Sznurek i klamerka

W moim domu pojawiło się Playstation. Oczy zaszły mi łzami, po twarzy błąkał się uśmiech szaleńca. Poczułam się jak alkoholik po 7 latach odwyku, przed którym nagle postawiono wódkę. Nie kieliszek, ale całą flachę. Wpadłam w popłoch, a spojrzawszy na Tamalugę – w panikę. Niewinne dziecko. Moja córeczka. Jak on mógł, ten… Tomek, no?! Przecież W MOIM PRZYPADKU pojawienie się Playstation powinno być omówione niczym zakup psa! Co tam psa, tygrysa! Ręce zaczęły mi się pocić znajomo, ale przez pierwsze trzy dni nawet nie dotknęłam pada. Spoglądałam na niego, i owszem, ale nie. Nie, nie, nie. Pogratulowałam sobie w myślach, że prawie wszystkie gry sprzedałam. Potem zganiłam siebie w myślach za to „prawie”. Wzrok powędrował w kierunku dolnej szuflady, która jest wypaczona, ciężko się otwiera, w związku z czym rzadko się do niej zagląda. Ale ja wiedziałam. Wiedziałam, że pod stertą skarpet nie do pary i ramiączkami nieistniejących biustonoszy, leżą gry. Wiedziałam to przez wszystkie te lata. Jedyne gry jakie się ostały.

Trzy dni, pięć godzin i trzydzieści minut później siedziałam na podłodze zlana potem i szarpałam się z dolną szufladą. Będę wdzięczna za niekomentowanie tego.

Gry były trzy: Ratatuj, Singstar i The Sims.

Jako, że – Boże, widzisz i nie grzmisz – Playstation pojawiło się z myślą o Tamaludze, na pierwszy ogień Tomasz wybrał Ratatuj. (Tamaluga mówi  Patataj). To jest gra na podstawie znanego filmu animowanego (jeśli kto nie kojarzy to o takim szczurku, co to dobrze gotował). Gra wyszła w 2007 roku, gdy Wika miała 9 lat, a Oliwia 7. Kochały tę grę, zresztą miłością do Playstation zaraziły się ode mnie. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że dziewczyny nie miały wówczas telefonów, komputerów ani w ogóle dostępu do Internetu. W tamtym czasie nie miały nawet telewizora w pokoju.

Po dwóch dniach myślałam, że odwiozą mnie do Tworek. Kiwałam się w przód i w tył, głównie dlatego, że utknęłyśmy z Tamalugą na pierwszej lokacji.  Kierując Szczurkiem (SZNURKIEM, jak nazywa go Tamaluga) wyzbierałyśmy większość tego, co było do wyzbierania i leżało w dostępnych miejscach. Nie miałam pojęcia jak przejść do następnego etapu. Mało tego: menu w tej grze jest dostępne wyłącznie w trzech wersjach językowych: francuskiej, niemieckiej i hiszpańskiej. Język francuski jest dla mnie zagadką równą tajemnicy trójkąta bermudzkiego i budowy piramid. Nie mogłam też wyobrazić sobie szczura, który wyłazi z kanału i nawija do mnie po niemiecku… Jezu. Tak więc, wybrałam hiszpański, również dlatego, że kiedyś uczyłam się tego języka i jeszcze coś tam pamiętam. No i faktycznie rozumiałam pojawiające się co jakiś czas napisy. Jednak w momentach naprawdę istotnych, kiedy zachodziła interakcja z innym szczurem, i który to szczur objaśniał co dalej… była cisza. Najwyraźniej dźwięk w grze jest uszkodzony, tak więc wybór jakiegokolwiek języka mijał się z celem.

