KSIĄŻECZKI DLA NAJMŁODSZYCH

Dzisiaj o książkach dla dzieci, co by zamknąć tę serię, co to się jakoś samorodnie stworzyła. Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie jestem szaloną propagatorką czytania dzieciom na siłę i za wszelką cenę. Nie wszystkie dzieci lubią czytanie, co nie znaczy, że wyrosną na tępych, niewrażliwych ludzi, bo to bzdura. Denerwuje mnie ta nagonka, że trzeba, że wypada, że wyrodnym rodzicem jesteś, jeśli nie czytasz. Moje córki akurat uwielbiały książki, i nie wyobrażały sobie zaśnięcia bez czytania. Tamaluga potrafi nawet zrezygnować z wszelkich przyjemności na rzecz czytania jej na dobranoc i bardzo się z tego cieszę.

Dawno już wyszłam z obiegu, więc posiłkowałam się książkami polecanymi w telewizji, głównie przez ich autorów. W życiu już nie popełnię takiego błędu. Zobaczyłam, usłyszałam, zakupiłam, przeczytałam i upchnęłam w najdalszy kąt najgłębszej szuflady. A potem wspomogłam nimi recykling.

Co sądzę na temat współczesnych książek dla dzieci wspominałam już w kilku wpisach. Podsumuję, zatem, jednym słowem: katastrofa. I nie mam na myśli baśni hulających żwawo od pokoleń, o królewnach, kapturkach i innych stworach, zostawmy to w spokoju. Od książek dla dzieci, zwłaszcza dla małych dzieci, nie wymagam wiele. Najważniejsze jest to, żeby były przez te dzieci zrozumiane. Niestety autorzy książek dla 3-4 latków, albo nigdy nie mieli do czynienia z dzieckiem w tym wieku, albo mieli, ale to olewają, bo górę biorą ich grafomańskie zapędy. Wiele bajek terapeutycznych, które w zamyśle mają pomóc dziecku oswoić się z trudną sytuacją –  faktycznie wymagają terapii po ich przeczytaniu.

Jednym słowem propozycje dla najmłodszych są niedostosowane do ich wieku, albo nudne, albo bez żadnego morału, albo wszystko powyższe. Albo to ja jestem nienormalna. Albo się czepiam. Albo wszystko powyższe, bo tak też może być.

Wcześniej nie podawałam tytułów, ale teraz podam chociaż jeden. Weźmy na przykład „Nowa w przedszkolu” (3-6 lat). Boże w niebiesiach. Co to jest za gniot. Poprawny politycznie, jak najbardziej. Z założenia uczący tolerancji, jak najbardziej. Zuri, bowiem, jest dziewczynką z Afryki, która trafia do polskiego przedszkola. Nie wiem co autorka miała na myśli, ale treść jest niespójna, dialogi tragiczne, a całość zupełnie nie dostosowana do małego dziecka. Najgorsze ze wszystkiego jest jednak to, że pani owa, niesiona na radosnej fali grafomaństwa stworzyła całkiem nowe zasady gramatyki języka polskiego. Otóż, rodzajowi nijakiemu (ono – żyrafiątko) przypisała czasowniki „przejęłom się”, „schowałom się” i tak dalej. Słowotwory te przewija się przez całą opowieść i jest po prostu nie do zniesienia.

Beatrix Potter. Kilka baśni w jednym zbiorze. Poleconym mi przez właścicielkę lokalnej księgarni. Że pięknym językiem pisane, że piękne rysunki, że to w ogóle klasyk wśród dziecięcych propozycji. Mogę się z tym zgodzić, ale ja to jednak mam pecha. Albo farta. Przeglądając zbiór na chybił trafił otworzyłam akurat na fragmentach o „złojeniu skóry pasem” i „targaniu za uszy niesfornego misia”. Przemoc w pięknej oprawie. Pani Potter już podziękujemy.

Dorzuciłabym jeszcze książkę z rymowankami i wyliczankami, która okazała się największą porażką ever, ale pisałam już o niej  TU

Także, tego. Zajmijmy się książkami fajnymi.

„Mamo, kocham cię”. O taką książkę mi chodziło. Książkę, którą zrozumie nawet dwulatek. Przepiękne ilustracje i proste zdania, opisujące codzienne czynności jakie mały króliczek wykonuje razem z mamą. Treść bliska sercu każdemu maluszkowi. Tamaluga uwielbia tę książkę i oczywiście zna ją już na pamięć. To jest wzruszająca opowieść, która pomaga jeszcze bardziej umocnić więzi między mamą i dzieckiem. Tamaluga na końcu chce robić to, co króliczek, czyli przytulać i całować mamę. Najpierw oczywistym mi się zdało, żeby czytała ją właśnie mama, ale powiem wam, że przy tacie efekt jest jeszcze mocniejszy. Jak to ktoś kiedyś pięknie napisał „Najlepsze, co ojciec może dać dziecku to miłość i szacunek do jego matki”. Cóż, żaden ze mnie psycholog, ale tata czytający o tym, jak to fajnie jest być z mamą daje dziecku do myślenia. To jest naprawdę super sprawa.

