Perły w koronie

Niby nic się nie zmieniło, a wszystko się zmieniło. Aż nadziwić się nie mogę, że natura o niczym nie wie i normalnie przyszła sobie wiosna.

– Muszę siedzieć w domu.

– Przecież i tak siedziałaś.

– Ale teraz muszę.

Taki oto dialog odbyłam z sąsiadką i dokładnie oddaje mój stan.

Jeśli nie mogę zmienić rzeczywistości – szukam pozytywów. Trudno jest znaleźć pozytywy w samej epidemii, ale w siedzeniu w domu już tak.

1.Tomek jest w domu, ku wielkiej radości Tamalugi. Wykorzystuję ten fakt bezczelnie, a Tamaluga słyszy ode mnie ostatnio: „Powiedz tatusiowi”, „Poproś tatusia”, „Tatuś ci przyniesie/poda/naprawi/wyjaśni”. A także, od trzech dni: „Tatuś przeczyta ci książeczkę”.

Z czytaniem książeczki i opowiadaniem bajek to jest taka historia, że od kiedy wykańcza mnie kaszel, czytanie i opowiadanie jest dla mnie wielkim wysiłkiem. Tomasz, o dziwo, ochoczo przejął pałeczkę. Stara się jak może, nawet głos moduluje, ale efekt jest taki, że Tamaluga albo się marszczy, albo chichocze. Wczoraj to nawet w połowie bajki pogłaskała Tomka po głowie, mówiąc, że jest zmęczona i lepiej już pójdzie spać. 😀

2.Moje rośliny nigdy nie były tak zadbane jak teraz. Żeby nie było: dbam o nie regularnie, ratuję z opresji, i wyglądają oszałamiająco, ale w ostatnich dniach przeszły kurację SPA, z masażem, liftingiem i muzykoterapią. Mało brakowało, a zaplatałabym im warkocze z liści, nucąc „W moim ogródeczku”. (Póki co zaplatam warkoczyki Tamaludze, nucąc motyw przewodni z filmu „Kevin sam w domu”). Przy okazji zauważyłam, że jedną z roślin coś wpierdala. Znowu! Już pół roku temu miałam ten sam problem, ale nie mogłam dorwać intruza. Poddałam ją więc prysznicowej terapii szokowej i problem zniknął. Dzisiaj znowu to samo: liście wyglądają jak pocięte nożyczkami.  (Ktoś spotkał się z czymś takim?) Uprzedzając pytania: nie, to nie robota Tamalugi, bo, po pierwsze; ona uwielbia rośliny ponad wszystko. Po drugie; dopiero uczy się posługiwać nożyczkami i w życiu nie zrobiłaby tego tak idealnie. A że mało rzeczy wkurza mnie tak, jak atakowanie mojego parapetowego ogródka, śmiało ruszyłam do akcji. Nie było mowy żeby odłożyć to do jutra, więc w środku nocy pełzając po parapecie, akcję „Ratuj roślinę” ogłosiłam za otwartą.

3.Moje mieszkanie jest tak wysprzątane, że ledwo je poznaję. Gdy dobiłam do kuchennej sterty rupieci, niemal czułam, że odkryję kolejny pokój.

4.Nareszcie mogę spędzić dużo czasu z Oliwią, ale coś za coś – bardzo tęsknię za Wiką, więc dzwonimy do siebie codziennie, udając, że się trzymamy.

5.Mogę bardziej skupić się na pomocy tym, którzy tego potrzebują. Wspominałam już, że nie robię zapasów, więc sprecyzuję: dla siebie. Do innych już poszły.

6.Szpitale i kliniki nie wykonują zabiegów, co odracza operację trzeciego migdałka u Tamalugi. Ufff.

7.Tamaluga cudownie ozdrowiała… To znaczy nie ma już kataru. Kataru, który trwał niezmiennie od września. Trzech niezależnych laryngologów przekonywało, że z powodu przerośniętego migdała jest to niemożliwe. Poprawił jej się też słuch. Nie wiemy co o tym myśleć i trwamy z Tomaszem w szoku już piąty dzień.

8.Okazało się, że sąsiedzi, których w większości brałam za świrów, potrafią się zjednoczyć i są naprawdę spoko. (Chociaż nadal uważam, że to w większości świry).

9.Nie pozabijaliśmy się dotąd z Tomaszem, więc uważam, że jest OK. Co więcej, nawet się nie kłócimy, i mamy jeszcze więcej cierpliwości do Tamalugi i siebie nawzajem. (Dziubasowa, jeśli twój sen okaże się proroczy, to nie wiem co ci zrobię! 😛 😀 )

10.Mam dużo czasu na różne takie, nazwijmy to umownie „przemyślenia”. Codziennie też dziękuję Bogu za to, że wciąż jesteśmy zdrowi (chociaż za ten kaszel trochę Mu nawtykałam). I za to, że mieliśmy jakieś oszczędności (głównie na operację Tamalugi) i brak Tomkowej pracy nie uczynił nam szkody.

No, to na tyle, póki co.

Uwaga, teraz będzie wylewnie, więc po wszystkim, po prostu o tym zapomnijcie: Kocham was.

Jakoś to przetrwamy.

Tamaluga w warkoczykach.

 T&T. Tamaluga i Tomasz.