Siedziałyśmy więc na kanapie, sfrustrowane, spocone, zaślinione i przekazywałyśmy sobie pada z rąk do rąk. To znaczy Tamaluga poruszała się SZNURKIEM po bezpiecznym podłożu. Gdy tylko pojawiała się przeszkoda oddawała mi pad, zamykała oczy i skandowała Ma – mu – sia, Ma – mu – sia! (Nie wiem gdzie to słyszała, podejrzewam, że w przedszkolu mieli jakieś zawody). A ja, no cóż, próbowałam balansować na piłce, wdrapywać się po stromych ścianach, przeskakiwać ze słupa na słup, i tak dalej. A że refleks już nie ten, że o wzroku nie wspomnę – szło to opornie. W końcu po dwóch godzinach mogłam nazwać się bohaterką w swoim salonie, bo pokonałam większość przeszkód. Poległam na przejściu przez cienki sznurek, (Sznurek na sznurku, heh) a po kilkunastu próbach tylko obecność Tamalugi powstrzymywała mnie przed wypowiedzeniem na głos tego, co aktualnie myślałam.

Wtedy wpadła Wika z Krisem.

– Mama, my tylko na chwilę po atlas geograficzny, bo potrzebuję na ćwiczenia.

– Chodź tutaj! – wycharczałam. – Siadaj!

– O, Ratatuj! – ucieszyła się Wika. – Kiedyś w to grałam!

– Bo to twoja gra. Teraz się zamknij, bierz tego pada i przeprowadź szczura przez linkę.

Przez następne piętnaście minut, Wika w butach i kurtce, siedząc na skraju kanapy, usiłowała balansować zwierzakiem. Kris chichotał.

– Myślisz, że to łatwe? – wkurzyła się Wika.

– Właśnie! – podchwyciłam. – Taki jesteś cwany? To zapraszam.

Przez następne piętnaście minut szczurem balansował Kris. I przeszedł!

Do szczęścia zabrakło nam już tylko jednego: znaleźć duże pokrętło i umieścić je w specjalnym miejscu przy spryskiwaczu. Pokrętło znajdowało się pod starą furgonetką, ale pilnowała go jakaś wściekła wiewióra. Gdy szczur do niej podchodził – wycofywała się, ale gdy tylko próbował wziąć pokrętło, atakowała go, zabierała pokrętło i ładowała sobie do gęby. Właśnie tak! Do gęby. I ono jej tak wypełniało policzki w poprzek. No nie dało rady z nią wygrać. Kilkanaście prób i za każdym razem atak, szczur ledwo trzymał się na nogach. W końcu, zdesperowana wpadłam na pomysł, żeby podsunąć wiewiórze półmetrową paprykę chili, których trochę pojawiało się w okolicy. Durna wiewióra wypchała sobie gębę tą papryką, a my chwyciłyśmy pokrętło i w długą!

I wtedy, już u schyłku etapu, gdy już miałyśmy przejść do kolejnego poziomu… Szczurek – Sznurek się zawiesił. Wchodziłam nim po kracie, gdy nagle utknął pomiędzy nią, a murem. Nie wiem jak to się stało. Sznurek został zablokowany i nie mógł się ruszyć. W takiej sytuacji nie mogłam nawet zapisać gry, po prostu musiałam zresetować konsolę i wszystko, co osiągnęłyśmy z takim trudem poszło się….

I wtedy przypomniałam sobie, że miałam ugotować jakiś obiad.

Jak można było przynieść do domu Playstation???!!!

 

…………………..

Nie wiem, co jest nie tak z panią sprzątającą nasze podwórko, że każdą znalezioną klamerkę przypina nam do parapetu.  W życiu nie miałam klamerek. Ale zamiast zwrócić jej uwagę, postanowiłam, że klamerka musi się na coś przydać. Korciło mnie jak cholera, więc:

63 uwagi do wpisu “Sznurek i klamerka

  1. Ja chyba jakaś inna jestem. Nigdy mnie nie ciągnęło do tego ustrojstwa. Natomiast Konkubent Maciej to inna bajka… Choć dzięki temu z łatwością mogłam sobie ciebie wyobrazić, bo mniej więcej tak samo pan M. Reaaguje jak nie może przejść jakiejś rudny.

