STARE SERIALE I NOWE STARE STRANGER THINGS

Jak już wspominałam – nie jestem serialowa. Między innymi z tego samego powodu, dla którego nie układam puzzli – brakuje mi cierpliwości. Nie chce mi się czekać na wyjaśnienie jakiegoś wątku do następnego odcinka. Oczywiście w dzisiejszych czasach odcinki wielu seriali można sobie obejrzeć hurtowo, ale ja nie mam na to czasu.

Oczywiście, jak wszędzie, i tu bywają wyjątki, gdyż zdarzało mi się trafić na seriale, które bardzo polubiłam. Dotyczy to głównie czasów mojego dzieciństwa i młodości. Do kilku powróciłam po latach, żeby obejrzeć je ponownie i przy okazji sprawdzić, czy nadal działają na mnie tak samo. Postanowiłam podzielić się z wami tymi wspomnieniami. Spokojnie, tylko siedmioma:

„Z Archiwum X” – Boszsz, jak ja nie mogłam się doczekać kolejnych odcinków! Parka moich ulubionych agentów FBI: ona sceptyczna, ścisły umysł, on odjechany w klimaty UFO. Mrok i tajemnica. Przestępstwo i zagadka. I ten romans, co to wisiał w powietrzu i nigdy się nie wydarzył, bo zawsze coś; jak nie kosmita, to mitologiczne stwory.

„Beverly Hills 90210” – serial o bogatych, amerykańskich dzieciakach i cudownym życiu w niedostępnej wówczas dla nas Kalifornii. (Z gatunku „Mamooo, ja też tak chcę!”) Wystartowali z nim idealnie, bo miałam mniej więcej tyle lat, ile bohaterowie. W związku z tym, chociaż nieraz wkurzały mnie ich czyny i wyimaginowane problemy, ten serial przyciągał jak magnes.

„Północ – Południe” – uwielbiałam ten amerykański serial o losach przyjaciół w czasach wojny secesyjnej. Zawsze podziwiałam Patricka Swayze’go, więc to był dla mnie dodatkowy atut. Niezwykle barwna opowieść, w której dużo się działo, bo nie samą wojną człek żyje. Intrygi, przyjaźnie, miłości, zbrodnie, no i problem niewolnictwa, a co się z tym wiąże – kolosalne różnice w traktowaniu niewolników na południu i na północy Stanów.

„Hendersonowie” – puszczany w niedzielne poranki, gdy miałam może z 10 lat. Ha! To właściwie serial widmo, bo ze wszystkich moich znajomych pamięta go tylko jedna osoba… No, szok. Ale, przysięgam, że go nie wymyśliłam, on istniał naprawdę! Na dowód mam zdjęcie. 😛 Główna bohaterka miała na imię Tamara, i pomyślałam, że to całkiem ładne imię i być może kiedyś nazwę tak córkę. Rzecz działa się w Australii, a w paczce przyjaciół debiutowała Kylie Minogue! Niestety nie mogę obejrzeć go ponownie, bo nawet w Internecie trzeba się dobrze naszukać, żeby znaleźć jakiś fragment czy choćby wzmiankę (ale przynajmniej wiem, że nie zwariowałam).

„Niebieskie lato” – że tak pójdę za ciosem „Hendersonów”. Hiszpański serial z 1981 roku, o wakacyjnych przygodach paczki dzieciaków. Z jednej strony poruszający całkiem poważne sprawy, takie jak śmierć, rozwód, alkoholizm i tak dalej, a z drugiej lekki wakacyjny klimacik. Przystojni chłopcy i zapierające dech, widoki pięknego Costa del Sol. Byłam pod wielkim urokiem, moje podwórkowe koleżanki też, do tego stopnia, że namiętnie odgrywałyśmy scenki z tego serialu. Do niego, niestety, też nie mogłam wrócić po latach, z tego samego powodu, co wyżej.

„Mały domek na prerii” – miałam 8 lat, gdy kończyli ostatni sezon, ale do Polski, jak to wtedy bywało, wszystko docierało z opóźnieniem, więc miałam okazję obejrzeć wszystkie odcinki. Opowiadał o losach ubogiej, ale kochającej się rodziny z XIX wieku, która w poszukiwaniu lepszego życia osiedla się w miasteczku Walnut Grove w Minnesocie. Scenariusz powstał na podstawie książki i wspomnień Laury Ingalls Wilder.

„Na wariackich papierach” – serial o parze detektywów, rozwiązujących dosyć dziwne zagadki kryminalne. Akcja rozgrywa się współcześnie (to znaczy współcześnie dla czasu powstania serialu, czyli w latach 1985-89) ale niektóre odcinki są oderwane od rzeczywistości i jakby przeniesione w czasie do przeszłości. Co ważne – debiut Bruce’a Willisa, który stworzył tak charyzmatyczną postać, że zupełnie przyćmił, znaną już wówczas filmową partnerkę – Cybill Shepherd. Muzyka też była bezbłędna, a większość piosenek wykonana przez głównych aktorów.

