Wąchanie dołu, ścierka i bakłaża

Dzwoni do mnie Kaśka. Albo Agnieszka. Macie tak czasami, że jakaś osoba kojarzy wam się z konkretnym imieniem, i chociaż wiecie, że ma inne – no ni ch*ja. Basia na zawsze pozostanie dla was Izą, a Jakub Marcinem. Bo tak im pasuje, mi tak pasuje.  Tak już mam z niektórymi ludźmi, i Tomasz też tak ma.

No, więc dzwoni do mnie Kaśka, która dla mnie jest Agnieszką. Agnieszek znam całe mnóstwo. Kasiek zresztą też.

No, więc dzwoni Kaśka-Agnieszka i pyta:

Co robisz?

Niby niewinne pytanie, ale „Co robisz” należy do tej kategorii pytań pułapek, których nie lubię, bo nigdy nie wiem co odpowiedzieć. Mam wtedy jakieś 0.03 sekundy na przemyślenie sprawy. Przede wszystkim, muszę ustalić szybko przyczynę pytania; czy osoba pyta, żeby jakoś zacząć konwersację i tak naprawdę ma w dupie, co robię, czy też osoba zamierza mnie odwiedzić, lub zaprosić do siebie, lub – co gorsza – gdzieś wyciągnąć z domu. A wtedy robi się groźnie.  

„Co robisz” pyta niewinnie Kasia – Agnieszka, a ja zastanawiam się, czy powiedzieć jej prawdę, bo właśnie w tej chwili wącham spodnie od piżamy, które mam na sobie. Pachną zajebiście. Moja mama ma obsesję kupowania wszystkim piżam, więc średnio 3 razy w roku dostaję od niej piżamę. Piżamy składają się z gór i dołów. Gór używam, pod warunkiem, że są z krótkim rękawem, ale doły odkładam na półkę. Nie jestem w stanie zasnąć mając ubrane nogi. W ten sposób, na dolnej półce, uzbierała mi się niezła kolekcja samych dołów.

Akurat zrobiło mi się zimno i sięgnęłam po jedną parę. No i tak sobie siedzę, w pozycji, o jaką bym siebie nigdy nie podejrzewała, z głową w dół, i wącham te moje spodnie od piżamy. Pachną, jak mniemam, płynem do płukania, wymieszanym z zapachami innych dołów zaległych na półce, i z innymi płynami do płukania. Wącham piżamę i jest to dla mnie bardzo przyjemny i doniosły moment. Pytanie brzmi, czy dla Katarzyny – Agnieszki również?

W tym miejscu następuje przewartościowanie naszej znajomości, czy to jest przyjaźń, czy to jest lubienie. (La la la la, lala lala lala, lala lala lala). Na ile jestem w stanie się przed nią otworzyć, oraz czy zrozumie? Ciągle istnieje szansa, że zadała to pytanie ogólnie, nie żądając konkretów. Na ogólne pytanie „Co robisz”, mogłabym z ulgą odpowiedzieć „Siedzę w domu”. Ale konkrety, to już niestety zahaczają o wąchanie dołu od piżamy. Ciągle istnieje też szansa, że zadała to pytanie z uprzejmości, i nie będzie czekała na odpowiedź, i że zaraz w słuchawce rozlegnie się jej świergotanie. Ale po drugiej stronie jest cisza. Czeka na odpowiedź. Zbieram się w sobie, zbieram, tchórzę w ostatnim momencie, i udzielam uniwersalnej, choć wyczerpującej odpowiedzi: „Nic”.

„Przyznaj się, wąchasz spodnie od piżamy!”, mówi ona. Nie. Wcale tak nie mówi, ale przez moment to sobie wyobrażam i robi mi się gorąco. Właściwie, to w ogóle nic nie mówi, bo coś przerwało połączenie. Stąd ta cisza w słuchawce. Niepotrzebnie zmarnowałam tyle czasu na zastanawianie się, co odpowiedzieć.

…………………….

Marzanna, sąsiadka z góry, należy do grupy ludzi, których wolę unikać. Nie zawsze mi się udaje.

– I co, będzie się szczepić?

Wiem, że zawsze używa trzeciej osoby, ale udaję, że nie rozumiem.

– Kto?

– No ty.

– Tak, będzie.

– I nie boi się, że jej czipa wstrzykną?

– Ma nadzieję i nie może się doczekać na tego czipa, bo gdy się zgubi to szybko znajdą właściciela.

A mina Marzanny jak, nie przymierzając w Pierwszy Dzień Wiosny.

……………………….