    Świetny pomysł z tym rysunkiem 😀

    Polubienie

  2. Fascynujące. Poważnie, zawsze, jak brat grał, to siadałam w kącie i oglądałam zmieniający się mu wyraz twarzy, a twarz podświetlona na błękitno, jak w oknach, do których powracały pracowite kolejek madonny, … dzięki czemu brat dziś potrafi zachować kamienną maskę, niezależnie od okoliczności 😉 Raz w życiu rozważałam zakup ps4, jak wychodził wiedźmin z dorosłą Ciri, ale to nie nastąpiło… Nie rozumiem, ale współczuję… ciekawa jestem, jak Ci się twarz zmienia i czy Tamaludze podobnie, jak tak obok siedzicie…

    Polubienie

  3. O słodki jeżu dla mnie takie sfiksowanie na grach to jakaś abstrakcja, co innego zaczytanie się aż do wykipienia wosku na kuchni, która tylko nadawała się do malowania po uprzednim skróceniu. Potem już tylko spalone garnki i smród 😜
    Klamerka mnie ubawila👍😂

    Polubienie

      1. To było u babci, tata (pszczelarz) przetapiał wosk w dużym garze i posadził mnie przy kuchni (węglowej), żebym pilnowała aby nie wykipiał. To sobie siadłam na zydelku i akurat czytałam o podbojach Aleksandra Macedońskiego, nie zauważyłam, że się zrobiło siwo w pomieszczeniu, ani że ten wosk zaczął pryskać na ściany i wylewać się na kuchenkę. Dopiero krzyk taty mi uświadomił, że coś się dzieje. Tata się wkurzył, ale obroniła mnie babcia, za to książka wylądowała na środku podwórka 🙈

        Polubienie

  4. pamiętam nasze „playstation” w postaci nintendo, też miałam swoją ulubioną dyskietkę, z jakąś grą logiczna, w którą grałam, jak chłopaki spali, a teraz to mi wystarczają Angry Birds na fejsiku 😀 😀 😀
    PS. a na tej klamerce, to nie pani sprzątająca?…. 😀

    Polubienie

      1. Oh łał, jaki wysoki! Super! Po kim taki wysoki?
        Ale powiedz, ty tak nie masz, że jak kogoś spotykasz po latach i pytasz o dzieci, to widzisz, że się postarzał, ale jego dzieci w twojej głowie są cały czas małe?

        Polubienie

  5. Możesz (znaczy, ehm, Tamaluga może 😉 ) pograć sobie online z moim ślubnym. Przyznaję, że nigdy nie pojęłam fenomenu tego urządzenia – chociaż na poprzednią wersję miałam MoveFitness i z powodzeniem przy tym ćwiczyłam 🙂

    Polubienie

  6. Lubię czasem pograć.. Tak 3 dni z rzędu raz na pol roku albo rok. 😃 Ale mężu trochę więcej grywa.. jakiego macie tego PSa? Jak 4 to Ostatnio dorwalismy grę, którą polknelam jednychm tchem (kilka dni na kazdej drzemce Izy). Detroit Become Human. SZTOS. 😉

    Polubienie

  7. Podejrzewam że Tomasz i Tamaluga się Playstation nie nacieszą, bo widzę u Ciebie odruchy nałogowca 🙂 🙂 Gorzej gdy popadają z głodu bo nie będzie Cię szło od konsoli oderwać 🙂 Sam w przyszłym roku o jakiejś pomyślę 🙂

    Polubienie

  8. Playstation to to, co podłącza się do tego gadającego ustrojstwa? 😉 Hmmm chyba jednak nie dla mnie. mam obawy, że mogłabym się wciągnąć odrobinę za bardzo. Ale…czytałam kiedyś o takiej wersji, z którą można ćwiczyć – to już inna para kaloszy:D
    Co do klamerki, pomysł bomba:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubienie

