O rzucaniu butami, partii i placowej niepamięci

Nie wiem, czy macie tego świadomość, ale czynność, wydawałoby się tak prosta, jak założenie moskitiery, potrafi człowieka przerosnąć. Zwłaszcza, gdy się wymierzy i dotnie, a po powyższych czynnościach, no ni ch*ja nie pasuje do okna. W kuchennym zabrakło około 30 cm, a w pokoju Oliwii z jakieś 10. Tomasz stwierdził, że dwóch architektów (u Oliwii był kolega z roku) poradzi sobie bez trudu, i nie ma lepszych praktyk dla studentów owego kierunku, niźli dosztukowanie moskitiery. Od czegoś przecie, trza zacząć. No i dosztukowali, przykleili i git! Natomiast kuchenne okno nadal wygląda jak rozchełstana dziewica. Moskitiera przypomina mi wdzianko poporodowe, w szpitalach publicznych; niby kroczę zasłania, a wszystko widać. Komary, muchy, ćmy i inne takie, nic sobie z tego nie robią, i bezczelnie przełażą z wyzywającym wyrazem szczękoczułek. A, że nie mam serca zabić owada, no to latam jak ten czubek ze szklaneczką, wyłapuję i wypuszczam. No, może poza komarami, bo te tłukę. Na śmierć.

Tamaluga: Mamusiu, dlaczego ta mucha mizia tylko ciebie, a nie mnie? Ja też chcę, żeby na mnie usiadła!

Ja: Chciałabym ci powiedzieć, że mam magiczną moc przyciągania much, ale prawda jest taka, że moje dłonie pachną pastą rybną.

Pozostając, niejako, w temacie Tomka (gdyż to jego wina, wielka wina, jak zwykle zresztą), muszę jeszcze nadmienić, że jest on wyjątkowo powolny w swych działaniach. To znaczy, jak już kiedyś pisałam, jest szybki, gdy sytuacja wymaga strategii i przemyślenia, a powolny, gdy działamy pod presją czasu. Nie zliczę już nawet, ile razy spóźniliśmy się przez niego w naprawdę ważnych sprawach. Gdy wchodzi do domu, a ja o coś go proszę, to muszę doliczyć studencki kwadrans razy dwa. Także, jeśli na ten przykład siedziałabym na kiblu i czekała na papier to kaplica. Zanim zdejmie buty, rozsznurowując każdy z pietyzmem (czego chcesz, kobieto? Gdy zdejmowałem tarciem nogi o nogę, to jęczałaś, że psuję obuwie!) a potem myje ręce, szuka szklanki, nalewa sobie wodę, pije, wisi nad otwartą lodówką… Ale wróćmy do zdejmowania butów.  Zdumiewające, że zajmuje mu to tyle czasu, skoro rzuca je gdzie popadnie. Ileż to razy potknęłam się o nie, ile razy lądowałam gębą na drzwiach… Gdyby odkładał je równiutko na półkę, zrozumiałabym tę opieszałość, ale nie! Rzuca je byle gdzie! A może to wcale nie jest byle gdzie? Może jest w tym sens, logistyka i strategia? Może prawy ma właśnie wylądować dokładnie na środku podłogi, a lewy u progu kuchni?

……………………………………………………………………………..

Tomasz, sprzątając piwnicę, znalazł moje stare szachy. Przyniósł je do domu, odświeżył…

Ja: Ojej! Całe wieki nie grałam!

Tamaluga: Mamusia, nauczysz mnie? Proszę!

Ja: Jesteś trochę za mała, ale właściwie, czemu nie?

Tamaluga: Ale ja widziałam na kule (tablecie). Koniki skaczą w kształcie L, te po skosie, a wieża w pionie i w poziomie.

Zbieram szczękę z podłogi.

Tamaluga: A ty, tatusiu, zagrasz ze mną?

Tomek: Tak, oczywiście!

Tamaluga: A zagrasz z mamusią?

Tomek: Nie!!!

Tamaluga: Dlaczego?

Tomek: Bo… nie i już!

Dygresyjka: Tomek, na początku naszej znajomości namówił mnie na partyjkę. Wzbraniałam się, bo nie grałam od dzieciństwa, ale on tak mnie prosił, i tak zacierał ręce… Uległam. Zagraliśmy pięć partii. Rozwaliłam go pięć razy. Od tamtej pory nie gramy.

Nauczyłam Tamalugę, na tyle, na ile to możliwe z pięciolatką. Za trzecim razem zrobiła mi szacha. WTF?!

