewielu aktorów albo pada niewiele słów. W „Searching” słów pada bardzo dużo, ale głównie pisanych – film jest jednym wielkim czatem internetowym. Jeśli ktoś jeszcze uchował się w dziewiczej ignorancji na temat portali randkowych, społecznościowych, streamingowych itede itepe – to natychmiast zostanie rozdziewiczony. Na godzinę i czterdzieści minut ekran telewizora zamienia się w ekran laptopa. Widzimy to, co widzi surfujący po Internecie bohater, wraz z nim otwieramy dziesiątki przeglądarek, czatujemy z ludźmi, kopiujemy i wklejamy treści. Razem z nim wahamy się nad każdym zdaniem, kasujemy, zmieniamy, szukamy właściwych słów… I szukamy jego córki.

Bo to zwykły facet jest. Ojciec samotnie wychowujący nastolatkę, która właśnie zaginęła. Człowiek, który już stracił żonę, a miłość do córki jest sensem jego życia. Może dlatego nie naciska, nie kontroluje, a gdy przychodzi co do czego okazuje się, że nie zna własnego dziecka, nie ma pojęcia o jej dylematach i wyborach, nie wie w jakich kręgach się obraca. Na pytanie pani detektyw, czy skontaktował się z przyjaciółmi córki z facebooka, odpowiada: „Tak. Każda z tych 94 osób tak naprawdę się z nią nie przyjaźniła”. Idealne podsumowanie wirtualnego życia młodych ludzi. Idealne, chociaż bardzo smutne.

Przeładowanie internetowych treści nadaje filmowi niesamowite wrażenie. Jak też całą masę związanych z tym odczuć, zachowań, tak nieobcych w dzisiejszym świecie. Sensacja podtrzymywana przez media, szukanie winnych, pochopny osąd i wirtualny wyrok.

W związku z tak oryginalnym przekazem trudno mi ten film sklasyfikować. Widnieje pod hasłem „thrillery”, ale z tym się nie zgodzę. Kryminał? No, tak, niewątpliwie, tyle że nie jest to tutaj wybijający się gatunek. Tak czy siak naprawdę polecam.

Pytanie do was, jakie nasunęło mi się po seansie mam tylko jedno: Jak daleko posunie się człowiek, żeby ratować swoje dziecko?

14 uwag do wpisu “SEARCHING

  1. Ja też lubię filmy gdzie akcja dzieje się w jednym miejscu, gra niewielu aktorów i pada niewiele słów, ale ja oglądam pornusy…. 🙂 🙂 Oczywiście żartuję 🙂 A co do samego filmu, to gatunek niewątpliwie podchodzący pod mój gust,a co fajniejsze doskonale wpisujący się w dzisiejsze czasy. Szkoda tylko że ostatnio mam piekielnie mało czasu by cokolwiek obejrzeć…

    Polubienie

  2. Temat rewelacyjny na dzisiejsze czasy. Większość lajkuje się pod zdjęciami, kreując przyjaźń, kobiety szukają szybkiej miłości, mężczyźni taniej atrakcji, a dzieci potwierdzenia, że dla kogoś się liczą w tym świecie liczb, szybkich przyjaźni, dalekich od realności….
    Jak tylko wrócę , to obejrzę

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s