Poprosiłam Tomka żeby poszedł na pocztę i wysłał przesyłkę do Ameryki, do mojej mamy. Wiedziałam, że na miejscu będzie musiał wypełnić druczek, co zawiera przesyłka i jaka jest wartość tych przedmiotów. Kiedyś miła pani urzędniczka wpisywała wszystko po angielsku, więc pomna tego wydarzenia, zapisałam na kartce Tomkowi też po angielsku. No, więc T- SHIRT, BOOK, WATCH. No i obok ile co kosztowało. Tomasz miał tylko wziąć kartkę i na poczcie przepisać na ten druczek. Tomasz udał się na inną pocztę, i okazało się, że tam na druczku ma być po naszemu i musi przetłumaczyć i przepisać. Tomasz zna podstawy angielskiego, więc nie byłoby problemu. Problemem było to, że nie wziął okularów.

Odczytał jakoś T-SHIRT. Odczytał jakoś BOOK. Ale WATCH (zegarek) przeczytał jako WASH (mycie, pranie). Pojęcia nie miał, jak sobie z tym poradzić. Pytam, więc, co napisał po polsku, a on na to „Ściereczka”. Padłam ze śmiechu, a gdy się uspokoiłam, zapytałam, czy nie dało mu do myślenia, że cena widniejąca obok – 50 złotych, to jednak trochę przesada, jak za ściereczkę? „No, trochę”, mówi. „Ale myślałem, że to jakaś specjalna, z Eko-mikrofibry”.

……………………………………….

Tamaluga:

Od dawna ma spać, ale twierdzi, że nie może. To woła tatę, to czegoś chce. W końcu siada obok mnie na kanapie, wzdycha i ogląda swoje paznokcie.

– Chyba miałaś iść spać, nie?

– No, tak, nawet tata mnie trochę poprzytulał, ale, mówię ci: nic z tego.

…………………..

– Mama, podłoga to lawa, taka gorąca. Nie można po niej przejść. Tylko ja mogę, bo mam specjalne kapcie do przechodzenia przez lawę.

– Acha. No to chodź do mnie na chwilę.

– Nie mogę, bo nie mam kapci.

– Jak to? Przecież stoją obok!

– Ale jeszcze się ładują.

………………..

– Mama, a BAKŁAŻA to owoc czy warzywo?

– Warzywo.

– A śliwka to owoc czy warzywo?

Nic nie mówię, bo ma iść spać, więc sama sobie odpowiada:

– Śliwka to chyba owoc. Dawno nie jadłam śliwki. No, ale ja nie lubię śliwki.

…………………

Tomek: Oglądałaś z mamą program?

Tamaluga: Tak, ale to było krótko.

Tomek: Chyba wcale nie tak krótko!

Tamaluga: Oj, krótko. Oglądałyśmy tak krótko, jak tylko umiemy!

…………………..

O, znam ten odcinek Myszki Mickey. Albo nie znam. Znam, chyba to już było. Ale tak nie za bardzo było.

…………………

Czytam jej książkę na dobranoc, w której sprzedawca mówi: Oto regał z artykułami sypkimi.

Tamaluga (chichocze): Pan sprzedawca udaje, że jest dzieckiem!

Ja: Dlaczego?

Tamaluga: Bo mówi „sypkimi”, a przecież mówi się „szybkimi”…

26 uwag do wpisu “Wąchanie dołu, ścierka i bakłaża

  1. Tak z ciekawości, wąchasz tylko piżamy, czy resztę garderoby również Ci się zdarza… Ja nie cierpię piżam i nawet w zimie ich nie zakładam tylko śpię w samych gaciach 🙂 Piżamom i skarpetom mówię NIE!!! 🙂

    Polubienie

    1. Wącham wszystko, co fajnie pachnie. Mam lekką obsesję. Nawet kiedyś cały wpis zrobiłam o tym 😀
      W gaciach ok, ale powinieneś jednak zakładać koszulkę, bo tak najłatwiej złapać przeziębienie. Ja śpię w majtkach i koszulce, albo tylko w koszulce. 😀

      Polubione przez 1 osoba

  2. U nas na pytanie „co robicie?” zawsze jest totalna konsternacja, bo zwykle pytają o to rodzice, a my już trochę znamy ich i życie, i wiemy, że jak nic nie będziemy robić to nam znajdą zajęcie, a jak będziemy mieć plany by gdzieś pójść to będą próbować wcisnąć nam młodsze rodzeństwo… Pomyśl ile my musimy się nawymyślać, by w nic się nie wkopać hahaha 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. „Co robisz?” to zawsze jest bardzo trudne pytanie.
    Ja na przykład siedzę teraz na sali pełnej dzieci (połowa zasmarkana i nie wiem jak to się ma do pandemicznych obostrzeń i savoir-vivre’u 😜) i usiłuję swą uduchowioną obecnością natchnąć uczuciem do żłobka swojego młodszego… Słabo mi to idzie, szczerze mówiąc…

