Kevin sam w domu

Nie, to nie jest żart ani pomyłka. Chciałam napisać o filmie w świątecznym klimacie, i nawet przyszło mi do głowy kilka fajnych tytułów, ale muszę być szczera z wami i z samą sobą. Kevin jest jednym z filmów, które, według mnie,  najbardziej tworzą świąteczny nastrój. I to nie dlatego, że co roku jest puszczany właśnie w tym okresie.

Ciągle trudno mi uwierzyć, że film powstał gdy byłam nastolatką, że minęło już tak dużo czasu. Kevin był dla mnie powiewem świeżości. Filmem, który ma głębię i przesłanie. Trudno to wytłumaczyć komuś, kto urodził się już w czasach nastawionych na konsumpcję i komercję, i na kim takie kino nie robi wrażenia. Mam jednak nadzieję, że po mojej recenzji spojrzy na Kevina przychylnym okiem. Bo ja, na przekór wszystkim wyśmiewającym – będę Kevina bronić.

To był 1990 rok, czyli czas wielkich zmian w naszym kraju. Dotąd filmy były nam dawkowane, a ja miałam już szczerze dosyć ckliwych romansów pod choinką. Wtedy pojawił się Kevin, z całą swoją dynamiką, prostotą, a jednocześnie całkiem nowym pomysłem na scenariusz. Film akcji, komedia, w dodatku dla całej rodziny. Wiem, że puszczanie filmu w każde święta może do niego zrazić (mnie w te święta reklamami zrażono do piosenki Wodeckiego, którą uwielbiałam, także rozumiem). Jednak „za moich czasów” Kevina puszczano rzadko, ale mimo to, a może właśnie dlatego był zapowiedzią zmian. Zmian na lepsze. Jedną z wielu.

Jeszcze będąc nastolatką zakochałam się w muzyce z Kevina. Przez wiele lat usiłowałam ją odnaleźć (wtedy nie było Internetu), aż w końcu udało mi się ją zdobyć na płycie. Czy ktokolwiek przysłuchał się ścieżce dźwiękowej z tego filmu? Czy ktokolwiek wie, że większość utworów skomponował John Williams, autor muzyki z „Gwiezdnych wojen”, „E.T.”, „Harrego Pottera”? Genialny kompozytor, a jego „O, Holy Night” – pieśń bożonarodzeniowa, którą śpiewa chór w momencie gdy Kevin wchodzi do kościoła jest dla mnie po prostu MEGA!!!!

Fabuły chyba nie muszę nikomu przybliżać, wątpię czy jest ktoś, kto jeszcze tego nie oglądał. Moje córki, wszystkie trzy (Tomek też) bardzo go lubią i jest już naszą tradycją, że oglądamy go razem. Kevin jest filmem z przytupem, z werwą, z przesłaniem, a jednocześnie bawi i wzrusza do łez. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze ryczę przy scenie z sąsiadem (a w Nowym Jorku z gołębiarką to już w ogóle, moje dziewczyny też, nawet wychodzą na tej scenie 😀 )

Ośmiolatek nie może być aż tak zaradny? Kogo to obchodzi! Ten jest i już. (Chociaż obie z Oliwią stwierdziłyśmy, że co jak co, ale że pralkę potrafi obsługiwać to już przesada 😀 ) Kevin w przekorny sposób pokazuje, jak czasami mało wiemy o swoich dzieciach, jak ich nie doceniamy, i to też jest zabawne. Fajnie jest ten film obejrzeć z różnych punktów widzenia: dziecka/nastolatka a potem dorosłego/rodzica. Cenne doświadczenie.

Poniżej wklejam tę moją ukochaną pieśń i śmieszną reklamę Google z dorosłym Kevinem.

14 uwag do wpisu “Kevin sam w domu

  1. Kocham Kevina!!! Najbardziej tego samego w domu 🙂 Jako jedynaczka marzyłam o takiej licznej rodzinie i wyobrażałam sobie jakby to było wesoło mieć tyle rodzeństwa…
    „O Holy Night” jest piękne!!!!!!!!!!!! A od niedawna Kevin przypomina mi mojego Wu 😉

    Polubienie

  2. Dawno nie oglądałam Kevina, ale w tym roku zastanawiałam się kiedy by można z dziewczynami go obejrzeć 😉 Bo tak naprawdę to gdzieś to jego dorastanie zatrzymało się, nie ewoluował jako aktor, więc dla mnie zostanie taki jakim jest w tym filmie. I co z tego, że puszczają co roku – przecież właśnie co roku dojrzewają do oglądania kolejne pokolenia 🙂 Ja lubię nawet bardziej drugą część niż pierwszą, może ze względu na ten NY?? I tak jak Dziubasowa też zawsze zazdrościłam tej dużej rodziny!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s