Odkrycia

Siedząc posłusznie w domu (przez większość czasu) dokonałam wielu ważnych dla ludzkości odkryć. Oto one:

1. Gdy opłaca się rachunki regularnie to one jakby rzadziej przychodzą. W sensie w większych odstępach.

2. Nutellę można jeść na śniadanie, obiad i kolację. Można nią rysować i w niej rysować. Można wsadzać do niej różne rzeczy, na przykład palce albo patyki. W słoiczku po niej można wyhodować szczep bakterii (nie mylić z wirusami) albo użyć go do masowej lub indywidualnej produkcji czegokolwiek.

3. Gdy coś schowam w dziwnym miejscu żeby pamiętać to prawie na pewno zapomnę. O dziwo nie dotyczy to butelki Walkera.

4. Tamaluga jest w posiadaniu 6 zabawek interaktywnych. Do tej pory nie wiedziałam, że jest ich aż tyle. Może dlatego, że nigdy wcześniej nie chodziły wszystkie na raz.

xxxxxxxx

Umysł mój, nadwątlony już mocno „przed”, w izolacji ciągnął resztkami sił. Dlatego ucieszyłam się, że naszym krajem rządzą cudotwórcy. Raz dwa uporali się z wirusem, co, wraz z trzynastą emeryturą, tylko przypadkiem zbiegło się z wyborami.  Nieważne. Najważniejsze były te otwarte lasy i plaże.

Oczywiście po pierwsze udałam się do lasu.

Udali się też inni. Wielu innych. Przypuszczam, że do lasu przyszli nawet ci, którzy dotąd nie mieli pojęcia, że mamy w ogóle jakiś las.

Oczywiście po drugie udałam się nad morze.

Z pewną dozą nieśmiałości jednak, nie wiedząc czy zaraz zza rogu nie wyskoczy ktoś z nową dyrektywą. A to byłoby straszne, bo ja już przestałam ogarniać te istniejące. Udałam się, zatem, cichaczem i z partyzanta. Po drodze, zatrzymaliśmy się na piknik w środku lasu, z którego to postoju Mat przywiózł dwa kleszcze, a Oliwia jednego.

Oczywiście po trzecie udałam się na działkowego grilla. Co prawda do 1 (słownie: jednej) osoby, ale…

… Nie mając pojęcia, czy można, i co można, i czy siedzieć na działce tak, ale grillować to już nie, a jeśli grillować tak, to w ile osób i co?

Ja już nawet nie jestem pewna ile trzeba mieć lat, żeby w ogóle wyjść z domu.

I w jakiej odległości od partnera spacerować?

I czy odstęp między małżonkami może być krótszy, niż między konkubentami?

A jeśli tak, to czy małżonkowie po ślubie cywilnym mogą być tak samo blisko jak po ślubie kościelnym?

xxxxxxxxxx

Kiedyś dla adrenaliny robiłam dosyć ekstremalne rzeczy. Dzisiaj adrenaliną jest dla mnie puszczenie losowo listy przebojów w aucie.

I w związku z ta adrenaliną, tą obecną adrenaliną, adrenaliną na miarę moich możliwości –  ścisnęłam sobie kieszeń. Bo tak sobie szłam, i szłam, i szłam i wyczułam coś w kieszeni, ale tak, bez wsadzenia ręki. Strasznie mnie intrygowało co to, i najprościej byłoby sięgnąć i to wyjąć, ale nie! Adrenaliny mam w życiu tak mało…

To nie były klucze, nie chusteczki, właściwie kształt nic mi nie mówił. Ale fajnie się klikało. To znaczy naciskałam to coś, a to coś wydawało taki klik. Krok, ścisk, klik. Krok, ścisk, klik. W połowie drogi do domu wyklikałam już amerykańską pieśń z czasów wojny secesyjnej, a i klik robił się coraz bardziej niemrawy. Jakiś taki słabszy i bez mocy. W końcu nie wytrzymałam, wsadziłam rękę do kieszeni i natychmiast wyjęłam z odrazą. Wszystko było w jakiejś dziwnej mazi; ręka, kieszeń, spodnie…

Wynieście z tego naukę żeby nie klikać bez powodu.

