Dzieciństwo z brodaczem, partia z dentystą

Moje starsze dziewczyny długo wierzyły w Mikołaja. Sama długo w niego wierzyłam, dopóki nie znalazłam w torebce mamy, pisanego do niego listu :/ Byłam zawiedziona i wkurzona do tego stopnia, że mama nawet nie zapytała dlaczego grzebałam w jej torebce. Ale byłam już dużą dziewczynką i jakoś się z tym pogodziłam. Nie miałam pretensji do dorosłych, że okłamywali mnie tyle lat. Z perspektywy czasu byłam im wdzięczna za wszystkie magiczne akcenty w moim dzieciństwie. Moje córki też nie były na mnie złe, zresztą myślę, że one do tej pory trochę wierzą w Mikołaja. Ja też.

Uznałam zatem, że taką magię przekażę też Tamaludze, chociaż miałam moment zawahania. Ale tylko moment. Szanuję decyzję rodziców, którzy od początku sprowadzają dzieci na ziemię, ale sama nie zamierzam. Trochę magii jeszcze nikomu nie zaszkodziło (no, może za wyjątkiem Harry’ego Pottera, ale gość wygląda jak by szkodziło mu wszystko).

Tak, więc, piątego grudnia Tamaluga, jak zapewne tysiące innych dzieci, nie mogła się doczekać nocy. Spróbowałam wejść w jej głowę i poczuć to, co ona czuje. Takie radosne podniecenie połączone z niepewnością. No, bo jak ogarnąć, że Mikołaj ją widzi, chociaż sprawdzała i za oknem go nie ma. Jak do niej trafi, którędy wejdzie? To musi być dla dzieci mega rozkmina. I tak dzielnie to znoszą, bo świadomość, że w twoim domu, w środku nocy pojawi się (nie wiadomo skąd) obcy, zarośnięty facet wywołałaby u mnie uczucie raczej średnie. Dlatego bycie dzieckiem jest cudowne.

……………

Historia z zębem do spółki z remontem tak mnie wykończyła, że ciągle chce mi się spać. Na szczęście obie historie się (prawie) skończyły. Z remontu coś tam jeszcze zostało do zrobienia, a wyrwany ząb bolał, choć nie powinien. Nie wiedziałam już, czy to reakcja na ingerencję, bądź co bądź, chirurgiczną, czy może bóle fantomowe, jak po amputacji kończyny. W chorych wizjach widziałam najróżniejsze infekcje lęgnące się w moim pustym zębodole. Przyszło mi nawet do głowy, że to inne zęby tak bolą z tęsknoty za tamtym. W każdym razie działało to na mnie usypiająco. Za oknem jest jak jest. Czasami zmrok zapada tak szybko, że nie zdążę się zorientować, czy tego dnia w ogóle był jakiś dzień. Ciemność za oknem daje mi pretekst do wcześniejszego położenia się spać. Ostatnio przeszłam samą siebie. Zerknęłam w okno i ochoczo zabrałam się za rozkładanie łóżka, ale coś mnie tknęło i zerknęłam na zegarek. Była szesnasta…

Pozostając w temacie spania. Tamaluga myśli, że jej sny mają postać chmurek nad głową, jak w komiksach. Od czasu, gdy miała zły sen, prosi nas co wieczór, żebyśmy patrzyli na te chmurki i odganiali jeśli sen będzie zły. 😀

…………

Siedzę na fotelu z rozdziawioną paszczą, a doktor pyta czy miałam jakiś wypadek, bo mój ząb jest zdrowy tylko pęknięty na pół aż do korzenia. Tak, jak by mi ktoś w niego przy… walił. Dziwne. On tak się nad tym dziwował, że nie mógł zacząć, za to ja marzyłam by było już po wszystkim, i żebym w końcu mogła zamknąć paszczę. Wreszcie zaczął w nim dłubać (nadal się dziwując) i zadając mi pytania, które z kolei dziwowały mnie, i które skłaniały do refleksji, gdyż nie mogłam na nie odpowiadać. W samym środku dziwowania, gdy ząb był już ciągnięty i było go mniej niż bardziej, wszedł inny dentysta.

– O! – zawołał wesoło. – Ekstrakcyjka?

„Nie, kurwa, gramy se z panem doktorem w szachy. Wydaje mi się, że rusza wieżą. Mam też podejrzenie, graniczące z pewnością, że chce mi wybić piona.”