Dobra, to na tyle z powrotu do przeszłości. (I błagam, niech ktoś napisze, że któryś kojarzy! Nie wymagam Hendersonów i Niebieskiego lata, bo tego nawet moje roczniki nie kojarzą).

Wiem, że obecnie też można trafić na dobry serial, ale ja nie mam ani czasu, ani Netflixa.

Wyjątek stanowi „Stranger Things”, (podesłany mi w linku przez Wikę), serial tak reklamowany, że zanim zdążyłam go obejrzeć – już miałam dosyć. Na szczęście dałam mu szansę i faktycznie całkowicie mnie pochłonął. Obiektywnie patrząc mógłby być zaprzeczeniem wszystkiego, co w serialach lubię. A jednak mnie wzięło. Klimat lat 80 – moich lat – wciąga jak cholera. Muzyka, ciuchy, fryzury, styl, a nawet sposób mówienia. Bohaterowie są wyjątkowi i tak świetnie dobrani, że właściwie to oni robią film. Niewytłumaczalne zjawiska i takie Potworne Cosie stanowiące podstawę scenariusza, jakoś tak schodzą na dalszy plan. Ale to też znak lat 80, które lubowały się w takich filmach. Poza tym, jak mogę kwestionować potworności w „Stranger Things”, będąc fanką potworności „Z Archiwum X”, co nie?

Z niecierpliwością czekam na 4 sezon.

Póki co, to w sumie chyba na tyle.

 

27 uwag do wpisu “STARE SERIALE I NOWE STARE STRANGER THINGS

  1. „Stranger things” to moja milosc, ale tylko pierwszy sezon. Drugi daje rade ale bez rewelacji. Trzeci to juz totalny si-fi-gniot, jak dla mnie.
    Polecam „The OA”, tez na Netflixie ❤ Zaznaczam ze jestem co do seriali bardzo wybiorcza wiec moze moze tez Ci sie spodoba 🙂 Jest odjechany.

    Polubienie

  2. No więc z wymienionych NIE kojarzę tylko „Niebieskiego lata”. Co nie znaczy, że pozostałe oglądałam, choć przynajmniej po kilka odcinków każdego tak (acz nie jestem pewna co do „Hendersonów” właśnie ;))

    Polubienie

  3. Ha! Wiedziałam, że Strangersi Cię wciągną jeszcze zanim się dowiedziałam, że oglądałaś!
    Kojarzę wszystko oprócz tego hiszpańskiego!
    A ja kochałam jeszcze seriale „Żar Tropików” (Enełiiinołiiiinuuuuuu… :D), „Gliniarz i prokurator”, „Detektyw w sutannie” oraz „Dr Quinn”!

    Polubienie

    1. Że co??? Kojarzysz Hendersonów??? Przecież ciebie jeszcze nie było…? 😘 💗
      Lubiłam „Gliniarza”! i „Doktorkę”! Na „Żar tropików” też kilka razy zerknęłam. Fajny, ciepły klimat 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. 😀
        Z Hendersonów to mam w głowie jakieś pojedyncze kadry. Tak samo z Niebieskim latem.
        A McGywer – wiadomo! Śniło mi się kiedyś, że spóźniłam się na jakiś egzamin, było już ciemno, a ja stałam pod tą szkołą i patrzyłam w okno. Wtedy McGywer mnie zawołał „pst, pst!” Chował się za furmanką(!) i zrobił mi z pończoch, wieszaka i mydła(!) taki wyciąg, żebym przez okno wjechała do klasy. 😂😂 Ja pier… Wyję teraz na głos, gdy sobie o tym przypominam! Zaraz obudzę Tamalugę!😂😂

        Polubione przez 1 osoba

  4. Wszystkie z tych seriali kojarzę, ale szczególnym fanem któregokolwiek z nich nie byłem. Za to kilkukrotnie oglądałem wszystkie sezony „Dr House” i mógłbym oglądać w kółko 🙂 🙂 Obecnie każdego ranka oglądam namiętnie nasz stary, rodzimy serial „Plebania” 🙂

    Polubienie

  5. Oj tak kochana, większość seriali oglądałam i mam do nich ogromny sentyment 🙂 Plus te co wymieniła Dziubasowa, też bardzo lubiłam Detektywa w Sutannie i Żar Tropików. Nie wiem jak ty, ale gdzieś tam ci aktorzy zatrzymali się dla mnie właśnie w tych serialach. Czasem jak widzę jacy oni już starzy są to trudno mi uwierzyć, że ja też się tak zestarzałam 😛
    No i wiesz, czytasz, że Shannen Doherty walczy z rakiem, Luke Perry nie żyje, a w sercu ty gdzieś jesteś tą małą dziewczynką oglądającą kolejny odcinek Beverly Hills….
    Stranger Things jak wiesz kocham, bo pisałam u siebie, też czekam na kolejny sezon 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s