RODZINA

Już sam tytuł może być mylący, no bo czym tak naprawdę jest rodzina? No jak to czym – rodzina to „podstawowa komórka społeczna”. Podstawowa komórka społeczna złożona z osób tej samej krwi? Tego samego nazwiska? Żyjących pod wspólnym dachem? Niektórzy ludzie tym więzom krwi przypisują zbyt duże znaczenie. Mają niezrozumiałe parcie na szukanie dalekich krewnych, którzy o ich istnieniu nie mają bladego pojęcia. Znam takich ludzi. Nie kumam ich.

Ale nie o tym ta książka. W ogóle nie o tym.

Raczej o tym, że rodziną może być każdy, kto w krytycznej sytuacji wyciągnie do nas pomocną dłoń. Nawet jeśli ta dłoń ufajdana jest czyjąś krwią. Często szansa na rozwiązanie naszych problemów przesłania nam rzeczywistość. Nie widzimy, albo nie chcemy widzieć, co tak naprawdę kryje się za chęcią pomocy. A gdy już widzimy to kierujemy się stereotypami, oczywiście, bo czymże innym? Ale można się przejechać, a w najłagodniejszym przypadku mocno zdziwić.

Czy ludzie chcący odciąć się od cywilizacji i pomagać sobie wzajemnie to przyjazna komuna, czy może już sekta? Czy uroczy Alex, założyciel raju na ziemi to bezwzględny, samozwańczy guru? Mogę powiedzieć tylko tyle, że w tej książce nic nie jest takie, jakie się wydaje. Nic.

Laura od śmierci ukochanego męża wychowuje samotnie nastoletnią córkę. W małym miasteczku jest personą non grata, gdyż mieszkańcy uważają, że jej mąż – właściciel firmy budowlanej – stawiając dom w toksycznym miejscu, przyczynił się do choroby pewnej dziewczynki. Laurę odrzucają nawet krewni jej zmarłego męża, wykluczając ją z rodziny, czego kobieta nie umie i nie chce zaakceptować. Jej mała kwiaciarnia popada w długi, odzywa się też długo tłumiona choroba. W dodatku nie umie porozumieć się z córką, a ta z kolei skrywa tajemnicę dotyczącą ojca… Gdy Laura jest na skraju załamania, nadchodzi pomoc, i to z najmniej oczekiwanej strony. Laura po nią sięgnie, ale wkrótce pożałuje tej decyzji.

To pierwsza, przeczytana przeze mnie książka tej autorki i jestem naprawdę mile zaskoczona. Już mam w planach kolejne i mam przeczucie, że będą równie dobre.

Ogólnie rzecz ujmując – „Rodzina” to dobry thriller psychologiczny. Rzekłabym, że dosyć łagodny w odbiorze, a jednak mocny i wciągający. Polecam.

12 uwag do wpisu “RODZINA

  1. Ej no Olitario, co tak skromnie o fabule.
    Czuję niedosyt, a thrillery uwielbiam…
    Zrozumiałam , że ta cała rodzina to
    zabieg psychologiczny
    Tytuł chyba sarkastyczny
    Czy się mylę???

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s