Wzięłam oddech, bo nie lubię piwa

Taka oto rada przyozdobiła budy, budki i słupy mojej dzielnicy. Niegłupia rada, zaiste, niegłupia. W mojej obecnej sytuacji wręcz niezastąpiona. Świetna rada (pycha rada) no, więc wzięłam sobie z tych oddechów, jeden głębszy.

Może dzięki temu nabieram ostatnio więcej energii. A może dzięki wiosennej pogodzie. A może dzięki weekendowi w nadmorskim SPA. A może wszystko powyższe (albo „tloseckę tak, a tloseckę nie”, jak mawia Tamaluga).

I tak mnie „wzięło i natchło”, i nawet tym razem nie odmówiłam Majce, która w trakcie rozwodu jest i co weekend ciągnie mnie do nocnego klubu. Wydawało mi się, że i mnie samej wyjście dobrze zrobi, bo Tamaluga, choć cudowna i urocza, to przebywanie z nią, niechodzącą do przedszkola, popycha mnie w objęcia lekkiego obłędu, i ślinię się nieco, i do siebie mówię. Chociaż nie, to drugie to mam od zawsze.

No i tak się złożyło, że koleżanka z dzieciństwa, Sylwia do ojczyzny zjechała. I jeszcze dwie kobiety jakoś po drodze zgarnięte („nie wiem czy od panny młodej, czy pana młodego” gdyż kobiet nie kojarzyłam ani, ani). Acz im bliżej wyjścia było, tym mniejszą miałam ochotę. Ale słowo się rzekło, nie było odwrotu.

Przejrzawszy zawartość szafy stwierdziłam, że nie mam w czym wyjść, i w czym w ogóle teraz wychodzi się do klubu? Czy w dżinsach wypada? A buty? Nie dalej jak dnia poprzedniego w telewizji śniadaniowej goszczono Blankę Lipińską. Kojarzyłam tę pisarkę(?) – celebrytkę, głównie z negatywnych recenzji jej książki. Tym razem, o dziwo, nie o książce prawiła, lecz o czasach szczenięcych, gdy była selekcjonerką. O – zdziwiłam się. – Czyżby owa pani miała coś wspólnego z piłką nożną? A może rozchodzi się o inną dyscyplinę, na przykład taką Lacrosse, indiańską grę zespołową, z takimi jakby siatkami na motyle?

Nic z tych rzeczy. Szybko okazało się, że chodzi o selekcjonerkę innego rodzaju, taką w nocnym klubie. Za moich czasów był bramkarz, za czasów mamy – wykidajło.

Ale! Świat mknie do przodu! (Za moich czasów istniała też nazwa „piwo z kija”, a teraz jest „piwo z nalewaka”, o czym dowiedziałam się następnej nocy, właśnie w owym klubie nocnym).

Ale do brzegu.

W samym klubie było tłoczno, śmierdząco i głośno. Znowu uświadomiłam sobie, jak odwykłam od takich imprez, i jaki przesyt ich miałam w dawnych latach. Zamówiłam piwo, bo wychodziło najtaniej, chociaż nie lubię piwa. Sączyłam je tak wolno, że wolniej to chyba tylko układam puzzle, gdyż nie lubię piwa. Zmęczyłam jedno i postawiono mi kolejne, a przecież nie lubię piwa. Wzięłam mały łyk i napisałam sms do Tomka: „Męczę się”. Błyskawicznie przyszła odpowiedź, a że miała „lekkie” zabarwienie erotyczne, pozostawiłam pełną butelkę piwa, natychmiast i bez żalu (zwłaszcza że nie lubię piwa). Śmiało ruszyłam do szatni z pięcioma numerkami, podając jeden losowo. Trafiłam. Szkoda, że nie mam takiego fartu w Toto Lotku. Powiedziałam dziewczynom to, co mi akurat przyszło do głowy, czyli, że dostałam okres. Wiem, jestem niesamowicie kreatywna. Ich współczucie przekonało mnie, że będę się smażyć w piekle za to kłamstwo, ale póki co miałam to w dupie. W klubie byłam dokładnie 45 minut. Nie chciało mi się czekać na taksówkę, co w sobotę i tak graniczyło z cudem. Wróciłam z klubu pieszo, w środku nocy.

