Struna, kosmos i leżanka

Tamaluga faluje palcami w powietrzu.

Tamaluga: Jaki to instrument?

Ja: pianino.

Tamaluga: Dobrze!

Tamaluga wykonuje zamaszyste ruchy w okolicach szyi.

Tamaluga: Jaki to instrument?

Ja: Skrzypce.

Tamaluga: Tak, skrzypce!

Tamaluga jedną rękę wyciąga do góry, a drugą szarpie po brzuchu.

Tamaluga: Jaki to instrument?

Ja: Gitara.

Tamaluga: Nie.

Powtarza czynność.

Ja: No, gitara!

Tamaluga: Nie.

Ja: No, to co?

Tamaluga: Struna.

Ja: Co?

Tamaluga: S t r u n a.

Ja: Nie ma takiego instrumentu.

Tamaluga: Jest! Sensei powiedział do jednego Ninja: Nie wiedziałem, że umiesz tak dobrze szarpać strunę.

…………………………….

Tomek ogląda programy o kosmosie, kosmitach i takich tam, i chcąc nie chcąc, docierają do mnie odgłosy z telewizora. Staram się je ignorować, ale nie zawsze mi się udaje. To nawet nie jest kwestia tego, czy w to wierzę, po prostu uważam, że bez sensu jest zabierać się za kosmos, skoro na naszej planecie tyle jeszcze jest do odkrycia i do zrobienia.

Podróże w kosmos stają się powoli czymś normalnym?

W to akurat wierzę. Spieprzyliśmy na Ziemi wszystko, co było do spieprzenia, więc zabieramy się za inne planety, żeby tam też coś spieprzyć. A, co ja nie potrafię? Potrzymaj mi skafander!

Jak wspomniałam, nie zawsze udaje mi się ignorować to, co słyszę w tych Tomkowych programach. I tak nagle, narrator głosem Morgana Freemana, informuje mnie, że kosmici są, będą, i byli jeszcze przed nami. A w ogóle to wielu z nas jest ich potomkami. A porwania przez nich są faktem, i zdarzają się bardzo często. Tyle, że tego nie pamiętamy. Rozwieszam akurat pranie na suszarce, gdy Morgan Freeman mówi coś, co sprawia, że upuszczam je na podłogę: 

U wszystkich osób uprowadzonych przez obcych, zaobserwowano te same cechy: Zielone oczy, przedłużoną kość ogonową i grupę krwi AB.

Zamieram z przerażenia, ale nie daję niczego po sobie poznać. Nadal rozwieszam pranie, choć trzęsącymi rękami. Kątem oka lukam na Tomka: Czy zorientowałby się, że nagle, w środku nocy nie ma mnie w łóżku? Że zabrała mnie jakaś nadprzyrodzona siła? Patrzę na niego; jak zwykle śpi posapując cicho. Gówno by zauważył. A nawet jeśli, jakimś cudem przebudziłby się podczas mojej podróży, czy ucieszyłby się, że dzięki mnie, ma kontakt z Obcymi? Jak, nie przymierzając, jakiś Kosmiczny Alfons? Oto jest pytanie, oto jest pytanie…

Porwania to jedno, ale dziedzictwo?

Boże, zawsze sądziłam, że tę przedłużoną kość ogonową odziedziczyłam po przodkach. Ale takich bliskich przodkach, jak ojciec, dziadek… Ewentualnie małpa na drzewie. Zielone oczy mam na pewno po rodzicach, ale… Kosmici?!

To mnie przerasta.  

W związku z powyższym, wzrosło u mnie zapotrzebowanie na pozytywne treści, a przynajmniej jakieś takie swojskie, mniej kosmiczne, bardziej przyziemne. Otwieram więc pierwszą lepszą stronę z informacjami. Właściwie nie muszę nawet klikać w treść, wystarczą mi tytuły wraz z linkami do kompletu, np.;

Tytuł: Kossakowski i Wojciechowska nie są już razem! Link: Biura detektywistyczne w Warszawie.

Tytuł: Kozidrak dziękuje byłemu mężowi. Link: Kancelarie od spraw rozwodowych.

Tytuł: Sąsiad podpalił dom sąsiada. Link: Trwałe i solidne płyty dachowe.

Tytuł: Dramat celebrytki – znany reżyser musnął jej pierś. Link: Telefon zaufania w sytuacjach kryzysowych.

I mój absolutny faworyt:

Tytuł: Skazany na odsiadkę. Link: Najwygodniejsze siedziska i leżaki ogrodowe.

Życzę wszystkim fantastycznego weekendu.

22 uwagi do wpisu “Struna, kosmos i leżanka

  1. Zawsze zastanawiałam się skąd u mnie zielone oczy, bo w całej rodzinie nie ma ani jednej takiej osoby- wszyscy mają brązowe lub niebieskie- a tu masz, to przez kosmitów! Dzięki wielkie za pomoc w rozwiązaniu tej nurtującej mnie zagadki : )

    Polubienie

    1. A zobacz jakie to będzie miało dalsze konsekwencje! „Ależ, kochanie? Zielone oczy naszego syna, to po kosmitach! Jak możesz mi wmawiać jakiegoś listonosza?!” Spadnie odsetek rozwodów. 😀

      Polubione przez 1 osoba

  2. Muszę się koniecznie dowiedzieć jaką grupę krwi ma moja mama! 😜

    Ech, mój mąż też czasem ogląda tego typu programy. A kiedy pytam, czy czytał artykuł XYZ o psychologii dzieci, który pomógłby mu zrozumieć choć trochę postępowanie własnych latorośli, to z oburzeniem odpowiada, że przecież nie ma czasu…

    Polubienie

    1. Hehe.
      Tomasz, co prawda kiedyś zakupił (sam z siebie – szok) książkę jak mądrze wychować szczęśliwe dziecko. Nawet do niej zajrzał. Ale przecież on to wszystko wie… 😀
      Ale tu muszę sprawiedliwie przyznać, że dla niego sprawy Tamalugi przebijają kosmitów. 😀

      Polubione przez 1 osoba

  3. A czy w tym programie była taka powodująca ciarki na plecach muzyka?

    Ja myślę, że to że akurat zrobiłaś pranie i akurat Tomek, ze wszystkich programów włączył akurat ten to NIE JEST TO PRZYPADEK! Otrzymałaś komunikat. A on taki zainteresowany tematem i nie rozpoznał, że coś jest na rzeczy? Hehe

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s