    I piątka jeśli chodzi o piżamy, tzn może nie o wąchanie, ale w pełni rozumiem niechęć do spania w dołach. Z resztą – to niezdrowe 😉

    A co do Tamalugi – kojarzysz może tego mema, gdzie dziecko mówi do taty „podłoga to lawa”? 🤣

    Polubienie

  4. Uwielbiam wszelkie zapachy, ale płynu do płukania nie cierpię i nie stosuję do niczego. Zresztą ubranie ma pachnieć świeżością i ewentualnie perfumami 😉
    Gdybyś mi powiedziała jaki zapach wąchasz, to automatycznie zrobiłoby mi się niedobrze 🙃
    Ja odpowiadam, że właśnie odebrałam od Cię telefon. Najczęściej nikt dalej już nie drąży😂

    Polubienie

    1. Ale, że żadnego płynu??? Bo ja mam taki niemiecki pięknie pachnący… No, cóż każdy ma swoje dziwactwa. Jeśli moim jest wąchanie, to twoim nielubienie zapachu płynu 😛
      Kiedyś tak odpowiadałam, ale drążyli 😀

      Polubienie

      1. No właśnie te niemieckie mnie zniechęciły na maksa. Może dlatego, że Mam używając ich pranie wieszała w kawalerce, i jak przyjeżdżałam to ten zapach… Łomatko! Ogólnie oprócz zapachu, to uważam, że im mniej chemii tym lepiej. Jeszcze kilka lat temu używałam do ręczników, ale że lubię szorstkie… to reszta domowników też polubiła 😀Zresztą mieszanina zapachów bywa trudna do zniesienia. Ubierasz taki sweterek wypłukany z dodatkiem płynu, potem używasz perfum😱Ja dlatego nigdy nie używam dezodorantu i perfum na raz. Tylko jedno. I są to perfumy najczęściej. Nie mieszam zapachów na: sobie😉Może to dziwactwo. Wąchanie nim nie jest. Wącham wszystko. Lubię nawet mokrą sierść psa…

        Polubienie

  5. Nie znoszęjak teściowa zadaje mi swoje ulubione pytanie ,,co robisz?”, albo jeszcze lepiej ,,a gdzie jesteś?”, szczególnie, że jak już tego wysłucha, to przeskakuje na kolejny temat rozmowy i w końcu nie wiem, po co w ogóle pytała o to poprzednie- może w ramach kontroli, kto wie?
    To takie urocze, że faceci tak łatwo dają się nabrać na ,,drogie eco-ściereczki” i inne gadżety domowe, które są im nieznane. Chociaż ja z drugiej strony dałabym się nabrać na gadżety komputerowe i ich ceny.

    Polubienie

    1. Heh, jak moja śp. Babcia. Zawsze pytała „co u ciebie?” A gdy jej opowiadałam, słuchała jednym uchem, po czym dodawała: „A poza tym?” 😀
      Na pytanie teściowej gdzie jesteś, odpowiedz, że z kolegą na kawie. A mina jej będzie bezcenna, aż szkoda, że nie zobaczysz 😀

      Polubienie

  6. Też lubię zapach świeżych, czystych ciuchów. Myślałam że to moja jakaś kolejna korba a tu proszę, ogólnie przyjęty zwyczaj … Nienawidzę koszul nocnych . Nie mam ani jednej. Jak musiałam iść do szpitala to zakupiłam 3 sztuki które natychmiast po powrocie zutylizowałam więc piżamy rządzą 🙂

    Polubienie

      1. w zimie najchętniej jeszcze ze skarpetkami. W lecie góra od piżamy styknie. Koszula nocna owija mi się wokół niemałej piersi lub wokół szyi i równie dobrze mogę spać nago

        Polubienie

      2. Hahaha! Łomajgot.
        Przypomniały mi się te koszule szpitalne za czasów naszego rodzenia. Ledwie łono zakrywały, a na dole zero majtek, ino pielucha w kroczu… :D:D:D
        Teraz się śmieję, wtedy nie było mi do śmiechu.

        Polubienie

  7. Te szmaciory zwane pieszczotliwie POKUTNICAMI o których wspominasz czyli koszula do nadcipia i pielucha w kroczu i długość max ZADUPIE ……………………..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s