Kwarantannowa playlista Tamalugi

Przetrwaliśmy kwarantannę. W przetrwaniu jej pomogło: playstation, to, że nikt z nas nie zachorował (póki co, bo nie wiem ile to cholerstwo się wykluwa), a przede wszystkim fakt, że nie mieliśmy innego wyjścia. Nie powiem, że podeszłam do tego na luziku, bo strach był. Kazano się obserwować, więc się obserwowałam, ale nie zauważyłam żadnych istotnych zmian na twarzy. Trochę spuchła mi prawa stopa, ale nie panikowałam. Najbardziej bałam się, że stracę smak, i że nie poczuję już wiśni w czekoladzie. Wobec powyższego, zapobiegawczo zjadłam je wszystkie na raz. Jeśli sądziłam, że dzięki temu poczuję się lepiej to nie mogłam być dalsza od prawdy. Na falach tego samego niepokoju pobiegłam na rynek i kupiłam owoce. Gdybym wiedziała ile zapłacę, to uciekłabym w trakcie zakupu. Osiemdziesiąt dziewięć złotych. Osiemdziesiąt dziewięć złotych!!! W życiu nie zapłaciłam tyle za owoce! Dlaczego, do ciężkiej cholery, nie zapytałam ile kosztuje ananas?! Wracałam do domu wściekła i spłukana. Osiemdziesiąt dziewięć złotych – mamrotałam pod nosem. W domu walnęłam ananasem o stół i kazałam rodzinie go zjeść. Zapewniłam ich również, że jeśli nie zjedzą to podam im go w czopkach.

Co takiego robiłam na kwarantannie? Jak zwykle gotowałam wyszukane obiadki, coś tam popisałam, coś posprzątałam, ale tak naprawdę poza graniem z Tamalugą na pleju, to niewiele. Mało to wychowawcze, ale miałam to gdzieś. Zamówiłam też z nudów nowy czajnik, nowy dzbanek, trzymetrowy panel na ścianę w słoneczniki nie pasujące absolutnie do niczego i farbę do kuchennych szafek. No i właśnie, teraz przestroga będzie. Pamiętajcie, żeby nie sugerować się zdjęciem tylko dokładnie przeczytać opis. Puszka z farbą wyglądała na zdjęciu jak normalna puszka z farbą. Co mogło pójść nie tak? Otóż, to, co przyszło mieści się w dłoni Tamalugi. Oliwia na widok farby opluła się herbatą ze śmiechu: A cena cię nie zdziwiła?  Nie zdziwiła, tylko ucieszyła. Brałam szybko, żeby się nie rozmyślili. Na szczęście Tomek się nie odezwał. Nie od razu. Godzinę później wpadł do pokoju i stwierdził, że gdy już wszystko pomaluję, to żebym mu dała farbę to on jeszcze trzaśnie klatkę schodową… Przezabawny człowiek, no naprawdę.

Tamaluga na kwarantannie, oprócz grania na Playstation to używała jeszcze kuły, czyli tabletu – („Tamarko, cieszysz się, że spędzisz tyle czasu z mamusią i tatusiem?” „No pewnie! Na szczęście mamy playstation i kułę!” Także…) Tamaluga na kule przeważnie słucha piosenek. Trwa u niej nieustająca faza na  kolędy.

– Mama, słuchaj, telaz było „Lulajże Jezuniu”, telaz będzie „ Pszybiezeli do Betlejem”, a wiesz co potem? Potem będzie moja ulubiona: „Chwała na wysokości!”

– Fajnie…

– A wiesz, co jescze potem???

– No co?

– „Ruda tańczy”!

„O Jezu”, pomyślałam, co poniekąd wiąże się z kolędą.

48 uwag do wpisu “Kwarantannowa playlista Tamalugi

  1. Może ten ananas i owoce były przetykane złotą nitką?
    Gratuluję muzykalnej Tamalugi. Może będzie śpiewaczką? A moja corcia śpiewała: fała na wysokości…
    Serdeczności

    Polubienie

  2. Taa, chwała na wysokości – Żaba mi to nawet przez sen nuci… na zmianę z kołami autobusu. Kijanka próbuje przekonać wszechświat, że Bejbi Szark jest hitem wszechczasów… Tymczasem ja, w osobie własnej, aczkolwiek chyba w chwili zaćmy, po wysłuchaniu kazikowego Bajer Fuja i po zakupie nowej bielizny dla Żaby – w kropeczki… zanuciłam jej ‚majteczki w kropeczki ochochoho!” …śpiewała to przez tydzień. Ale jej minęło.
    …a po co Ci były owoce na utratę węchu i smaku? Styropian równie dobrze mogłaś kupić… 😉
    Miło, że już po. Moje kongratulacje.
    A farbą może szlaczki machnij? Powiesz, że dekory i modne w tym sezonie…

