Zmiana programu

Doczekałam się wreszcie nowej pralki i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ma tak dużo programów, że bezustannie dostarcza mi rozrywki. Już sam wybór odpowiedniego programu jest wyzwaniem, a potem ten cudowny podział ciuchów… Wcześniej dzieliłam brudy na trzy grupy: „białe”, „kolorowe” i „nie mam pojęcia”.  Teraz doszły jeszcze „delikatne”, „bardziej delikatne”, „wybitnie delikatne” i  „Jezu-zaraz-się-rozlecą”, a także pranie w 30 i 20 stopniach. 20 stopniach?! Nie wiedziałam, że w ogóle można prać w takiej temperaturze! No i poza tym wełna, satyna, wełno-satyna, codzienne, codzienne zmiksowane, inne zmiksowane, i tak dalej… Dawniej podział prania zabierał mi 10 sekund, a pranie ponad dwie godziny. Teraz dzielę ciuchy przez pół godziny, następne 10 minut spędzam w zawieszeniu nad pralką, zastanawiając się nad programem, a samo pranie trwa nieco ponad 40 minut. Nic nie piszczy, nie wyje, nie trzęsie. Papier toaletowy stał się prawdziwym chojrakiem – może na niej stać bez trzymanki i bez strachu, że przy wirowaniu wpadnie do kibla. No, bajeczka, normalnie. Oczywiście, starą pralkę żegnałam z pompą i łzami w oczach. Przy utworze „Yesterday”, Bitelsów (bo przecież wczoraj jeszcze pracowała na swoich ostatnich, pełnych obrotach), odprowadzałam ją wzrokiem w ostatniej drodze na śmietnik.

Jak wspomniałam, nowa pralka i ja pokochałyśmy się od pierwszego, że tak się wyrażę, wsadu. Kochana jest, tylko niesforna. Lubi płatać figle. Ostatnio zerkam na wyświetlacz, na którym – ponieważ pranie się właśnie skończyło – widniał napis END. Nie wiem jak to się stało, bo odległość i brak okularów chyba mnie nie tłumaczą, ale odczytałam napis FUCK. Boże, myślę w pierwszej chwili, Wkradł się jakiś błąd i pralka się wkurzyła… Trochę mi zajęło, zanim zorientowałam się, że przecież to nie może być FUCK. Zwłaszcza w przypadku tak porządnej i szanującej się pralki.

Pozostając w temacie programów. Interes życia zawarty w grudniu okazał się fiaskiem. Ulegając, mianowicie, namowom Tomasza (gdyż jego kolega zakupił i chwali sobie) zgodziłam się na zmianę oferty w firmie internetowo – kablowej, związaną z wymianą dekodera.

Po pierwsze: miałam płacić mniej, a płacę tyle samo.

Po drugie: Internet miał hulać jak halny na polu, lub między budynkami w kieleckim, a zawiesza się już przy podłączeniu drugiego laptopa.

Po trzecie: nagrywarka ma małą pojemność i ciągle muszę coś kasować, żeby zrobić miejsce.

Po czwarte: najstarsze nagrane programy są usuwane i nie mogę tego procesu zablokować, tak jak to mogłam zrobić na starej nagrywarce.

Po piąte: niektórych nagranych programów nie da się przewinąć do przodu, żeby, np. ominąć reklamy.

Po szóste: nagrywanie czterech programów jednocześnie mogę między bajki włożyć.

Po siódme: wbrew temu, o czym zapewniano, nie mogę zrezygnować z niechcianych kanałów i jestem z nimi udupiona na dwa lata. Wlicza się w to pierdylion kanałów sportowych, na których godzinami ustawiają bramki do polo i grają w szachy.

Po ósme: co kilka dni na ekranie pojawia się informacja „Wymień baterie w pilocie”, co jest oczywistą bzdurą. Mało tego, pilot wówczas traci wszystkie funkcje, poza regulacją głośności. Dzieje się to nagle i bez ostrzeżenia. Dawniej nie było żadnego napisu, po prostu pilot działał wolniej i wolniej zanim wyzionął ducha. Teraz jestem zmuszona oglądać kanał, na którym utknęłam. I tak przez całe wczorajsze przedpołudnie musiałam obejrzeć program o konstrukcjach, potem o kanałach, potem o konstrukcjach w tych kanałach, a następnie o motoryzacji i budowie silników samochodów z rocznika 2000. Oczy mi łzawiły i drgała powieka. Byłam na skraju załamania nerwowego i w końcu zaczęłam walić głową w stół, wolno, acz miarowo. W takim stanie zastał mnie Tomasz, a dookoła mnie walały się stosy baterii. Żadne nie działały, nawet ich przeróżne wariacje, tak że w końcu nie wiedziałam już które są stare, które nowe, i bardzo możliwe, że przez ostatnią godzinę wkładałam różne kombinacje tych zużytych. Nie mogłam nawet zrestartować modemu, bo odcięłabym Oliwii Internet, a miała właśnie wykłady.

Tomasz ulżył mojemu cierpieniu i zakupił baterie z wyższej półki. Te wreszcie zadziałały, co jakoś mnie nie zdziwiło. W tamtej chwili miałam to gdzieś, najważniejsze, że pozbyłam się wizji konstrukcji w kanałach i smrodu silników dwudziestoletnich aut, który – przysięgam – czułam już w pokoju.

