Tamaluga, chłopaki i nieznana mi ryba

Komar mnie dziabnął w powiekę. Wyglądam jak Rocky po walce. Tyle, że ja z nimi nie walczyłam. Nie dały mi szans na równą walkę, bo atakują w nocy, gdy śpię. Ja doprawdy tego nie kumam: Tamaluga zero obrażeń, Tomasz zero obrażeń, Oliwia zero obrażeń. Ja przejmuję wszystkie ataki! I tak co roku, za każdym razem! Oprócz lewej powieki mam ukąszenia na plecach, obu rękach, nogach i szyi! Oczywiście, cieszę się, że reszta rodziny bez szwanku, no ale do cholery! Trochę to niesprawiedliwe, nie uważacie?

Tamaluga na placu zabaw niezmiennie mnie zadziwia. Bawi się głównie z chłopakami, zwłaszcza starszymi (powinnam się niepokoić?) Od kiedy pamiętam, zawsze wybierała towarzystwo chłopców. Chyba tylko oni mogli dorównać jej energią i temperamentem.

Podchodzi do grupki chłopców 10 – 12 lat i mówi swoją formułkę „Ceść, jestem Tamalka  i mam cztely lata. Pobawicie się ze mną?” I chociaż niewątpliwie krzyżuje im plany, bo przyszli na plac zabaw pograć w spokoju na telefonach, zaczynają się z nią bawić. Patrzę na nich ze swojego punktu obserwacyjnego, za drzewami i nadziwić się nie mogę. Widzę jak Tamaluga robi im trening życia, który niektórym faktycznie by się przydał. Biega jak oszalała z jednego końca na drugi, krzycząc „Gońcie mnie! Łapcie!” I oni za nią zasuwają, z zadyszką, potem i tak dalej. Gdy zażyczyła sobie kręciołka, chyba im się spodobało, bo dawno już zeszła, a oni nadal obracali się dookoła, ze zdziwieniem stwierdzając, że to fajne jest.

Innym razem weszła na boisko, na którym grało z dziesięciu chłopców z ojcami. Taszcząc pod pachą swoją piłkę, stanęła na środku i zawołała „Mogę grać z wami?!” „Nie, jesteś za mała!” odkrzyknął jakiś chłopiec, ale jego tata powiedział „Oczywiście, że możesz!” Po pięciu minutach wszyscy stanęli jak wryci patrząc na Tamalugę zasuwającą z piłką przy nodze, wymijającą ich i strzelającą gole. „Dziecko, ile ty masz lat?!” zapytał jakiś tata. „Ja mam cztely latka i mam na imię Tamala”. Ów tata podszedł do nas i mówi „Jestem w szoku. Czy ona chodzi na jakieś zajęcia z piłki nożnej?” „Nie!” –  jeszcze tego by brakowało.

Dzisiaj na placu zabaw, chociaż miała do dyspozycji aż dwie dziewczynki (i faktycznie pobawiła się z nimi chwilę) zaraz ruszyła do chłopców. I teraz muszę wam zobrazować, jak ci chłopcy wyglądali. Ludzie z mojego pokolenia skumają w czym rzecz. Ci chłopcy byli jak wyjęci z jakiegoś serialu z lat 80. Wiek, mniej więcej 5 lat, 6 i 9. Łobuziaki o wyglądzie aniołków. Jasne włoski i błękitne oczy. Brudne, podarte koszulki, jeden boso, drugi w kaloszach… Najpierw łapali Tamalugę i przewracali się z nią. Potem szaleli na zjeżdżalni, a potem na kręciołku. W końcu, po godzinie Tamaluga wskoczyła na dużą huśtawkę do jakiejś dziewczynki, korzystając z okazji, że dziadek buja. Po chwili podchodzą chłopcy. „Tamarka, chodź z nami, mamy takie kulki co się rzuca i strzelają”. „Ale o co chodzi?”, pyta Tamaluga. „No, rzucasz w ziemię i robi się wybuch”. „Acha, to wy tak sobie stselacie?” „Tak” „To stselajcie sobie, a ja nie chcę, ja się tełaz bawię z dziewcynką”. „Tamarkaaa, no chodź, będzie fajnieeee” „Nie, bo ja zalaz idę do domu, wies? Mamusia ceka”. „No, weź, na chwilę…” „No, dobze. Co mam lobić?” „Weź ostrożnie i rzuć daleko od siebie” „Ale fajne stselanie! Dziękuję!”

Że tak się powtórzę: powinnam się martwić?