    Polubienie

    1. Też lubi tę kolędę akurat? 😀
      Ciekawa jestem jak Kija śpiewa baby shark.
      Chwilowe zaćmienie dyskiem z pola zostaje ci wybaczone, pod warunkiem, że chwilowe.
      I proszę czytać dokładniej; przecie pisałam, że to wszystko ZANIM węch i smak stracę, tak na wszelki. Ale nie straciłam, chwalić na Wysokości, i chyba nikt z nas nie zachorował. Tamaluga też nie. Po prostu przedszkole zamknęli bo kilka przypadków było. Ich pani też 😦

      Polubienie

      1. Czytam ze zrozumieniem – po co kupiłaś, jak się bałaś, że stracisz? To jest taka strata, że musiałbyś zjeść, bo trochę jednak trzyma. I nie ma sygnałów ostrzegawczych, po prostu nagle orientujesz się, że dziecina odparzona, bo nie poczułaś, kiedy pielucha się zepsuła… Czekaj, nie masz dzieciny w pielusze… No to nie wiem, jak byś się zorientowała… Znajoma się ogarnęła, jak w trakcie mycia łazienki odkryła, że domestos nie ma zapachu. Najpierw myślała, że się zepsuł.
        Kija nuci tututu i się kiwa rytmicznie.

        Polubienie

      2. (przewracam oczami) żeby się nasmakować pyszności zanim zostanie mi to odebrane.
        Domestos się zepsuł. Aha. 😀
        Ale przecież na okrągło czuje się zapachy w powietrzu, no to jak się można nie zorientować.
        Chciałabym to zobaczyć 🙂

        Polubienie

      3. Wiesz, pies by się pewnie ogarnął natychmiast, jak przestałam widzieć, to też wiedziałam natychmiast – ale czy zwracasz uwagę na zapachy tak bardzo, jak na kolory? Przyznaję bez bicia, że ja niekoniecznie, a jeszcze brak pewnych zapachów przyjęłam z wdzięcznością. I nie skojarzyłam, bo dodatkowych efektów nie było.
        A o co chodzi? Wszystkie dzieci kiwają się do rytmu, tylko potem im przechodzi. Kija kiwa się do wszystkiego, do ac piorun dc nauczyła się szaleć głową, jak tatuś. Niemniej – bejbi szark rulz i jest miłościa kijowych uszu.

        Polubienie

      4. Ogarnęłabym od razu, może dlatego że jestem zapachowcem. Ja muszę być otoczona przez zapachy, maseczkę spryskuję perfumami…
        No i co, że wszystkie? A ja chcę twoją Kiję zobaczyć.

        Polubienie

  3. U nas najpierw zamknęli całe przedszkole, bo covid miała kucharka a po tygodniu zamknęli naszą grupę, bo zakażona nauczycielka z grupy. Jako, że miała z dziećmi bezpośredni kontakt to wysłali Misię też na kwarantannę. Siedziała więc z nami w domu, dobrze, że mam pracę jaką mam to w przerwie mogłam poświęcić jej trochę czasu. A więc gotowałyśmy, sprzątałyśmy, niech nie myśli, że się nudzę jak dziewczyn nie ma w domu 😛
    A sprawdzali was? Do nas przyjechała straż gminna a że nie mamy domofonu jeszcze to dzwonili i jak zobaczyli mnie w oknie to mówią, że spoko, że już widzą mnie i że jest ok. No fajnie, ale to nie ja jestem na kwarantannie tylko moja córka! Domyśliłam się więc, że oni właśnie mają tylko nr telefonu i imię z nazwiskiem. Zobaczyli mnie, więc uznali, że grzecznie wypełniam swoją powinność 😀

    Polubienie

    1. Chyba nikogo to nie ominie :/
      Słuchaj, nas tak naprawdę w ogóle nie sprawdzali, a dzwonili tylko na sztukę. Dzwonili co 2 – 3 dzień z policji i pytali czy to ja jestem Tamara, a gdy mówiłam, że moja córka to tylko pytali czy jest w domu, ja mówiłam, że tak, Acha, to wszystko, do widzenia. Na dobrą sprawę to mogłam powiedzieć wszystko, a i tak niczego nie weryfikowali.

      Polubienie

  4. Przyznam że rzadko kiedy czytam opis i najczęściej sugeruję sie zdjęciem, o ile oczywiście nie chodzi o ubrania, dlatego nie powinnaś sobie robić wyrzutów. Przynajmniej było sie z czego pośmiać 🙂 Moze to farba do domu dla lalek? 🙂

    Polubienie

  5. Czyli już po kwarantannie? Dobrze że się nie zaraziliście. Cholerstwo sie wykluwa ponoc od 10 do 14 dni.
    U nas jak młoda przyniosła 16 paździer0nika to u Maćka objawy wystąpiły dopieri 27 października.