56 uwag do wpisu “Perły w koronie

  1. Nareszcie wiem do kogo Tamaluga jest podobna!!! 😀

    Ja roslin nie lubie wiec nie pomoge. A co do natury i tego ze ona o niczym nie wie to sie nie zgodze. Ja uwazam wrecz przeciwnie – przegielismy pałę i ten wirus to dzialanie Natury, zeby sie nas pozbyc. A wiosna to taki pstryczek w nos pokazujacy ze wszystko bedzie po staremu nawet jak masowo wyginiemy 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pozdrowienia jak zwykle!:) Grunt, że się T. stara 🙂 Chociaż ty masz w domu błysk. Wstaje codziennie i widzę masę okruchów. Potem patrzę na stolik. Jest nóż, deska i okruszki. No tak. Zjadłem w nocy kanapkę 🙂

    Polubienie

  3. Były takie badania, że jak człek mógł wyłączyć hałas w każdej chwili przyciskiem- dłużej wytrzymywał. A jak nie mógł wylaczyc- prawie natychmiast się denerwował. …ciekawa jestem ile związków się rozpadnie z powodu kwarantanny. A ile dodatkowych morderstw…

    Polubienie

    1. To tak jak z wytrzymywaniem bez papierosa – łatwiej, gdy wiesz, że możesz po niego sięgnąć.
      A no. Zwłaszcza związków, które dotąd trzymały się dzięki rozłące 😀
      A u was OK?

      Polubienie

      1. Pytasz czy popełniłam morderstwo w afekcie albo czy jestem zamordowana? Na ten moment negatywnie na oba, czas pokaże 😉 Ślubny wysyła mi memy – siedzi wiktoriańska staruszka i dzierga…pętlę samobójcy na drutach. Podpis: 2 tyg kwarantanny z mężem. Całe ciasto zjedzone, w remika pograne, pomyślałam, że coś mu wydziergam….

        Polubienie

    1. Tak, doceniam to. 🙂
      I za cię kciuki trzymam, jak zawsze.
      Gdybym jednak była w twojej sytuacji to podjęłabym identyczną decyzję. No, może bardziej bym rozpaczała z uwagi na Tamalugę. 🙂

      Polubienie

  4. Realne może być że z tego dogadywania się z Tomaszem możesz dorobić dla Tamalugi braciszka. Ponoć ma być wysyp za 9 miesięcy 🙂 Moje rybki za to mają domowe SPA – każda oklepana , wydepilowana i błyszcząca . Dwa akwariap o 120 l każde mają czysty żwirek i czyste filtry. Ja zaczęłam masaż relaksacyjny amstaffki – sunia zadowolona mąz mniej – zazdrosny 🙂 czy co?

    Polubienie

    1. No właśnie. To był sen Dziubasowej. :/
      Masz takie oklepane te rybki… 😀
      A jakie masz rybki?
      Męża wymasuj, bo mnie Tomek tylko oklepuje… Niczym te rybki… Mówi, że to na pozbycie się kaszlu. Taaaa.

      Polubienie

      1. W zamrażarce dorsz a w szufladzie lodówki na czarną godzinę pływają szprotki … Rybki mam takie pływajace w wodzie :))) W jednym akwarium są drapieżniki czyli takie wielkie potwory – pyszczaki różniste. W drugim są „śmieci” tak mawia mój mąż – są krewetki, molinezje, gupiki weloniaste, gupiki edlera ampularie, glonojady, mułojady. neonki, danio, szkieletory, żałobniczki … itp itp …

        Polubienie

      2. to krewetki słodkowodne – maleńkie pokurcze . Neocaridina i Caridina. Do pierwszej z nich zalicza się m.in. Red Cherry, Fire Red, White Pearl czy Blue Pearl, drugą grupę tworzą natomiast m.in. Crystal Red, Amano czy Babaulti Green Spoko – na zupę się nie nadają 🙂

        Polubienie

      3. Czarny to też kolor ~!! Mam i takie i takie – ich dzieci wyglądają jak dalmatyńczyki żółto-czarne 🙂

        Polubienie

      4. Czarny to też kolor 🙂 tak mamy cały czas narybek – rybie dzieci są razem z wszystkimi – „śmieci” nie są drapieżne – więc dużo dzieciów rybich przeżywa. Teraz mamy bejbiki ampularii

        Polubienie

      5. Ampularie to ślimory żżerające resztki karmy i roślin – 🙂 dzieciowie są ale to dlatego że nie mam żadnych mieczyków i innych żarłocznych stworów – lubię popatrzeć na tą miniaturkę świata podwodnego

        Polubienie

  5. Masz taki sposób pisania, że cały czas się uśmiechałam, chociaż temat nie do śmiechu. Trzeba przeżyć jaśnie świrusa, więc przeżyjemy, bo nie takie rzeczy widzieliśmy.
    Serdeczności

    Polubienie

  6. ponieważ jeszcze chodzę do pracy (co nie znaczy, że pracuję….), to jeszcze nie mogę narzekać na siedzenie w domu… w związku z powyższym też, nie mam jeszcze wysprzątanego mieszkania i nie rozmawiam jeszcze z kwiatkami, ale obiecuję, że gdy to ulegnie zmianie, będę informować na bieżąco …. 😀
    pozdrawiam ciepło 🙂

    Polubienie

  7. Moje kwiaty też mają się tak jak nigdy 😀 Pelargonie zakwitły mi na klatce schodowej, a jeszcze jest trochę czasu zanim wystawię je na balkon 😀

    Też mam kaszel i katar, ja już wiem, że to korona, ale za każdym razem gdy P. pyta: „Dzwonimy do sanepidu?” to jakoś magicznie mi przechodzi.

    Wyobrażam sobie twoją sytuację z Wiką. My mamy rodziców kilka ulic dalej i też się nie widujemy, z troski o ich zdrowie. Tęsknota nie zna granic..

    Polubienie

      1. Najważniejsze, że rząd „ma wszystko pod kontrolą”. Wszędzie na świecie umierają w różnym wieku i różnej kondycji zdrowotnej, a u nas nie, u nas jest super państwo, w którym umierają tylko starzy ludzie z chorobami towarzyszącymi.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s