„Odwagi, zajączku” to też bogato ilustrowana propozycja dla najmłodszych. W kilku zdaniach zawarte są największe wartości – przyjaźń, miłość, odwaga, poświęcenie. I jeszcze, że ciasteczka łagodzą obyczaje, a strach ma tylko wielkie oczy.

„Marysia. Trzy historie na wiosnę”. – opowieść o Misi Marysi – małej koali która przeżywa przygody typowe dla każdego dziecka. Trzy historie dotyczą trzech wiosennych przygód: jajeczek wielkanocnych, jazdy na rowerze i popołudnia na placu zabaw. Dziecko bez trudu odnajduje się w każdej z tych sytuacji i razem z Misią pokonuje bardzo poważne problemy, takie jak rozbite kolanko, czy niejadalne ciasto z piasku.

Magazyny dla dzieci.

Gdy już było wiadomo, że czeka nas dobrowolna kwarantanna, byłam w sklepie z prasą, świadkiem takiej scenki: Mama i córka, mniej więcej 6 letnia. Mała bierze z półki magazyn „Barbie” pełen gadżetów.

– Może raczej wybierzemy jakieś łamigłówki? – pyta mama z rezygnacją i raczej retorycznie.

Dziewczynka patrzy na nią zszokowana.

– Masz rację, kto by przy tobie siedział i pomagał – stwierdza mama.

Tamaluga, która też lubi gadżety, ale łamigłówki lubi dużo bardziej, kręci głową zniesmaczona wyborem dziecka. Ja kręcę głową zniesmaczona czymś innym.

Ale do rzeczy. Łamigłówki, magazyny z zadaniami dopasowanymi do wieku to fantastyczny pomysł na spędzenie czasu w domu. Na przykład taka seria z Peppą. Wiem, że Peppa jest postacią dosyć kontrowersyjną, ale obiektywnie oceniając jest całkiem spoko. Miesięcznik „Świnka Peppa” ma dużo łamigłówek, gier, propozycji zabaw i konkursów z nagrodami. No i też ma gadżety 🙂

No, to chyba na tyle.

Pozdrawiamy z domu 🙂

14 uwag do wpisu “KSIĄŻECZKI DLA NAJMŁODSZYCH

  1. Bardzo ładnie potrafisz jazgotliwie krytykować, Olitorio. Chwalenie też dobrze Ci wychodzi, a więc… A więc nawiązujemy do Twojego poprzedniego postu: my Ciebie też!

    Polubienie

  2. Pani Potter będę bronić. Ilustracje piękne, treść nieszablonowa, trochę okrutne- ale o zwierzętach, więc dziecko nie bierze do siebie wprost. Żaba uwielbia. Peppa – nie. Puzzle mnie wykończą ale są aktualną miłością, układa się… Pozdrawiamy takoż z domu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No widzisz, a moje dziecko bierze do siebie, gdyż miłości i szacunku do zwierząt nauczona.
      No nie, przemocy w jakiejkolwiek formie mówimy nie. Jeszcze się w życiu naogląda, ma czas.
      A magazyn Peppy, co by o niej nie mówić, ma świetne gry i zabawy. Chyba, że Żabka nie lubi łamigłówek i kolorowanek?

      Polubienie

      1. Tak, ale ona już chyba wszystkie rozwiązała. Przynajmniej z tych dostępnych w okolicy. Teraz powinnam jej kupować na 4 lata, ale przeskok jest bardzo duży.

        Polubienie

      2. Układam, literki też przerobione, opowiadania napisane. Dzisiaj robiłyśmy tęczę z farb i patyczków. Wczoraj plakat z wydzieranki. Przedwczoraj plakat malowany, przyklejany ze spinek, z chmurkami z wacików… Jeszcze jakieś propozycje? 😀

        Polubienie

      3. Przedszkole mi przysyła propozycje… cebulę sadź, albo rzeżuchę… nie mam czasu odczytać ich propozycji, zresztą – bez wsparcia grupy to Żaba wcale nie taka wyrywna do ich zadań… krasnal z rolki papieru toaletowego, to ich, ja mam jeszcze pszczółki z szyszek, malowanie sznurkiem, zimna porcelana na nas czeka, tylko klej dojdzie… w życiu nie byłam tak kreatywna, aż się sobą brzydzę 😉 …a i tak najbardziej podobało jej sie robienie pulpetów…

        Polubienie

      4. Nasze przedszkole też, i ja też nie nadążam bo codziennie wrzucają po kilka zadań plus rytmika i inne ćwiczenia. Wychodzę z nią teraz na boisko przy naszym bloku, pograć w piłkę i nie próbuj mnie powstrzymać.

        Polubienie

  3. A pamiętasz te Baśnie Perraulta o których pisałyśmy? Ja odłożyłam na półkę, wysoko, bo nie mam sumienia ani wyrzucić ani dać komuś. Moje dziewczyny uwielbiają książeczki, czasem mówią, że same czytają, bo znają je na pamięć 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s