Najmroczniejszy sekret

   Alex Marwood, 2015

Tak naprawdę to nie wiem, czy powinnam z czystym sumieniem polecać tę książkę. To znaczy czyta się ją dobrze i jest dosyć wciągająca, ale ja to chyba jestem zbyt wrażliwa na takie klimaty. Czy to gwałt i zabójstwo, nie daj Boże, czy też zwykła intryga – gdy w grę wchodzi dziecko – ja się poddaję. Odpadam. Wymiękam. Płakałam czytając ją, naprawdę płakałam, chociaż nie ma w niej drastycznych opisów, potwornych szczegółów i tak dalej. Płakałam ze złości, z bezsilności na ludzką głupotę i egoizm. Szlag mnie trafiał i to, mam nadzieję, normalna reakcja matki, i też mam nadzieję, że nie tylko matki. To nie jest ostry thriller, ociekający krwią, zdecydowanie nie. To zwyczajna opowieść, która przez swoją zwyczajność tym bardziej przeraża. Minęło już trochę czasu od kiedy przeczytałam tę książkę, ale cały czas nie mogę o niej zapomnieć. Nie mogę też oprzeć się porównaniu do głośnej sprawy Madleine Mc Kain, najbardziej tajemniczego przypadku zaginionego dziecka. Wściekłość i poczucie niesprawiedliwości to emocje, które podczas lektury towarzyszyły mi najczęściej. I świadomość, że takich ludzi, i takich przypadków jest wiele, oraz to, że większość z nich nigdy nie została wyjaśniona.

Bogacze pławią się w luksusie. W ich świecie, niby takim samym jak reszty śmiertelników, częściej pojawia się egoizm, zniechęcenie, próżność, snobizm, imprezy oraz – często przypadkowy – seks i – często przypadkowe – opiekunki do dzieci. Więcej jest w takich rodzinach komplikacji i chaosu, więcej młodych macoch i ojczymów. Zacierają się granice, kto z kim, kiedy i dlaczego. Jak się okazuje, w tym środowisku pieniądze i prestiż mogą skutecznie stłumić wyrzuty sumienia.

Sean Jackson, który dorobił się majątku na sprzedaży domów, obchodzi 50 urodziny. Zaplanował na ten dzień huczną imprezę w gronie przyjaciół, właśnie w jednym z domów na sprzedaż. Wszystko ma dokładnie zaplanowane; od rodzajów trunków (i dragów), przez wykwintne menu, aż po kolor sukienki swojej żony. Żony, która zresztą już mu się znudziła. Chociaż wszyscy uczestnicy, w tym również Sean mają dzieci, nikt nie skupia na nich większej uwagi. Dzieci są zbędnym dodatkiem, którym trzeba się jakoś zająć za dnia, zmęczyć, żeby grzecznie poszły spać i nie przeszkadzały w imprezowaniu. Sean uważa, że jest najlepszy we wszystkim, ale jest beznadziejnym ojcem. Nie potrafi odnaleźć się w tej roli ani dla trzyletnich bliźniaczek, ani dla nastolatek z pierwszego małżeństwa. Jest wkurzony, gdy dziewczyny nagle pojawiają się na jego urodzinach, a zniknięcie jednej z córeczek Seana staje się niewygodnym problemem, który jakoś trzeba oznajmić światu. A potem… a potem robi się dziwniej, tzn, robi się zwyczajnie, co właśnie jest dziwne. Mijają lata, ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.

Narracja poprowadzona sprawnie, przechodzi od jednego uczestnika wydarzeń do kolejnego, aby ostatecznie pozostać przy, dorosłej już teraz, pierwszej córce Seana. Dziewczyna niewiele wie o zniknięciu przyrodniej siostry, nie było jej przy tym, więc razem z nią powoli odkrywamy prawdę. Albo półprawdę. Kilka wątków pobocznych nigdy nie zostaje wyjaśnionych, ale nietrudno odgadnąć co się stało.

Nie jest to powieść wybitna, podobno słabsza niż ta, dzięki której Alex Marwood zyskała rozgłos: „Dziewczyny, które zabiły Chloe”. Nie wiem, nie czytałam, natomiast „Najmroczniejszy sekret” polecam, chociaż może nie przewrażliwionym mamom.

4 uwagi do wpisu “Najmroczniejszy sekret

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s