Trzy razy P. Pany, Piątka, Paczka

Ostatnie kilka dni to było jakieś kosmiczne nieporozumienie. Miałam ochotę objąć się ramionami, bujać w przód i w tył i błagać kogoś żeby mnie przytulił. Albo uszczypnął. Albo dobił.

W poprzedni czwartek przyszły pany do łazienki. Dwóch ludzi; ludź i ludź. Z uśmiechem na ustach rozłożyli kramik i wyjęli wiertary. Najbardziej przeraził mnie widok wyciąganego kibelka, który to kibelek odprowadziłam tęsknym wzrokiem do kuchni. Reszta szczęściarzy była w tym czasie, odpowiednio: w przedszkolu, na uczelni, w pracy. Czyli w miejscach z dostępem do toalety.

W piątek stało się jasne, że rozgorączkowana Tamaluga zostaje w domu. Miałam więc: hałas, smród, pył i chore, marudne dziecko. Nie miałam: kibla i cierpliwości. Ale, żeby nie było tak łatwo – chore, marudne dziecko z rozwolnieniem. Tak: bez kibla. W tym miejscu zrobię pauzę, a każdy może tam sobie dopowiedzieć, co się działo.

W sobotę powtórka, tyle, że – szczęśliwie – bez rozwolnienia.

W poniedziałek Tamaluga czuła się już lepiej, ale nadal była zasmarkana i kaszląca, więc została w domu. Rano pojawili się uśmiechnięci ludzie z wiertarami. Około południa zasiadłam do pisania pracy, aż tu nagle, bez uprzedzenia rozbolała mnie lewa górna piątka. Przy czym słowa „rozbolała” używam jedynie z szacunku do was. Podsumujmy: hałas, smród, pył, zakatarzone dziecko, rwący ząb.

We wtorek chodziłam już po ścianach, nie pomogła ani tabletka, ani stare sposoby Apaczów. Poza tym: dzień jak wyżej. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Wieczorem Tomasz przyniósł ketonal i mogłam przynajmniej zacząć pisać pracę.

Tamaluga, gdy tylko odzyskała siły mianowała się kierowniczką budowy: „Idę zobacyć, cy pany jus skońcyły łazienkę!”

Potem już tylko słyszałam, jak zasypuje fachowców pytaniami.

„Pan, a co lobis? A po co? A dlacego tutaj nie lobis? A to tak zostanie, takie bludne? I tu jesce, o! A ja mam tsy i pół lat, wies? Pan, co mas psy klucach? Latalkę? Mogę zobacyć? Będę uwazać, wies? Nie ma jedzenia, ale moze chces selek? Pan, Ile mas lat? Nalejes mi wodę? Zaśpiewać ci coś? Moze o pającku, co? Moze być?”

Pod koniec dnia, pany były już sprzedanymi, zakochanymi w Tamaludze, miękkimi fajami. I praca jakby szybciej im szła, i jakby lepsza motywacja.

„Nie! Pani jej nie zabiera! Ona nam nie przeszkadza, niech mówi do nas, niech mówi!”

Mówisz i masz, człowieku. Normalnie, gdyby nie górna piątka, zdrzemnęłabym się z tej okazji.

……..

W poniedziałek Oliwia odebrała telefon. Dzwonił kurier z informacją, że jutro dostarczy jej paczkę. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że paczka została nadana na początku lipca, 2018 roku.

Po skończonej rozmowie gapiłyśmy się na siebie przez dłuższą chwilę.

Przypomniałam sobie tę paczkę. To były książki wysłane przez moją mamę. Przypomniałam sobie kuriera kłamczucha, który twierdził, że nikogo w domu nie zastał. Przypomniałam sobie dwa tygodnie walki o paczkę, telefony, e-maile, podróże do magazynów, bo raz zaginęła, raz była pod innym numerem, i tak dalej. Gdy pancia w bazie poinformowała mnie, że ponieważ kurier był (a nie był), a mnie nie było (a byłam) to muszę zapłacić za magazynowanie ileś tam, ileś. Wtedy poprosiłam miłą panią, żeby tę paczkę sobie wsadziła komisyjnie otwarto, i żeby podzielili się książkami, bo czasami warto coś przeczytać.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy paczka faktycznie dotarła (za darmo!) we wtorek… Można?