Dla zainteresowanych: to był żel antybakteryjny.

41 uwag do wpisu “Odkrycia

  1. Żel… ok… dobrze, że nie K-Y…
    [A ja odkryłam, że Żaba najlepiej się wycisza odkurzając i zaiwaniając z mopem, ale tak na serio, z wodą i pianą, bez piany się nie liczy… I teraz zastanawiam się, czy mi jej w szpitalu nie podmienili, w końcu wypis był w niedzielę po obiedzie, może podmienili, a ja się nie zorientowałam? Moje dziecko kocha sprzątać… Już chyba mniej by mnie zdziwiła nutella. ]

    Polubione przez 1 osoba

      1. Noo… jakby nagle Cię Tamaluga przyłapała na rozpakowywaniu zakupów to może byś odruchowo do kieszeni… Albo, jakbyś coś na łonie natury planowała… nie wiem, noo… ale w sumie lepiej mieć niż nie mieć, tak?

        Polubienie

      2. Uffff, już myślałam, że chodziło ci o użyty. 😀

        A co do sprzątającego dziecka, to moje dziewczyny też tak sprzątały w dzieciństwie.
        Zatęsknisz za tym jeszcze. Gdy będziesz w pokoju nastolatki (nastolatek!) przedzierać się przez hałdy bałaganu żeby dotrzeć do córki i zdjąć jej z głowy słuchawki, bo przecież nie słyszy, że wołasz ją od godziny. Wspomnisz wówczas moje słowa. 😀

        Polubione przez 1 osoba

  2. Ja koniecznie muszę wiedzieć jak to z tym konkubentem?! W sumie dziś jestem w nastroju trzymania go na odległość kija. Jak podejdzie bliżej to będzie bolało. A nie, czekaj! Przecież dziś to już jutro.. w sensie, że dziś już było a dziś to nowe dziś… cholera, chyba mi na głowę siadło.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Znaczy się dialogi z odkurzaczem nie są najgorszą rzeczą o jakiej słyszałam. Ale za to masz zdezynfekowaną kieszeń. Nie musisz się o nią martwić. Nic jej nie grozi . Nutellę lubię ale jestem uczulona – dupa mi puchnie

    Polubione przez 1 osoba

  4. Z tym hodowaniem bakterii w słoiczku po Nutelli lepiej uważajcie, bo już Chińczykom coś się wymknęło z pod kontroli i teraz mamy co mamy… 🙂 🙂 Teraz trzeba być kreatywnym jak nigdy, by nie umrzeć z nudy…

    Polubienie

  5. „Mój” las chyba jest w bezpiecznej odległości od miasta, albo za mało na dzielni rozreklamowany, bo zniesienie zakazu wchodzenia do lasów nie zwiększyło ilości spacerującego po nim pogłowia homo sapiens. Nawet mimo bliskości jeziora! 😜

    Tym żelem mnie rozwaliłaś, haha!
    A z tymi wyborami to ja już nie wiem na czym stanęło? 🤷🏻‍♀️ Chyba ogarnę jakieś wiadomości, czy coś.

    PS. Pyszne to zdjęcie z kupą. To znaczy mewą. I kupą mewy 😉 Ale wolę więcej z Tamalugą 🙂

    Polubienie

  6. las zaliczyłam (skutkiem czego jest teraz hodowanie własnego w słoiku…) i też w chu**, eeee…. mnóstwo ludzi było, szczególnie tam, gdzie wstęp był zagrodzony taśmami i zasiekami ze zwalonych gałęzi, a tabliczki ostrzegały: teren prywatny…. 😀
    ale tego morza, to Ci zazdraszczam….

    Polubienie

  7. Ja też już nie wiem co wolno co nie wolno…ale chyba zacznę uprawiać podobną partyzantkę. Nie wiem dlaczego, ale pomyślałam, że w kieszeni miałaś ślimaka, a to pykanie to chrupanie jego skorupki…nie pytaj;)
    Wszystkim już ta izolacja siada na głowę. Grunt, to nie zwariować, czego życzę z całego serducha!
    No. i tego morza zazdroszczę. OGROMNIE! Tak, biegałabym;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s