Moja krew!

A potem przypomniałam sobie, że byłam dokładnie w wieku Tamalugi, gdy mój ukochany Dziadek nauczył mnie grać. Tamaluga nie jest za mała…

A prze -potem, jak mawia Tamaluga, poddałam się wspomnieniom i naszła mnie refleksja, że miałam w sumie fajnie dzieciństwo. Dziadek nauczył mnie grać w szachy, a mama w brydża. Szkoda, że nie mam okazji do żadnej z tych gier.

………………………………………………………………..

Tomek zabrał Tamalugę na plac zabaw. Poznała tam rówieśniczkę, z którą umówiła się na następny dzień. Tym razem poszłam z nią ja, uzbrojona przez Tomka w informacje: mama w ciąży, pięciolatka o rudych włoskach. Tamaluga bawi się z dziećmi, ale co chwilę pyta kiedy przyjdzie koleżanka.

– A pamiętasz chociaż, jak ona ma na imię?

– Nie.

– Może Marysia? – podsuwam.

– Nie, nie Marysia.

– To może Zuzia?

– No, co ty! Żadna Zuzia.

Po kilku minutach nadchodzi pani w ciąży z rudowłosą pięciolatką. Wołam Tamalugę.

– Zobacz, twoja koleżanka przyszła.

Tamaluga, po uważnej lustracji: – To nie ona.

– Co?!

Zwariowałam. Jakie jest prawdopodobieństwo, że na nasz lokalny plac zabaw przychodzą dwie ciężarne z rudymi pięciolatkami? Z matmy szło mi tak sobie, ale mam przeczucie, że łatwiej trafić w Multi.

Oczywiście, to była TA dziewczynka, w dodatku Zuzia. Przestraszyłam się, że Tamaluga odziedziczyła po mnie kompletny brak pamięci do twarzy, ale okazało się, że Zuzia też nie poznała Tamalugi, chociaż specjalnie dla niej przyszła na plac… No, ale mniejsza z tym. Ważne, że Tamaluga poznała nową koleżankę, u której spędza dużo czasu! Piękny to czas, czas tylko dla mnie, czas gdy powinnam odpoczywać, tymczasem zapieprzam jak zwykle. Szafki kuchenne błyszczą w środku i na zewnątrz.

Pierwszego dnia zastanawiałam się, o której powinnam ją odebrać, żeby nie przegiąć z gościnnością, bo jej więcej nie zaproszą, nie daj Boże! Wysłałam więc, tej mamie smsa z zapytaniem.

A ona odpisała:

„Tamaluga obiecała, że powie, kiedy będzie chciała iść do domu”.

O tak, na  pewno!

Dawno tak się nie uśmiałam.

Upewniwszy się, że pamiętam adres oraz imię tej mamy – Alicja – walnęłam się na kanapę z książką.

No, to adekwatnie do tematu:

51 uwag do wpisu “O rzucaniu butami, partii i placowej niepamięci

  1. Jakbym o swoim mężu czytała – gdy zależy mi, żeby zrobił coś szybko, jak na złość jego wolne ruchy przyprawiają mnie o ból głowy.. 😀
    Tamaluga zdolniacha, choć wydaje mi się, że zbyt często nie doceniamy umiejętności naszych dzieci, bo uważamy, że są na coś za małe. Sama co chwilę się na tym łapię.. 🙂

    Polubienie

    1. Haha! Cieszę się, że nie tylko ja tak mam. 😀
      Tak, dzieci mają ukryte talenty, trzeba tylko pomóc im je odkryć. Zawsze wychodziłam z założenia, że dziecko powinno spróbować szczęścia w różnych dziedzinach, dlatego moim córkom nie szczędziłam na zajęcia pozalekcyjne, na jakie tylko miały ochotę. Balet się znudził po miesiącu? Nie szkodzi. Koszykówka po tygodniu? No i dobrze! Skąd mają wiedzieć, w czym są dobre, jeśli nie spróbują? 🙂

      Polubienie

      1. Otóż to 🙂 moi rodzice nie słuchali mnie, gdy mówiłam, że chcę gitarę. Prosiłam ich o nią kilka ładnych lat i pamiętam jak mnie bolało, gdy olewali temat, bo szkoda było kasy (było ich stać) na moje „widzimisię”. Nie chciałabym, żeby moje dzieci tak się czuły 🙂

        Polubienie

      2. Och, kochana! Moja matka była mistrzynią w wymyślaniu najdurniejszych powodów, dlaczego nie mogę robić tego, czy tamtego. Szkoda, że nie powiedziała mi prawdy – że nie ma czasu mnie wozić, bo te wytłumaczenia były tak niedorzeczne, że ręce opadają.

