Wczasy i Dziubasy II

Zacznę od tego, że od tygodnia jestem na wakacjach. Nad morzem. Nad polskim morzem, rzecz jasna. Nad Bałtykiem, że tak przybliżę tym, którzy na lekcjach geografii rzucali styropianowymi kulkami.

Stąd też mój poślizg z postem i waszymi blogami.

Jest też i Dziubasowa, więc jeśli się ktoś zastanawia co u niej, to śpieszę uspokoić, iż cała jest dziewoja i zdrowa, reszta Dziubasowa takoż. Jak zwykle fantastyczni, a chłopaki to już w ogóle… Fota w kolejnym wpisie po obróbce 😀

Dziubasowy Bob to oaza spokoju. Tamaluga jest przy nim nakręconą sprężynką, więc się uzupełniają. Jednak trudno im czasami dotrzymać sobie kroku, i tak np. Bob podejmuje wątek, który to postanawia przybliżyć Tamaludze w szczegółach. Tamaluga stara się wysłuchać go cierpliwie, ale po drugim zdaniu, uśmiecha się przepraszająco i wyrywa do przodu biegiem. Wreszcie powraca, więc Bob zaczyna przerwany wątek od początku. Tamaluga znowu znika, po czym wraca. Bob, wciąż niemogący dokończyć tematu, który uznał za istotny, nie okazując frustracji próbuje od nowa.  W końcu Tamaluga staje na środku deptaku i wybucha tak głośnym płaczem, że mijający nas ludzie przystają zszokowani. Obie z Dziubasową pytamy co się stało, przekonane, że coś ją użądliło…

– Bo Bob tak duzo mówi… I mówi…!!!

Padłyśmy.

To musiał być dopiero widok. Dziecko wyjące w niebogłosy i nachylone nad nim kobiety, które zamiast pomóc płaczą ze śmiechu. Bob niewzruszony całym zamieszaniem, spokojnie i cicho dokończył to, co miał do powiedzenia.

….

Siedzimy w kawiarni, dostaję ważny telefon, więc wychodzę za róg żeby spokojnie odebrać. W rozmowę wbijają się wrzaski i płacze dzieci, a ja myślę „Jak dobrze, że to nie nasi”. Wracam do stolika i okazuje się, że to NASI. Mały Lolo rozpłakał się ze zmęczenia, Tamaluga, równie zmęczona wtóruje mu, że chce siku. Tomek i Dziubasowa biegają jak w ukropie, i tylko Bob wzruszając ramionami spokojnie dokańcza lody.

Tamaluga zaprzyjaźniła się z synkiem właścicieli domu, w którym co roku spędzamy wakacje. Chłopczyk ma na imię Mikołaj, czyli Tomikołaj, bo dla Tamalugi to jeden wyraz. Wzięło się to ze świątecznej piosenki „To Mikołaj, to Mikołaj, to Mikołaj święty…”

– Tomikołajuuuu! Chodź się ze mną pobawić na dwolku!

– Jus idę Tamalkoooo!

Tomikołaj pokazuje Tamaludze ślimaki.

Tamaluga:  Tomikołaju, musimy je nakalmić.

Tomikołaj:  A ty wies, co jedzą ślimaki?

Tamaluga:  Wiem. Jedzą listki.

Tomikołaj:   I kamienie.

Tamaluga:  Co ty mówis?! Ślimaki jedzą listki!

Tomikołaj:  Skąd wies?

Tamaluga:   Lodzice mówiły…

….

– Mamusiu, idę pobawić się z Tomikołajem.

– Ale jego nie ma.

– Tak, ale jest dlugi Tomikołaj.

– Jak to? Inny chłopiec też ma na imię Tomikołaj?

– Tak.

– Tak ci powiedział?

– Nie, ja tak powiedziałam.

 

Tamaluga zaczepia wszystkie dzieci, nie ma najmniejszego problemu z nawiązaniem rozmowy. Po prostu podchodzi do jakiejś grupki dzieci, obojętnie w jakim wieku i pyta co robią, i czy może się z nimi pobawić. Podchodzi? Nie: ona do nich biegnie. Do zupełnie obcych dzieci. Nie ma żadnej blokady i taka jest od zawsze. Tamaluga i social distance to jest jakaś abstrakcja. Martwię się, bo nie jestem w stanie kontrolować jej na każdym kroku. Zakładając jej maseczkę w ogóle czuję się okropnie, chociaż wiem, że ona to rozumie.

Dobra, to na koniec życzenia, chociaż nieco spóźnione. Jak to ktoś kiedyś napisał i zrobił z tego magnes na lodówkę – „Każdy może być ojcem, ale nie każdy jest tatusiem”. Z okazji Dnia Ojca życzę wszystkim ojcom żeby byli tatusiami. A w prezencie piosenka – mój ulubiony cover o tym, jak fajnie jest być tatusiem.

 

30 uwag do wpisu “Wczasy i Dziubasy II

  1. Ech, ileż to radości takie szkraby dostarczają, no i przynajmniej się nie nudzicie ogarniając taką gromadkę😉
    Cudownego pobytu i coraz lepszej pogody! I powrotu o czasie, bo już niektórym przydarzyła się kwarantanna nad Bałtykiem 😉

    Polubienie

  2. Następnym razem chętnie podrzucę Wam jeszcze Damacjusza, niech się dzieci razem pobawią, a co 😉

    My na razie wczasujemy się w domowych pieleszach i było fajnie, aż nie pojawiłaś się ze swoją relacją i też mi się zatęskniło za Bałtykiem. I za goframi. No, głównie za tymi goframi nad Bałtykiem… 😉

    Pisałam już, że Tamaluga wymiata? 🙂

    Polubienie

    1. Dawaj Damacjusza, dawaj! Nawet z bratem! Ja Matka Polka, jak mawia Tomasz, zaprawiona w boju 😀
      GOFRYYYYYYYYYYY moja miłość!!!!!
      Mam nadzieję, że kiedyś Damacjusz będzie wymiatał z Tamalugą, bo ona na pewno mu nie odpuści 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. Hehe, w jakim sensie „mu nie odpuści”? 😉

        Nasze matki polki się jakby wypisały, a może to przez ich wiek już nie mamy co liczyć na to, że wezmą nam kiedyś dzieci na wakacje, więc chętnie skorzystalibyśmy z Twojego dobrego serduszka 🥰

        Polubienie

      2. Nie odpuści, czyli że ona chętnie się zajmie chłopcami. Wiek obojętny, płeć obojętna, byle się bawić z jakimś dzieckiem. „Mamusiu, a jak będzie jakiś dzidziuś na placu zabaw to ja się pobawię z dzidziusiem ostloznie” 😀

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s