 

27 uwag do wpisu “Dzieciństwo z brodaczem, partia z dentystą

    1. Hahahaha! Zapomniałam o wróżce zębuszce! To u mnie byłaby dwa razy, bo ząb mi wyrwano w dwóch kawałkach 😂
      Tamaluga szczęśliwa, ona kocha Tomikołaja. (Tomikołaj (jeśli jeszcze o tym nie pisałam) to jedno słowo, wzięte z piosenki „To Mikołaj, to Mikołaj, to Mikołaj święty” :D)
      A jaka reakcja Księżniczki?

      Polubienie

  1. Ja tam lubię tak po cichu wierzyć w św. Mikołaja 🙂 U mnie w domu nadal robi się niespodzianki na Mikołajki. W tym roku z P. też utrzymaliśmy te tradycje. Kupiliśmy sobie coś nawzajem, ale nie daliśmy sobie z rąk do rąk tylko włożyliśmy do butów. Ja zanim poszłam do pracy, a P. zanim wróciłam 😂

    Polubienie

  2. Trzeba było udawać, że środkowy palec Cię zabolał i tak dziwnie sterczy jak tamten lekarz o ekstrakcję pytał.

    Jakby co to później mogłabyś zrzucić na znieczulenie… 😉

    A do Ciebie Mikołaj przyszedł? Czy odkąd nie mieszkasz z rodzicami to zgubił adres?

    Nie wiem dlaczego taka piosenka po głowie mi chodzi… „facet to świnia…” 😉
    Ale to może pan Grypon z panią Gorączką za bardzo mieszają mi w głowie.

    Polubienie

    1. W tamtym momencie nie byłam za bardzo pewna, gdzie mam wszystkie palce 😀 Skupiłam się na kwestii gdzie mam wszystkie zęby, bo przestało to być takie oczywiste.
      No, zgubił, zgubił 😦 Jeszcze gdy dziewczyny były młodsze, ale już kumate w kwestii Mikołaja, to one mi coś zawsze podrzucały do buta 😀 Niestety not anymore 😦
      Świnia. Świnia z wiertłem.
      Zdrowiej!

      Polubienie

  3. Mój syn wierzył zbyt długo w Mikołaja. Gdy dotarł do jedenastego roku życia, zaczęłam się nawet niepokoić i postanowiłam z nim porozmawiać. Nie, nie powiedział , co chcesz wiedzieć mamo o sexie, a raczej:
    Chcę wierzyć, że przyjdzie. Ok, pomyślałam i odpuściłam. Do rozmowy nie wróciłam po dziś dzień

    Polubienie

  4. Współczuję problemów z ząbkiem :/
    Mnie czeka usuwanie chirurgiczne o wszystkich zatrzymanych ósemek, gdyż rosły pod skosem w siódemki i mi je przez to uszkadzają 😦

    Co do Mikołaja, też długo w niego wierzyłam i swoich dzieci też nie wyprowadzam z błędu 😉

    Polubienie

      1. Ósemki nie bolą bo są pod dziąsłami, ale siódemki mi pękają i zaczynają się przez nie psuć 😦

        Jednak nie mam na razie odwagi aby udać się do chirurga szczękowego .

        Polubienie

  5. Super dzień. Do dziś lubię znajdować coś pod poduszką. W tym roku był fajny dzień i obfitował prezenty. Ale już zapowiedział że pod choinką mam się niczego nie spodziewać

    Wychodzi na to że mój dziecek był wyrachowanym typkiem. Kiedyś jak miał 3-4 lata powiedział do mojej siostry, że nie wierzy w Mikołaja ale opłaca się wierzyć, wtedy nie tylko rodzice kupują ale reszta rodziny i udaje że spotkali Mikołaja… Czar prysł

    Polubienie

  6. Po serii włamań w Szczebrzeszynie u nas raczej nikt nie wygląda żeby w środku nocy wszedł jakiś zarośnięty facet. nawet przez komin 🙂 🙂 A poważnie, to ja nadal pamiętam to oczekiwanie na Mikołaja, więc rozumiem Tamalugę 🙂 🙂 I o dziwo to „Bądź grzeczny bo Mikołaj wszystko widzi” na mnie działało 🙂

    Polubienie

      1. Nie, nie złapali,ale włamania się skończyły więc pewnie wyniósł się w inny region Polski 🙂 Policja ze Szczebrzeszyna nie złapała by go nawet gdyby im posterunek obrobił 🙂

        Polubienie

Odpowiedz na Seeker Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s