        Polubienie

  2. gdy patrzę na parapety w naszej świeżo otwartej kancelarii, docięte przez naszego „fachowca”, JUŻ składające się z trzech dosztukowanych części, a i tak jeszcze nie wypełniające przestrzeni przy oknie, to Twoja moskitiera to mały pikuś…. o listwach przysufitowych czy przypodłogowych nawet nie wspomnę …. 😀 😀 😀
    czytam o Twojej Tamaludze, taka jestem uśmiechnięta, ba ja mam już dorosłe dzieci, i nagle dociera do mnie, że ja takie różne „przygody” znów będę przeżywać, z wnukami…. 😀

    Polubienie

  3. Ha, to jeśli chodzi o slow partnerów – możemy sobie przybić piątkę. Nie rozumiem – za kierownicą mój jest zupełnie innym człowiekiem (refleks, tempo, wszystko w punkt), a w domu zachowuje się jak aptekarz na zajęciach tai-chi… Fajnie wyszło z tą Zuzią 😀

    Polubienie

  4. Żaba układa puzzle najlepiej w rodzinie. Więc babcia kupiła jej kotka z 1000 elementów. Leży na szafie i jak Żaba umiera z nudów to błaga o rozpakowanie, bo chce zobaczyć, ile to 1000. To tyle o grach dzieci, bo w szachy nie umiem i nigdy się nie nauczę, dziękuję pięknie.
    Odczep się, szafki nie muszą błyszczeć, nie wpędzaj mnie w kompleksy, marsz do książek 😉

    Polubienie

  5. Nie wygrasz z butami… Ja od 3 lat proszę swojego, by odwijał skarpetki nim wrzuci je do prania, Do tej pory je sama odwijam przed każdym praniem…

    A co do pamięci Tamalugi – mnie jak ktoś się przedstawi to za 3 sekundy nie pamiętam kim jest i wtedy pozostaje mi tylko miło się uśmiechać do końca spotkania 😛

    Polubienie

      1. A ja mam tak z dawnymi znajomymi, których ni cholery nie pamiętam. I wtedy nie mogę się doczekać końca rozmowy, ale wtedy zazwyczaj pada: „To zapisz sobie mój numer” i gościu zerka przez ramię JAK go wpisuję 😂

        Polubione przez 1 osoba

  6. Też mi zawsze te moskitiery nie mogły spasować. Takie złośliwe france.
    Teraz najpierw przyklejam i docinam na oknie.
    Tamaluga zdolna bestia 😉
    Gratulacje!

    Komary też tłukę na śmierć. One nie mają skrupułów żeby mnie gryźć!

    Po tej wzmiance o wdzianku na porodówce nie mogę się przestać śmiać. Dzięki.

    Polubienie

      1. Nie traktują. Ja miałam własne wdzianko. Obawiam się że teraz w pandemii jeszcze gorzej są traktowane rodzące kobiety gdy nie mogą mieć przy sobie męża.

        Polubienie

  7. Mój syn uwielbia szachy choć średnio umie w nie grać. Ja za to unikam ich jak ognia. Zdecydowanie wole inne gry. A co do placów zabaw. Od kiedy syn zaczął chodzić do przedszkola odkryłam jego pozytywne zalety. Przedtem uważałam że jest to zbiorowisko rozwrzeszczanych dzieci, które broją a rodzice udają że tego nie widzą. Cóż. Ale coś w tym jest. Sama każe młodemu hasać i krzyczeć do woli żeby w domu choć na godzinę przestał gadać 🙂

    Polubienie

    1. No, tak, zanim Tamaluga poszła do przedszkola to plac zabaw był najczęstszym i najbliższym geograficznie rozwiązaniem 😀 Jeszcze latem ok, ale zimą? Zmusić się do wyjścia, ubrać ją, ubrać siebie i sterczeć tam godzinę szczękając zębami. Średnio… :/ 😀

      Polubienie

    1. Mistrzynią szachów? Oj, nawet mi to do głowy nie przyszło. Ale w sumie czemu nie? Sport dobry, jak każdy inny, zmuszający do myślenia, za to… jakiś taki mało ruchliwy, a co za tym idzie – nie widzę JEJ w tym 😂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s