Dwu-i-pół-kilometrowy spacer tak mnie zmęczył, że gdy wróciłam do domu „lekkie zabarwienie erotyczne” smsa niejako straciło na znaczeniu. Ogólnie rzecz ujmując: padłam na ryj. Zachowując jakąś tam resztkę świadomości, sięgnęłam po torebkę w celu wydobycia telefonu. Zamiast telefonu natrafiłam na coś, co rozbudziło mnie totalnie i sprawiło, że wystrzeliłam jak struna, z niemym „O, kurwa!” na ustach. Namacałam, bowiem, i wydobyłam z torebki… klucze od domu Sylwii.

Po pierdylionie nieodebranych połączeń i sześciu milionach smsów, ustaliłyśmy ostatecznie, że zostawię je na parapecie od kuchni.

Rano zerknęłam na parapet całkowicie zasrany ptasimi kupami. Pozostało mi wyrazić cichą nadzieję, że Sylwii udało się odkleić od niego klucze…

 

 

 

36 uwag do wpisu “Wzięłam oddech, bo nie lubię piwa

  1. Hmmm…Brawo TY !! Może więcej nie pij bo Ci szkodzi 🙂 Błachachacha 🙂 myślałam że tylko ja nawet bez alkoholu potrafię „błysnąć”

    Polubienie

  2. Nie wiem czy teraz, gdy nie dość że smog zewsząd atakuje, to jeszcze zaraza z Chin, to „Weź oddech” nie jest zbyt ryzykownym hasłem 🙂 A poważnie, to pomysł wyjątkowy, muszę przyznać 🙂

    Polubienie

  3. Na ptasie odchody na parapecie polecam zakup wiatrówki 🙂 Może niezbyt humanitarne, ale przynajmniej oko potrenujesz 🙂 W piątek na Zamojskiej starówce zauważyłem pełno kolców na parapetach, jakieś rozwiązanie to jest…

    Polubienie

    1. Odpada. W życiu nie strzelę do ptaka. Uwielbiam ptaki.
      Te parapety są też u Wiktorii na klatce i uważam to za straszny pomysł.
      Myślałam raczej o zrobieniu im miłej miejscówki, bo zakotwiczyły pod parapetem sąsiadów, tuż nad moim. Przecież te kupy to nie ich wina, nie robią tego złośliwie. Właściwie zaczęłam już ten plan wprowadzać w życie, bo mam pełno makiet budynków robionych przez Oliwię (studiuje architekturę) 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Zeżarło mi komentarz 😭
    Też nie lubię piwa.

    Niezłe jaja. Co to był za dzień… albo raczej noc.

    Gdy ja jestem napalona to dzieci jak na0 złość nie mogą zasnąć i w końcu padam na pysk z zepsutym nastrojem 😛

    Polubienie

  5. Olitario na drugi raz pójdziesz ze mną.
    Dobre towarzystwo to podstawa
    Co Ty za ” Babisze ” spotkałaś ???
    Bez piwa , ale w dobrym towarzystwie, też można przyjemnie czas spędzić
    Na drugi raz zabierz Tomka, on chyba potrafi się Dobrze bawic

    Polubienie

  6. Hahhaa! No i tak się właśnie kończy impreza w nocnym klubie! Dlatego tam nie chodzę! Bo i piwa nie lubię! O! (Dobra, tak naprawdę lubię, ale już nie mogę, bo wypiję pół i mam kaca giganta).
    Ptasie kupy przytrzymały klucze na swoim miejscu! Niech żyje eko-klej! Natura wie, co robi!
    Sprawdź pocztę kochana!!! Boże, jak ja się stęskniłam!

    Polubienie

  7. Gdzieś Ty była? 🙄
    Wprawdzie takie typowe wyjście do klubu a nie fajnej knajpki, w której słyszy się nie tylko własne myśli ale również to co do cię gadają, miałam jakąś dekadę temu, ale zabawę miałam przednią.
    Piwo lubię. Ale bardziej lubię mieć wybór co, gdzie i z kim piję😉 Szczególnie że od lat już w takich sytuacjach mój organizm pozbawiony jest procentów😀

    Polubienie

  8. Co za historia!

    Mojemu znajomemu raz się zdarzyło, że nie został wpuszczony do klubu, bo miał nie takie buty jak trza. I ten się wrócił do domu zmienić. Cooo, ja bym się w życiu nie wróciła – nie chcecie mnie to nie 😀

    Polubienie

    1. Ja też nie!
      Jedna kobita podobno zdjęła buty za jakimś klubem do którego jej nie wpuścili i chciała wejść boso… :/ Boszsz, to co to za klub musiał być? Może roznegliżowani barmani podawali piwo w złotych kuflach, a „nalewak” rzygał tęczą…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s