Mój telefon mocno szwankuje. Spieprzył się dotyk: przestał działać na skrajnych literach, na cyfrach i interpunkcji. Czasami uda mi się go obrócić i działa. Ale rzadko. W zasadzie obrót też się spierniczył. W poniedziałek byliśmy na grillu. Oliwia siedziała w cieniu i rysowała (tak, ona cały czas ma egzaminy i zaliczenia, i chociaż byliśmy już na wczasach, to dla niej wakacje jeszcze się formalnie nie zaczęły). Ja krążyłam wokoło, usiłując napisać sms, przekrzywiając telefon pod różnymi kątami. „Mama, ale ty wiesz, że jest coś takiego jak sms głosowy?” zapytała Oliwia, nie odrywając się od rysunku. Jezu. No niby coś tam wiedziałam, ale zapomniałam i nie kojarzyłam tego z moim telefonem! I wtedy córka ma średnia, wzięła mój telefon i oświeciła mnie. Tak, po prostu. O, Bogowie! Świat nagle stał się dużo prostszy! Ileż zaoszczędzonego czasu i nerwów! Zaraz zaczęłam próbować, oczywiście, a Tamaluga, dla której telefon, tablet i laptop nadal występują pod jednym określeniem: kuła, zapytała czy kuła mnie rozumie, gdy tak do niej mówię.

Dzisiaj smażąc kotlety, położyłam telefon na stole, w pewnej odległości. Dyktując smsy gadałam głośno sama do siebie. Tomasz zajrzał tylko raz i wycofał się bez słowa.
Oliwia zajrzała dwa razy z pytaniem, czy wszystko ze mną OK. Oboje jednak znają mnie na tyle, że nic już nie jest w stanie ich zdziwić. Wymieniałam się  akurat smsami z Dziubasową, i zdania dyktowane przez mnie, nawiązujące do poprzedniego kontekstu, rzeczywiście mogły nie mieć sensu. Jedno z nich brzmiało na przykład:  „Ja nie znam jemy rybę”.

Także…

30 uwag do wpisu “Tamaluga, chłopaki i nieznana mi ryba

  1. 1. Znaki interpunkcyjne też możesz dyktować, wiesz?

    2. Tych komarów to Ty po prostu nie rozumiesz, moja droga. Bo to jest tak, że Ty śpisz, a one… one Cię kochają! 😉

    3. Tamaluga to naprawdę niesamowite i wyjątkowe dziecko. A z tą piłką, to może rzeczywiście przypasowywały by jej prawdziwe treningi? 🙂

    Polubienie

    1. 1. Wiem, wiem! 😀
      2. W sumie… od nadmiaru miłości jeszcze nikt nie umarł 😀
      3. Tak, do południa ćwiczy pozy baletowe, w przerwach kopiąc piłkę, od południa gra w piłkę, kręcąc piruety na boisku 😀

      Polubione przez 1 osoba

  2. No i dobrze że bawi się przeważnie z chłopakami… Nie będzie mieć traumy związanej z babskimi plotkami. A za kilka(dziesiąt) lat jej kolega z osiedla powie jak onegdaj mój kolega powiedział do wspólnej kolezanki Jaga to była taka fajna koleżanka że balismy się jej pkomplement powiedzieć żeby w pysk nie dostać 🙂

    Polubienie

      1. W końcu znalazł się prawdziwy facet – nie bał się mnie a dodam, że nie był wariatem … 🙂 i to już o czymś świadczyło

        Polubienie

      2. No, to jest tylko jedno wytłumaczenie. Chciał zdobyć harcerską odznakę. Albo medal podwórka. Bo, skoro nie był wariatem to naklejka „Dzielny pacjent” odpada 😂

        Polubienie

  3. Nie słyszałam i nie widziałam w tym roku żadnego komara! A w sypialni mam moskitierę w oknie.
    No, ale czym się chcesz martwić? Tamaluga szaleje, ale przy tym jest grzeczna i kulturalna😍😂

    Polubienie

    1. Właśnie, właśnie! Ja też ich nie widzę! Ale swoje robią :/
      Do moskitiery się Tomek przymierzał. Raz za szybko przykleił i się odkleiła, innym razem się rozdarła 😀 Ostatecznie zawisła póki co u Oliwii.
      Tak, chyba masz rację 😀

      Polubienie

    1. A nie, tak sobie powiedziałam, bo ona ma 1000 pomysłów na minutę.:)
      Piłka fajna sprawa. Niektórzy uważają, że to bez sensu, bo liga kobiet nie ma takiego znaczenia jak męska. Ja się nie zgadzam. Czasami wolę popatrzeć na żeńską, bo dziewczyny faktycznie walczą i się starają, a wielu naszych piłkarzy spoczęło na laurach, robią z siebie celebrytów, i grają byle jak.
      Oliwia studiuje architekturę i urbanistykę. 🙂

      Polubienie

  4. Najlepsze jest to, że wiem o co chodzi z jedzeniem ryby ;D
    Pisząc to, drapię się…wszędzie! Bo te francowate komary żreją TYLKO mnie! Więc witaj w klubie. Mnie kiedyś użarł POD okiem. Też wyglądałam jak Balboa po nokaucie…
    Tamaluga podbija chłopięce serca, nie dziw się, ma niesamowity urok :))))

    Polubienie

    1. No, kochana, gdybyś TY nie wiedziała, to chyba bym zwątpiła… 😀
      Widzisz ile podobieństw? Nawet krew mamy obie smaczną. A reszta twojego i mojego stada śpi błogo i nieświadomie.
      😘💗 😘💗

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s