  9. Olitario , żeby z głodu umrzeć to trzeba sporo odczekać.
    Zaopatrz się w wodę i butelkę do sikania, bo jak mniemam, kibel nadal w remoncie???
    I graj póki młoda jesteś aż do starości.
    Jak tak będziesz sobie grała, to i linię utrzymasz, menopauzy nie zauważysz, dzieci same dorosną, a Ty się nagrasz za wszystkie czasy…
    I może , jak skończysz, to nie będziesz już musiała sikać do tej butelki…

    Polubienie

  10. Rozumiem Cie 🙂 Kiedy urodzil sie Krystian to cale dnie spedzalam na konsoli, bo mały grzecznie przesypial wiekszosc dnia. Gralam w Destroy all humans, Need for speed: Most wanted i jakies dziwne Simsy. Mialam chyba PS2 i to bylo 8 lat temu wiec Ty chyba tez teraz masz Dwojke? Obowiazki dome olewam do tej pory, choc konsoli nie mam 😛
    Do tej pory pewnie powiekszylas swoja kolekcje gier? Ciekawa jestem o jakie konkretnie? Macie tam sklepy z uzywanymi grami, jak np CEX?

    Czemu ja powiesilas za reke na tej klamerce a nie za szyje? 😂

    Polubienie

    1. Mamy PS3. Gier się pozbyłam i nowych nie kupuję, żeby nie korciło. Ale, ale… Już na strony z grami rzucałam okiem 😀 W Simy też grałam, uwielbiałam. W ogóle mnóstwo tego było. Na szczęście widzę, że Tamaluga po pierwszej euforii uspokoiła się i tak szału nie ma.
      Gdy moje dziewczyny były malutkie, to grałam akurat w grę Harvest Moon, i tam byłam takim malutkim farmerem, co trzody dogląda i warzywka sadzi. Trochę się przeraziłam, gdy pierwsze słowa Oliwii zamiast mama czy tata to było muuuu, beeeee, hau hau… 😂

      Polubienie

      1. Ja uwazam ze to bardzo dobrze jak kobieta ma takie zajawki majac dzieci. W ogole mi sie nie podoba wzór matki Polki, ktora grzecznie sprzata i gotuje, jak dzieci śpią. Niech dziecko nie rośnie z takim obrazem matki i kobiety, niech wie ze my tez jestesmy ludzmi a nie robotami i chcemy robic cos dla siebie 🙂 Dzis wysyłałam przyjaciolce filmik z mojej kuchni, w ktorej był taki bałagan, że nie mialam gdzie położyć widelca 😛 A to dlatego, ze ucze sie robic na drutach wiec sorry, ale nie mam czasu na sprzatanie 😀

        Polubienie

  11. Nigdy nie miałam Playstation i nie ciągnęło mnie za bardzo do tego, choć miałam w życiu epizod, w którym wkręciłam się wraz z kolegą w Warcraft 😀 No i pamiętam jak w podstawówce poszłam do koleżanki „pograć” na komputerze, miała takie stare Atari, już ci chyba kiedyś to opowiadałam hahaha Zanim wgrała kasetę z grą (wtedy trzeba było wgrywać chyba z magnetofonu jakoś) to już mój tata po mnie przyjechał i ni hu hu nie zagrałam 😀
    Mój szanowny małżonek mówi, że kupi mnie i dziewczynom PS, bo lubimy śpiewać a tam by nam karaoke podłączył 😀
    Jedyną grą jaką odpalamy są wyścigi owiec, raz na 6 miesięcy może ma to miejsce 😉
    Anyway, super pomysł z klamerką 🙂 Widziałam kiedyś na necie cudowne graffiti, w którym właśnie wykorzystywano krzywy chodnik, czy plamę na budynku, by namalować coś superowego.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s