    Polubienie

  6. Im bliżej wielkanocy tym zamiłowanie do kolędowania dziwniej brzmi , ale w razie czego tłumacz że dopiero był grudzień. Ciesz się że Cię nie nękali kontrolnymi odwiedzinami co drugi dzień… Do moich znajomych wpadli prawie jak brygada antyterrorystyczna dopytując o Jana który miał kwarantannę i długo zeszło zanim zajarzyli, że Jan ma 5 miesięcy i wali w pampersa więc sam się nigdzie nie przemieści . Gdyby nie ich komentarze można się dopatrzeć komizmu sytuacji.

    Polubienie

    1. A twoje dzieci tak nie miały, że jak sobie upodobały kolędę to nie ma zmiłuj, przez rok okrągły. Moje starsze też tak miały, że sobie w lipcu po rynku chodzimy, a te na całą parę „Bóg się rodzi” 😀
      Nas nie sprawdzali w ogóle.
      A dzwonili też? Jeśli tak to trzeba było Jana dać do telefonu. (Jakie komentarze, bom ciekawa).

      Polubienie

      1. Dzwonili … do drzwi wejściowych. Byli oburzeni, że nie pokazywał się w oknie jak wtedy było nakazane. No i dlaczego zamiast Jana w oknie pokazuje się matka z dzieckiem. Przecież oni nie są aż takimi idiotami żeby nie odróznić Jana od kobiety. Wytłumaczenie że 5 miesięczny Jan póki co nie ma w zwyczaju skakać po oknach nie trafiałała do kontrolujących. Bareja miałby kolejny materiał na serial. Na jakieś 196 odciników.

        Polubienie

      2. Sponsorem dzisiejszego odcinka jest z całą pewnością zdanie: „Przecież oni nie są aż takimi idiotami żeby nie odróżnić Jana od kobiety”.
        I tym optymistycznym akcentem…😂

        Polubienie

  7. A może to była taka silnie skoncentrowana farba, taka wiesz, mega wydajna… to co, klatka schodowa też pomalowana?;P
    Dobra, bez żarcików. Cieszę się, że kwarantanna przeszła na spokojnie.
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubienie

  8. bo Ty kupować nie potrafisz…. na targu, phi! .. idziesz do biedry, bierzesz awokado, idziesz do kasy samoobsługowej, kładziesz awokado na wadze, wybierasz z listy pierwszy owoc na „a”, ważysz, patrzysz … a Ty kupiłaś właśnie 10 dag arbuza po 0,99 zł za kilogram…. 😀 😀 😀
    oczywiście, nie zrobiłam tego specjalnie, po prostu bez okularów i za szybko wcisnęłam…. a los i tak mnie pokarał, bo awokado okazało się być zepsute … 😀 😀 😀

    Polubienie

    1. Haha! Nie takie rzeczy ze szwagrem..😂 Ale to było dawno temu. Do naszej Biedry to po pierwsze nie cierpię chodzić, po drugie nie ma w niej kasy samoobsługowej, a po trzecie – co uważam za dosyć istotne – nie ma samej Biedry. 😂 „Wzięli i bezczelnie zamkli” 😂 Podobno remont, ale ktoś tam przebąkiwał, że co innego w tym miejscu stanie. Pewnie bank kolejny. A tam już nie ananasy tylko kokosy.

      Polubienie

      1. eeee no, może nie będzie tak źle, u nas jak powiedzieli, że remont, to zrobili remont i właśnie wtedy te samoobsługowe wstawili … 😀
        a ludzie, to kłamio…. 😀

        Polubienie

  9. Właściwie to nie wiem czy ktoś mnie zwolnił z kwarantanny, ale zanim przyszedł wynik ujemny testu, Policja była pod domem i łaskawie pozwolili mi nie wychodzić z łóżka i schodzić na dół żeby im się ukazać- litościwie mi odpuścili. Zaś na drugi dzień, jak już miałam wynik, zadzwoniła Opieka społeczna, z pytaniem czy czegoś nie potrzebuję. Tak mnie zaskoczyli, ze powiedziałam iż nie… a przecież potrzebowałam tyyyyuuulllluuu rzeczy!

    Polubienie

      1. Następnym razem nie omieszkam się dowiedzieć- więcej nie zadzwonili, ale już wiem, na co być przygotowaną. Może zrobię dobie już listę? Będzie dluuuuga… 😀

        Polubienie

  10. Wygląda na to, że ta kwarantanna to był fantastycznie spędzony czas.
    Ja na swój ,,ostatni posiłek” (przed utratą smaku) wybrałabym raczej żelki. Zawsze to niezdrowe żarcie wychodzi taniej niż zdrowe owoce : /

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s