Jednak co się zobaczyło, nie da się odzobaczyć. Mój mózg przepełniony wiedzą bezużyteczną poszerzył się o dwa rozmiary. Aby zniwelować dysproporcje, postanowiłam poszerzyć też dolne rejony i udałam się do kuchni w poszukiwaniu słoika z Nutellą. Następnie, dla jeszcze lepszego samopoczucia postanowiłam oddać się mojej ostatnio ulubionej aktywności: wstawiłam pranie.

37 uwag do wpisu “Zmiana programu

  1. Gdyby jeszcze pralka wypluwała z siebie wyprasowane ubrania, to kochałabym ją miłością dozgonną 😉 Po kilku praniach selekcję będziesz miała we krwi 😉
    Mnie te pakiety wkurzają, cudnie by było, gdyby była możliwość wybrania sobie kanałów i płacenia tylko za te, które się ogląda. U mnie dwie główne telewizje zniknęłyby z ekranu.

    Polubienie

      1. uuu to dopiero by było. Sama często muszę (w sypialni) odblokowywać dekoder kartą z głównego, i wtedy za każdym razem przełącza się na TVP1, więc stoję z pilotem w ręku jak sprinter w blokach startowych, by w ułamku sekundy przełączyć na inny kanał 😀

        Polubienie

      2. Jezu. Samo się przełącza jak w Korei Północnej. Brrr!
        Już wolę napchać umysł wiedzą bezużyteczną niż toksyczną propagandą! 😀

        Polubienie

  2. A masz taką z suszarką? Marzy mi się właśnie pralka i suszarka. Co by już nie latać z praniem na strych do suszarni. Twoje przejścia z TV utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak to nie dla mnie. Chociaż kanałami sportowymi bym nie pogardziła. Snooker i Eleven sports…jak najbardziej;P Spokojnie, mam w internetach;]
    I nie mogę się powstrzymać, mam pytanie- po co nagrywać coś z TV, skoro i tak możesz to potem znaleźć w internecie?!
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie mam z suszarką, nawet nie przyszło mi to do głowy.
      Acha! Wiedziałam, że Aga chętnie wypowie się w sprawie tv 😀 😛
      Snooker i bilard jak najbardziej, ale polo i szachy nie koniecznie.
      No, właśnie niezupełnie można znaleźć.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Taka pralko-suszarka trochę skraca żywotność ciuchów, szczególnie te delikatne materiały kiepso reagują na ciepły nawiew powietrza. Mam taką w domu i niespecjalnie się lubimy.

        Polubienie

  3. Polecam zużyte baterie od razu podpisywać mazakiem niezmywalnym. A akumulatorki z możliwością ładowania są jeszcze fajniejsze.
    Też lubię moją nową pralkę 🙂 szczególnie jak wyrzuci jakiś błąd – szukając pomocy w czeluściach internetu okazało się że ona ma nawet filtr który trzeba od czasu do czasu wyczyścić 🙂 TV ?? Mam C+ więc tam powtarzają filmy do tego czasu aż uda mi się go oglądnąć , a co…. ale dekoder z możliwością nagrywania uwielbiam – nie muszę grzebać w internetach w poszukiwaniu czegoś co mi umknęła

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kiedyś używałam tylko akumulatorków. Nie pamiętam dlaczego zaprzestałam 🤔
      Jezuniu, te błędy w pralkach są niemożliwe. Pamiętam, że kompletnie się kupy nie trzymały, często w internetach podawano inną przyczynę błędu niż w rzeczywistości. A raz to wyskoczył mi taki, że w żadnej instrukcji go nie było 😂
      Ja też uwielbiam funkcję nagrywania.

      Polubienie

  4. boszszsz, mój FBI też zakupił ostatnio nową pralkę (kto wie czy nie taką jak Ty, bo ilość programów przewyższa ilość palców u obu rąk) i przy każdym kolejnym praniu dywaguje nad programatorem…mnie też usiłował w to wciągnąć, pytając: jak myślisz, czy to.. i tak dalej?, ale gdy przy piątym zawezwaniu mnie do tego mozolnego procesu, zaczęła mi niebezpiecznie drgać powieka, to chyba zrozumiał, że musi sobie sam poradzić…. 😀 😀 😀

    Polubione przez 1 osoba

      1. Taaa i potem jest:
        – na ile wstawić tę koszulkę?
        – a co masz na niej napisane?
        – je*ać pis, ale co to ma do rzeczy?
        😂😂😂

        Polubienie

  5. To ciekawie z ta pralką. Ja tez mam jakas taka ,, mądra „. Używam tylko trybu COTTON czego bym nie prała. 🤣 Co za roznica? Woda ta sama. Ale szacun skoro Twoja robi pranie w 40 minut 😱

    Polubione przez 1 osoba

      1. Moja wazy wsad i zaleznie od tego dobiera długość cyklu. Ale na standardowym programie ,,cotton” to tak 2h to minimum. A bywa i 3 z hakiem jak napcham pod korek. Ma pojemnosc 8kg

        Polubienie

      2. Wow, imponująca pojemność. Ja się zawsze cieszyłam z dużej pojemności, ale jak przychodzi co do czego, czyli po podziale ciuchów to i tak kombinuję co jeszcze dorzucić.

        Polubienie

  6. O proszę, takiej pralki to jeszcze nie miałam. Ja za to pokochałam od razu miłością dozgonną suszarkę do prania z pompą ciepła – podobno pralko-suszarka szybko się psuje i ma krótszy czas suszenia, za to z wyższą temperaturą, co sprzyja niszczeniu ubrań. Nie wiem, ile w tym prawdy, ja jestem ze swojej – póki co – bardzo zadowolona, pranie szybko wysuszone, nie trzeba prasować, czego chcieć więcej? 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s