Poświąteczne dylematy who is who

Wiem, że ostatnio mam straszne obsuwy w blogowaniu. Rzadziej piszę, rzadziej zamieszczam, rzadziej odwiedzam Wasze blogi. Jest mi z tym źle, ale naprawdę nie mam czasu. Pracuję nad tym, by to zmienić. Naprawdę pracuję. Przysięgam. Dziękuję bardzo za cierpliwość i wsparcie.

No to na początek taki opóźniony w rozwoju temacik. Czy prezenty w Wielkanoc rozdaje Królik czy Zając Wielkanocny? No bo fetysz na zęby to ma Wróżka Zębuszka (dla Tamalugi Bruszka Zębuszka) czyli wszystko jest jasne. Mikołaj od Dziada Mroza też za bardzo się nie różni. Pozostaje tylko niewiadoma w postaci wielkanocnego zwierzęcia. Królika lub zająca. No właśnie! Nie ma pewności. A przecież te dwa gatunki zwierząt różnią się jak cholera. Miałam okazję przekonać się o tym, dzieckiem będąc. Mój dziadek był myśliwym, więc… Ale nie chcę o tym mówić, bo to była trauma, trauma i jeszcze raz trauma.

Ale! Chcę by moje dziecko odróżniało zająca od królika, niekoniecznie w taki sposób.

W przedszkolu był konkurs. Na wykonanie królika/zająca wielkanocnego w 3D. I znowu musiałam wspiąć się na wyżyny kreatywności, która u mnie od 20 lat niezmiennie wynosi minus jeden. Nie, wróć: nie niezmiennie, bo krzywa wyraźnie spada. W zasadzie to leci na łeb, na szyję.

Ale! Królik (zając?) musi być. Kombinowałam, szyłam, dziergałam. Palce pokłute igłą, wzrok zdruzgotany, ścinki, skrawki, śmieci dookoła. Ale czego się nie robi dla dziecięcia?! A wszystko Eko, żeby nie było: ciałko ze starej torby, uszy z dziurawych rajstop… I tak dalej. Ukończone dzieło zadowoliło mnie w stopniu umiarkowanym, za to kompletnie rozwaliło Tamalugę, która kategorycznie sprzeciwiła się oddaniu zwierzęcia na konkurs. Chciała go zatrzymać w domu. Musiałam jej wytłumaczyć, że po konkursie króliczę lub zajączę wróci do domu. Gdy po dwóch tygodniach produkowania zwierzęcia, z niejakim triumfem zaniosłyśmy go do przedszkola, przeżyłam szok. To był chyba konkurs ze 100% frekwencją, bo króliko-zające były wszędzie… WSZĘDZIE! Gdy je zobaczyłam to  szczęka mi opadła i stwierdziłam, że rodzicom najwyraźniej nudzi się w domu.

……………………………………………………………………

Mama, a na samym początku panie w przedszkolu zmieniały mi pieluszki?

Nie, bo już nie używałaś pieluszek.

Tylko siusiałam do nocniczka?

Nie, do nocniczka też już nie.

O Matko! Jaka ja byłam dorosła!

……………………………………………………………………

Mama, wiesz kim chcę być, gdy dorosnę?

Kim?

Tym co jeździ tramwajami, autobusami i samochodami.

Kierowcą?

Tak. Kierowniczką.

…………………………………………………………………………

To na koniec rozmowa esemesowa dwojga ślepców, zbyt leniwych by założyć okulary. Tomasz w sklepie będąc, zapytuje co jeszcze kupić, odpowiadam, że pomidory, a on zgadza się, że je weźmie. Po założeniu okularów odczytałam co następuje:

Tomek: Czy jeszcze kpić?

Ja: Pomorodo

Tomek: OK., wsrmę.

……………………………………………………………………………….

NASZ KRÓLIK 😀

18 uwag do wpisu “Poświąteczne dylematy who is who

  1. Do tej pory zachodzę w głowę po jaką cholerkę w szkołach są te wszystkie plastyczne konkursy, które ,, robi się w domu” zamiast na lekcji. Wiadomo, że prawie żadnej z tych prac nie zrobiły dzieciaki, tylko rodzice w domu siedzą, szyją, kleją, smarują pędzlami, cudują 🤣

    Polubienie

  2. W sumie zając to taki królik na sterydach… 🙂 Ale jeśli chodzi o Wielkanoc to raczej opcja z zającem jest odpowiedniejsza, przynajmniej w moim regionie, bo za resztę Polski i Kraśnik nie odpowiadam 🙂

    Polubienie

  3. Moj dziadek też był myśliwym i raczej się nie martwił tym że oglądam sarenkę czy zająca z dziurą we łbie… Matko Święta, właśnie sobie uświadomiłem kto spaczył tak moją psychikę!!!!!

    Polubienie

  4. Kierowniczka bardzo dobra fucha 🙂

    Ja się przyznaję, że nawet w okularach (a raczej szkłach kontaktowych) tak pisze wiadomości. Coś szybko napisałam, nie spojrzał zanim się wysłało- nie wszystko słownik poprawia 😂😂

    Polubienie

    1. Prawda? 😀
      Dlatego nawet gdy się śpieszę to jednak staram się sprawdzać. O dziwo, gdy piszę bez okularów to jest mi wszystko jedno 😀 taka, wiesz, adrenalinka, co z tego wyjdzie 😂

      Polubienie

  5. Haha! Grunt, że się z Tomkiem dogadaliście! 🙂 królik świetny. Ja już drżę na myśl, że będę musiała coś przygotowywać do przedszkola, a umiejętności plastyczne i pomysłowość (chęci już pominę) są u mnie w tej kwestii na bardzo niskim poziomie (na szczęście do tej pory ominął mnie ten „zaszczyt”) 🙂

    Polubienie

  6. Bycie rodzicem….szczególnie mamą to niekończące się wyzwania. Lubię czytać takie opowieści. W pewnym stopniu się z nimi utożsamiam. Co prawda jeszcze nie weszłam na ten level kiedy do wykonania pracy plastycznej wchodzi również szycie ale mam już za sobą szukanie po mieście dwóch ruszających się oczu dla kurczaka, który nawet go nie przypominał 🙂 A co do wysyłanych smsaów. Ja nosząc okulary nie raz wyślę taką wiadomość że trzeba zgadywać o co chodzi. Grunt że się dogadaliście 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s