P.S. Dzięki, kochani za słowa wsparcia 🙂

36 uwag do wpisu “Trzy razy P. Pany, Piątka, Paczka

  1. Masz wesoło, zero nudy, więc trochę luzu przydałoby się oraz dystansu do rzeczy świata tego.
    Tamaluga potrafi rozbroić każdego…
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

  2. Naprawdę Ci współczuję tych dni, bo jak to czytam, to zwariować idzie! 🙂 Przede wszystkim zdrowia Wam życzę!!! A czym jest rwący ząb wiem aż za dobrze, bo parę ładnych nocy w życiu nie przespałem… Oby teraz było tylko lepiej! Miłego tygodnia 🙂

    Polubienie

    1. Nie wiem, bo one przyszły do Oliwii. Ja narazie mam ogromny zapas, a ona już jęczała po kątach, że nie ma co czytać. Kiedy? Ja się pytam, na uczelni do 17 lub 20 a potem nauka do 1 rano. Weekendy podobnie. Ale ona już się cieszy na przerwę świąteczną, że wreszcie się do tych książek dorwie… 🙂

      Polubienie

  3. Hmmm… mam wrażenie że byłaś u mnie 🙂 – często tak mam że wszystkie kataklizmy wraz – dołóż sobie brak wody i rzygający pies….. Więc w sumie mogłabym już zrobić jakiś remont – dawno nie miałam nic remontowanego

    Polubienie

      1. A ja myślałam, że tylko mnie takie niespodzianki spotykają. A i dobrze – po co mam być odosobniona w tym obłędzie. Franca zeżarła wściekło – zieloną piłeczkę amstaffoodporną…. kur…. chciałam to pozbierać i iść reklamować do sklepu zoologicznego !!! Awaria wody zdarzyła się pewnie 5 raz od 10 lat ale musiało akurat wtedy trafić !!! Wnioski? Nie ma nic odpornego na zgryzienia przez psicę 🙂 Wnioski? Nie ma to jak pies rzygający w domu podczas awarii w wodociągach

        Polubienie

    1. Otóż… piątka przybita, to jest wyrwana, chciałam rzec 😀
      Ale nadal boli.
      Nie wiem: pooperacyjnie czy fantomowo.
      Bo dlaczego on tak boli, skoro GO JUŻ NIE MA?
      Dziękuję w imieniu Tamalugi 🙂
      No, dziwy. Dobrze, że to nie spożywka…

      Polubione przez 1 osoba

  4. Matko, Wy nadal bez kubla😆🙈jak te kocięta, co załatwiają się do pudełka po butach wypełnionego żwirem…

    Piątka… Im wyższy próg, tym większy ból…

    Polubienie

  5. Witaj w klubie plag egipskich! Czyli, po naszemu: kaczka, amfora, orzeł, orzeł. I jeszcze „Czy Tutenchamon może wyjść z piramidy się pobawić?”
    Bosz…rozwolnienie bez kibla. No mistrzostwo.
    Kurierzy, ach kurierzy…może napiszemy o nich jakiś wiersz? 😀

    Polubienie

  6. Móóój BObrzeeee!

    Kobieto jak Cię Pany, Tanalugowa staczka, wędrujący kibel i boląca piątka nie zabiły toś Ty jest baba z metalu! Nie proś nawet o dobijanie, bo to nic nie da. Tyś jest prawdziwa Matka Polka!

    Polubienie

  7. O nieee, ciągle masz ten remont w łazience? 😮 Pamiętam jak jeszcze u Mamy mieszkałam i zrobiliśmy sobie remont kuchni. Wszystko było zrobione, ale… Meble miały 3 miesiące opóźnienia. Naczynia chyba były wszędzie, wanna zamieniła się w wielka zmywarkę do naczyń, a obiad gotowaliśmy na kolanie. A w tym wszystkim moja Mama chodzaca na 3 zmiany 🙈

    Polubienie

  8. Noo ok. Rozumiem wszystko, łącze się w bólu.. ciężki tydzien za Tobą ale… przepraszam bardzo chyb zapomniałaś napisać, o jakiejś sobotniej grubej imprezie.. skoro z niedzieli nic nie pamietasz… 😂😂😁🤔😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s